wtorek, 13 stycznia 2026
Imieniny: PL: Bogumiła, Bogumiły, Weroniki| CZ: Edita
Glos Live
/
Nahoru

Mosty koło Jabłonkowa: Gorole balowali w mroźną noc  | 11.01.2026

Tradycja wróciła. W Domu PZKO Kasowy w Mostach koło Jabłonkowa odbył się wczoraj 46. Bal Gorolski i Międzynarodowy Przegląd Kapel Ludowych oraz Zespołów Folklorystycznych. Zorganizowała go nowa, odmłodzona ekipa.

Ten tekst przeczytasz za 3 min. 60 s
Gorolki i gorole z Istebnej. Fot. Danuta Chlup
Na dworze trzaskał mróz (termometr wskazywał w Mostach ok. -12 stopni), lecz w Kasowym było gorąco. Wszystkie ławy przy stołach i rzędy krzeseł ustawionych na czas przeglądu były zajęte.

Wydarzenie zainaugurował Piotr Cienciala, prezes stowarzyszenia Kopce, nowego organizatora Balu Gorolskiego. Gromkie brawa i okrzyki uznania rozległy się w sali, gdy podziękował za organizację kilkudziesięciu edycji Alojzemu Martynkowi i Andrzejowi Niedobie oraz ich żonom.

Przegląd rozpoczął się po godz. 17.00, a jego program był na tyle bogaty, że trwał ponad trzy godziny. Konferansjerem był znany „łowczorz” z Nydku Michał Milerski. Prezentację uczestniczących kapel i zespołów rozpoczął od łowiynzioka, którego sam zatańczył z żoną i dziećmi do własnej przyśpiewki.
 
GALERIE Bal Gorolski
 
Na scenie i parkiecie zaprezentowali swoją rodzimą kulturę wykonawcy z Republiki  Czeskiej, Polski i Słowacji. Wystąpiły zaolziańskie kapele „Lipka” i „Czerchla”, Reprezentacyjny Zespół Pieśni i Tańca PZKO „Olza”, Skład Niearchaiczny z Żywiecczyzny, Zespół Regionalny „Istebna”, akademicki zespół folklorystyczny „Technik” ze Słowackiego Uniwersytetu Technicznego w Bratysławie, „Nótaband” z Brna. Bardzo oczekiwana była „Ostrá Detva” – wspólny projekt czeskich i słowackich muzyków pod kierownictwem Martina Kajzara i legendarnego Ondreja Moloty. W Mostach „ochrzczono” ich płytę nagraną w studiu Czeskiego Radia w Ostrawie. Podjął się tego Andrzej Niedoba. Były organizator Balu Gorolskiego wspomniał przy okazji muzyczne osobistości biorące udział w poprzednich edycjach wydarzenia.

Bal rozpoczął się od chodzonego – cieszyńskiego odpowiednika poloneza inaugurującego polskie bale. Do chodzonego przygrywały kapele „Lipka” i „Czerchla”, a sala błyskawicznie zapełniła się tańczącymi. Przez całą zmieniały się kapele, które dały się poznać już podczas przeglądu.

Tegoroczna edycja Balu Gorolskiego, podobnie jak poprzednie, cieszyła się ogromnym zainteresowaniem. Bilety szybko się rozeszły. Obowiązywały stroje ludowe, tylko na przegląd można było przyjść „po cywilnemu”. Przeważały stroje cieszyńskie i gorolskie, lecz pojawiały się także inne. Dobrze widoczna była grupa krakowska. Spod Wawelu przyjechało kilkunastu byłych tancerzy Zespołu Pieśni i Tańca „Nowa Huta”. Niektóre osoby po raz pierwszy, inne już w poprzednich latach balowały w Mostach.

Na Balu Gorolskim bawili się także Krakowianie. Fot. Danuta Chlup

Radek Gomółka przyszedł w mundurze górniczym. Mieszka wprawdzie w Bystrzycy i żonę ma „gorolkę”, lecz pochodzi z Błędowic i pracował na kopalni.

– Mundur mam jeszcze po ojcu, który także był górnikiem. Czuję się związany z „Dołami” – przyznał emerytowany górnik.

Zainteresowanie budziła młoda para ubrana po bawarsku. Jak się jednak okazało, „Niemcy” mówili cieszyńską gwarą i w rzeczywistości byli Zaolziakami. Stroje bawarskie przywdziali trochę z przypadku: w wypożyczalni, do której się udali, nie było już rodzimych strojów w odpowiednich dla nich rozmiarach, sięgnęli zatem po obce.

Z kolei Michal Hugo Hromas, choć mieszka w zachodnich Czechach, dumnie wypinał pierś w stroju gorolskim. Jako znany kucharz obsługuje czasem kulinarnie wydarzania w naszym regionie (na przykład jesienią piekł na ogniu barana podczas imprezy w Bukowcu) i zdążył polubić nasz region. Podkreślił, że tym razem nie przyjechał tu pracować, ale się bawić.

– Specjalnie dałem sobie uszyć strój gorolski. Dziś włożyłem go po raz pierwszy – zdradził z dumą w głosie.

Do wydarzenia wrócimy w papierowym wydaniu „Głosu”.


Może Cię zainteresować.