piątek, 1 maja 2026
Imieniny: PL: Józefa, Lubomira, Ramony| CZ:
Glos Live
/
Nahoru

Klub Polonus w Brnie: Wzorujemy się na Zaolziu | 25.06.2020

Dziś (25.06.) w Brnie odbędzie się Sejmik Kongresu Polaków w Republice Czeskiej. O czym będą rozmawiali Polacy pod Szpilberkiem, czym żyją na co dzień i jakie odnoszą sukcesy - odpowiada Danutą Koné-Król, prezes Klubu Polskiego w Brnie „Polonus”. 

Ten tekst przeczytasz za 4 min. 30 s
Danuta Koné-Król. Fot. M. Horeczy/ARC Danuty Koné-Król
 
– Naszym gościem będzie Józef Szymeczek, który przedstawi działalność Kongresu Polaków, a więc będziemy raczej słuchać niż mówić. Ale warto zauważyć, że w Brnie działalność Kongresu nie jest tak dobrze znana jak na Zaolziu i dla części członków Klubu „Polonus” wiele rzeczy będzie nowością. Myślę, że będzie więc okazja do rozmowy o Kongresie Polaków i o tym, w jaki sposób jego działania może wspierać Klub „Polonus”. 
 
Czym na co dzień żyją Polacy w Brnie?
– Klub „Polonus” został założony w styczniu 1997 roku. Jego członkami są także Polacy, którzy przyjechali do pracy w Brnie w latach 70. O ile więc na Zaolziu wszyscy są ulepieni z tej samej gliny, my skupiamy ludzi, których często różni bardzo wiele, kuchnia, rodzinne tradycje czy doświadczenia życiowe. Czasami to plus, a czasami minus. Powoduje jednak, że na naszych imprezach panuje duża różnorodność. 
 
A jak docieracie do najmłodszego pokolenia?
– Tutaj mamy problem, bo 30-latkowie generalnie nie są zainteresowani uczestnictwem w naszych spotkaniach.

Macie jednak szkółkę języka polskiego.
– Przez pięć lat działała ona pod egidą Klubu „Polonus”, ale 1 stycznia 2018 r. usamodzielniła się. Dzisiaj w jej ramach około trzydziestu dzieci w kilku grupach wiekowych spotyka się na cotygodniowych zajęciach z języka polskiego, kultury czy polskiej historii. My od czasu do czasu spotykamy się na wspólnych imprezach, ale to rzadkie kontakty. 
 
 
 
Zveřejnil(a) Polonus - Brno dne Čtvrtek 18. června 2020


Z kim jeszcze współpracujecie?
– Uczestniczymy w całym szeregu imprez. Niektóre organizujemy sami, inne organizuje miasto Brno albo Biblioteka Jiřího Mahena, która współpracuje z Biblioteką Raczyńskich w Poznaniu. Dzięki temu jej pracownicy zapraszają do nas pisarzy i artystów z Polski. Oczywiście współpracujemy także z Uniwersytetem. Renata Putzlacher-Buchta regularnie prowadzi pogadanki i wieczory autorskie, a my propagujemy te wydarzenia, czasami zaś dbamy też o poczęstunek czy catering. Generalnie Rada Miejska Brna dba o mniejszości narodowe. Co roku mamy Babylonfest oraz Dzień Mniejszości Narodowych – cykliczne imprezy, na których promują się przedstawiciele kilkunastu mniejszości narodowych. My także bierzemy udział w tych wydarzeniach, idziemy w pochodzie, mamy własne stoisko, organizujemy pogadanki o Polsce w szkołach. Nie mamy natomiast własnego zespołu, dlatego często zapraszamy do nas grupy folklorystyczne z Zaolzia.

Co jest waszym największym sukcesem?
– Sukces odniósł przede wszystkim Bal Polski, który zaistniał nawet w czeskich mediach. Poza tym wzorujemy się na tym, co się dzieje na Zaolziu. Popularność zdobyło u nas smażenie jajecznicy. Ale trzeba dodać, że to śląski zwyczaj i Polacy z innych regionów Polski zwyczajnie go nie znali. Mimo to bardzo im się spodobał. Mamy też andrzejki, wigilijkę, jesienią wyświetlamy polskie filmy. Zazwyczaj spotykamy się w czwartki, omawiając nadchodzące wydarzenia. Niedawno nawiązaliśmy też współpracę z Klubem Polskim w Bratysławie i niebawem zorganizujemy wspólny rajd rowerowy wzdłuż brzegów Dunaju. Dodatkowo organizujemy wyjazdy edukacyjne do Polski. W ubiegłym roku byliśmy w Lublinie z okazji 450-lecia Unii Lubelskiej, a w tym roku we wrześniu planujemy wyjazd do Łodzi i Warszawy z okazji 100-lecia Bitwy Warszawskiej. Dziś jednak nie wiadomo, czy dojdzie on do skutku.

A macie jakieś problemy?
– Żyjemy z dotacji, więc musimy się o nie troszczyć, ale największy problem mamy z narybkiem. W Brnie żyje wielu młodych Polaków, którzy pracują w dużych, międzynarodowych koncernach. Oni wiedzą o „Polonusie”, ale spotykają się wirtualnie na Facebooku, a od czasu do czasu chodzą razem na piwo. Naszym klubem nie są natomiast zainteresowani. Specyfika ich pracy polega jednak też na tym, że dziś pracują w Brnie, za pół roku są wysyłani do Wiednia, a potem jeszcze gdzieś indziej. Nie chcą się więc skupiać w żadnych stowarzyszeniach. Niektórzy mówią mi zaś, że przyjechali do Brna po to, by odpocząć od Polski. Martwi mnie to, bo tak jak Kongres Polaków myśli już o roku 2035, tak ja również zastanawiam się, jak w Brnie będzie wówczas wyglądała polska mniejszość.
 
Rozmawiał Witold Kożdoń
 


Zveřejnil(a) Polonus - Brno dne Čtvrtek 4. června 2020


Może Cię zainteresować.