Bibliotekarka z zawodu i pasji | 11.03.2026
Barbora
Koneszowa należy do osób, które potrafią spełniać swoje marzenia. Od dziecka
chciała zostać bibliotekarką i chociaż początkowo napotykała na przeszkody,
ostatecznie dopięła swego. Z biblioteką połączyła całe swoje dotychczasowe
życie zawodowe. Miesiąc temu została dyrektorką Biblioteki Uniwersytetu
Śląskiego w Opawie. Na uczelni prowadzi również seminarium z biblioterapii.
Ten tekst przeczytasz za 10 min. 60 s
Barbora Koneszowa w bibliotece Wydziału Handlu i Przedsiębiorczości Uniwersytetu w Karwinie. Fot. Beata Schönwald
Trudno
było zrealizować swoje dziecięce marzenie?
– Z
perspektywy czasu może nie tak trudno, choć początkowo rzeczywiście
okoliczności nie sprzyjały mi za bardzo. Kiedy kończyłam szkołę podstawową,
jedyna szkoła średnia, która kształciła przyszłych bibliotekarzy, znajdowała
się w Brnie. Mając 14 lat, nie miałam dość odwagi, żeby opuścić dom rodzinny i
zamieszkać w obcym mieście. Poszłam więc do gimnazjum z myślą, że sprawy jakoś
się ułożą. Miałam jednak świadomość, że w panującej wówczas sytuacji
politycznej dla mnie, katoliczki, niektóre kierunki studiów są nieosiągalne.
Nadszedł jednak 1989 rok i nagle wszystko się zmieniło. Zaczęły otwierać się nowe
możliwości, a wśród nich na Wydziale Filozoficzno-Przyrodniczym Uniwersytetu
Śląskiego w Opawie kierunek literatury czeskiej, jej dokumentowania i twórczego
zastosowania, którego zadaniem było przygotowanie absolwentów do pracy w
bibliotekach, ale też do pracy literackiej, redakcyjnej czy wydawniczej. W
Opawie zrobiłam więc licencjat.
I mogła
pani rozpocząć pracę w bibliotece?
– Tak. Przez
rok pracowałam w bibliotece w Hawierzowie, po czym postanowiłam spełnić swoje
drugie młodzieńcze marzenie. Zdobyć dyplom na Uniwersytecie Karola w Pradze.
Razem z koleżanką zgłosiłyśmy się na dwuletnie magisterskie studia informacyjne
do Pragi. W tym czasie dwustopniowy system studiów był dopiero w powijakach i
wcale nie miałyśmy pewności, czy nasze studia licencjackie zostaną zaliczone.
Ostatecznie okazało się, że tak. Ten pomysł był o tyle szalony, że chodziło o
studia w systemie dziennym, a ja w tak zwanym międzyczasie wyszłam za mąż. Ponieważ
jednak mój mąż w tym czasie dużo podróżował służbowo, przenieśliśmy się do
Czech Południowych, skąd ja wyjeżdżałam do Pragi, a on w delegacje.
<
Do końca pozostało 80% artykułu.
Jeżeli jesteś zainteresowany dostępem do strefy PREMIUM, załóż konto i wybierz jeden z pięciu dostępnych pakietów. Miesięczny dostęp tylko 49 CZK! Wypróbuj jeszcze dziś.
Chcete li pokračovat ve čtení článku, založte si účet a vyberte si jeden z pěti balíčků. Měsícní předplatné jen za 49 Kč! Vyzkoušejte ještě dnes.