środa, 8 lipca 2026
Imieniny: PL: Arnolda, Edgara, Elżbiety| CZ: Nora
Glos Live
/
Nahoru

Polska blogosfera ma się coraz lepiej | 09.04.2017

Nie od dzisiaj wiadomo, że Internet daje ogromne możliwości. Obecnie każdy może być pisarzem czy dziennikarzem. Pytanie jednak, czy znajdą się odbiorcy, którzy zechcą to przeczytać. Wzbudzenie zainteresowania wśród czytelników to dla blogera nie tylko nobilitacja, ale i duże pieniądze.

Ten tekst przeczytasz za 7 min. 15 s
Maciej Budzich. Fot. ARC

Pokazała swoje ciuchy i zarobiła miliony

Jak co roku popularny polski bloger Jason Hunt (jasonhunt.pl) przygotował najważniejszy w polskiej blogosferze ranking wpływowych blogerów i blogerek. Wiadomo też, ile warte są reklamy na ich blogach. Kwoty dochodzą nawet do 40 mln złotych. Zacznijmy jednak od „najbiedniejszej” z  najpopularniejszych polskich blogerek, Anny Skury, która po prostu codziennie pisze, co na siebie włożyła. Na prowadzeniu bloga „What Anna Wears” blogerka potrafi zarobić z reklam ponad 4,5 mln złotych. W jaki sposób można to obliczyć? 4,5 mln złotych to ekwiwalent reklamowy (AVE) Anny. Oznacza to, że aby uzyskać skuteczność przekazu równą jej blogowi, należałoby wydać na reklamę 4,5 mln złotych.

Marta Dymek na blogu „Jadłonomia” opisuje z kolei tajniki kuchni wegańskiej. Po prostu publikując przepisy różnych potraw, może zarobić ponad 10 mln złotych. Ponad 37 mln złotych to wartość reklamowego ekwiwalentu przekazu, jaki generuje blogerka modowa Jessica Mercedes-Kirchner na blogu „Jemerced”. Jessica wkłada drogie suknie od najlepszych projektantów, lata pierwszą klasą na egzotyczne wakacje, robi tam sobie fotografie i już – oto przepis na jej sukces. Jednak najdroższą blogerką w Polsce jest Julia Kuczyńska, która na blogu „Maffashion” wyznacza modowe trendy, a wyceniono ją na ponad 39 mln złotych.

Powiedzmy sobie jednak szczerze, że na wspomnianych blogach więcej blichtru, przepychu i sztucznych póz na fotografiach niż faktycznie interesującej treści. Z drugiej strony, takie propozycje nie przyjęłyby się, gdyby nie było na nie popytu. „Maffashion” ma ponad 800 tys. polubień na Facebooku i tyle samo obserwujących na Instagramie, a przecież nie robi niczego więcej, niż przebieranie się i pokazywanie drogich ubrań. Szkoda, że najbardziej wpływowe blogi kobiece są zdominowane przez tak płytką tematykę. W przypadku mężczyzn tworzących najpoczytniejsze polskie blogi tematy są bardziej zróżnicowane.

Zarobił na pisaniu o tym, jak zarobić

Maciej Budzich, znajdujący się na pierwszym miejscu rankingu najbardziej wpływowych blogerów 2016 prowadzi bloga o mediach, reklamie i marketingu „Media fan”. Jak stwierdza bloger, media z jednej strony go irytują, a z drugiej fascynują. Przygląda się kampaniom reklamowym, działaniom public relation, mniej lub bardziej udanym akcjom wirusowym, tropi nieetyczny marketing „szemrany”, a także testuje większość dostępnych narzędzi społecznościowych.

Z kolei Michał Szafrański od kilku lat uczy Polaków, jak oszczędzać pieniądze. Bloger na blogu „Jak oszczędzać pieniądze” pisze: „Chcę Ci pokazać, jak zadbać o domowy budżet, wychodzić z długów, pomnażać oszczędności, i samemu zadbać o godziwą emeryturę”. Jego działalność blogową wyceniono na blisko 5 mln złotych, a wpisy obserwuje na co dzień ponad 88 tysięcy internautów.

Przemysław Pająk, założyciel bloga „Spiders Web” współpracuje z szeregiem blogerów o doświadczeniu prasowym. Głównym celem prowadzonego przez nich bloga jest stworzenie opiniotwórczego źródła informacji i analiz na rynku technologii. Co ważne, blogerzy tworzą własne teksty oparte na opinii oraz analizie, a nie na informacji przepisanej ze źródeł anglojęzycznych. Czyni to z Przemysława Pająka najbardziej wpływowego polskiego blogera technologicznego, którego zarobki z reklam sięgają ponad 6 mln złotych.

Co nowego w blogosferze?

Co ostatnio wstrząsnęło polską blogosferą? Nie przypadkowo najpopularniejsze wpisy z ostatnich tygodni pochodzą od powyżej wspomnianych wpływowych blogerów. 

Maciej Budzich na blogu „Media fan” rozważa, czy media skłócają Polaków. – Przez moje media społecznościowe przelała się fala komentarzy traktująca o tym, że główne wydanie „Wiadomości” nie wspomniało o tegorocznej rekordowej zbiórce Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Faktycznie, specjalnie obejrzałem „Teleekspres”, główne wydanie „Panoramy” i rzeczywiście nie było. Ta sytuacja zasmuciła mnie, a właściwie zaniepokoiła – powiedział bloger na swoim kanale filmowym. – Trudno mi się z tym zgodzić, że telewizja publiczna, nazywająca się ponadto telewizją narodową, tak bez mrugnięcia okiem przeszła nad faktem, że WOŚP zebrała 105 mln złotych i że w tej zbiórce uczestniczyły setki tysięcy Polaków. Można nie lubić Owsiaka i nie zgadzać się z ludźmi, którzy w tym uczestniczą, ale trudno mi zrozumieć aż taką ignorancję – dodał. „Ponieważ media kształtują opinie wielu ludzi, powinniśmy reagować na to, co dzieje się w telewizji publicznej, samo demonstracyjne stwierdzenie, że nie oglądam „Wiadomości”, nie wystarcza” – stwierdził.

Trwa okres przeziębień, grypy i anginy, więc nie powinno dziwić, że bardzo dużym zainteresowaniem cieszył się w minionych tygodniach temat: „Ważny szczegół, który zmienił wszystko, kiedy moje dzieci chorują”. Artykuł napisała Magda Kogut-Wałęcka na największym polskim blogu parentingowym szczesliva.pl, w którym opisuje m.in. swoje macierzyństwo. – Znacie ten stan? Za Wami miesiące dobrej passy i nagle po kolei, z dnia na dzień obserwujecie efekt domina. Najpierw jedno dziecko choruje, później choruje drugie dziecko, aby za parę dni sprezentować infekcję Wam i partnerowi. Nic tylko się pociąć – pisze blogerka. Przez kilka dni wylewała swoje frustracje nad faktem „domowej epidemii”, aż w końcu stwierdziła, że najważniejsze to waleczna natura i optymizm. – W tym momencie obiecałam sobie już więcej nie będę biadolić i zaszczepię w sobie żołnierza, który dokopuje życiu i napiera z uśmiechem. Zmiana mojego nastawienia zmieniła wszystko. Wstaję rano i zaczynam szczerzyć się do moich chłopaków, zamiast wkurzać, że przed nami kolejna runda inhalacji. Zorientowałam się, że to kwestia mojego wyboru, jak podejdę do sprawy. Zadaniowość i uśmiech – dodała blogerka.   

Jak zabrać się za robotę, kiedy bardzo mi się nie chce? – takie pytanie stawia Michał Szafrański w jednym z odcinków swojego popularnego bloga „Jak oszczędzać pieniądze”. Wiadomo, wiosna za pasem, przedwiosenne osłabienie i hektolitry wypitej kawy dają się wszystkim we znaki, nie może więc dziwić, że taki temat wywindował popularność posta w polskiej blogosferze. Co radzi bloger, żeby zmotywować się do pracy? – Motywacja jest przereklamowana. U mnie ważniejsze są dyscyplina, reżim i odpowiednie warunki pracy. Po prostu ROBIĘ i są efekty. Zero cudów – pisze Szafrański. – Jak każdy mam taki dzień, że robota mi się nie klei. I jeśli mam zdradzić taki jeden absolutnie najważniejszy sekret, to po prostu zabrać się za to, co się ma do zrobienia, bo te wszystkie poradniki motywacyjne są przereklamowane. Po prostu zacząć, w tym nie ma żadnej magii, a następnie stopniowo wkręcać się w dany temat – dodaje bloger.



Może Cię zainteresować.