sobota, 6 czerwca 2026
Imieniny: PL: Laury, Laurentego, Nory| CZ: Norbert
Glos Live
/
Nahoru

Wędrynia: To była super powtórka z Czerwonego Kapturka  | 30.05.2026

To był wieczór pełen muzyki, śpiewu, dowcipnych, rymowanych dialogów oraz gry aktorskiej na niemal profesjonalnym poziomie. W piątek w wędryńskiej „Czytelni” odbyła się premiera kolejnej sztuki Teatru im. Jerzego Cienciały. Tym razem wziął on na warsztat „Powtórkę z Czerwonego Kapturka” Andrzeja Stalony-Dobrzańskiego.

Ten tekst przeczytasz za 3 min. 30 s
Wilk (Janusz Kaczmarski) i Czerwony Kapturek (Agata Szotkowska). Fot. BEATA SCHÖNWALD
Prezes Miejscowego Koła PZKO w Wędryni Bogusław Raszka, zapowiadając przedstawienie tego zespołu, posłużył się znanym cytatem Mikołaja Reja „iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”. – Ja chciałbym dodać, że my w Wędryni mamy nie tylko swój język, ale także swój teatr – stwierdził.

Że to język nie byle jaki, a teatr także niczego sobie, przekonali się niebawem również widzowie. Poprawny język polski brzmiał bowiem przez oba akty, a aktorzy, choć w zdecydowanej większości amatorzy, po raz kolejny pokazali, że ich ambicją jest teatr z wielkiej litery „T”.

„Powtórka z Czerwonego Kapturka” to sztuka na pozór lekka, ale z pewnością niebanalna. Cechują ją spora dawka nienachalnego humoru, sprytnie zakomponowanego w dialogach opartych na trafnej grze słów. Choć pojawiają się w niej również takie momenty, kiedy głośny śmiech nie sposób poskromić, a powtarzające się powiedzonka poszczególnych postaci nadają rytm całemu spektaklowi, działając jednocześnie jak spoiwo.

 
GALERIA Teatr Wędrynia
 

Wędryński teatr sztukę Andrzeja Stalony-Dobrzańskiego zagrał w 9-osobowej obsadzie. Wystąpił Czerwony Kapturek, Babcia, Gajowy, Mały Wilk, Duży Wilk, Ptak Bezimienny, Kogut, Kwoka i Nioska. Każda z tych postaci była nietuzinkowa i oryginalna, co po części było również zasługą kostiumów. Przyciągających wzrok, bardzo gustownych, z dobrze przemyślanym każdym szczegółem. 

– Większość aktorów to stare wygi, które bardzo dokładnie znają te deski naszej „Czytelni”. Jednak jest wśród nich również debiutantka Agatka, która jeszcze niedawno występowała w szkolnym przedstawieniu, a dziś po raz pierwszy zapisała się w historii ponad 120-letniego teatru w Wędryni. Nie miała łatwo, bo po pierwsze, była pod nadzorem reżysera Janusza Ondraszka, po drugie, pod nadzorem swojego taty Ptaka, a po trzecie, za plecami miała Wilka (profesjonalnego aktora Janusza Kaczmarskiego – przyp. BS). Ze swojego zadania wywiązała się jednak znakomicie – przekonywał po przedstawieniu Bogusław Raszka.

– Przed spektaklem byłam trochę zestresowana, ale kiedy już wyszłam na scenę, czułam się szczęśliwa, że mogę grać. Teraz trema już opadła na dobre – zdradziła „Głosowi” w przerwie między aktami Agata Szotkowska. – W szkole podstawowej graliśmy w tym roku szkolnym Kopciuszka i ja wystąpiłam w tytułowej roli, więc to nie jest moje pierwsze spotkanie ze sceną – dodała dziewiątoklasistka Polskiej Szkoły Podstawowej im. Wisławy Szymborskiej w Wędryni. Przyznała jednak, że próby szkolne różniły się od tych „dorosłych”. – Najpierw było dużo prób na siedząco, kiedy uczyliśmy akcentu i wymowy. Dopiero później graliśmy na scenie. Najtrudniejsze było dla mnie swobodne poruszanie się po niej, kiedy gra piosenka. Tego obawiałam się najbardziej – zaznaczyła. Jeśli tylko nadarzy się taka okazja, z Teatrem im. Jerzego Cienciały chętnie jeszcze kiedyś zagra.

Na razie przed zespołem jeszcze dzisiejsza druga „premiera”. O tej piątkowej publiczność wyrażała się w samych superlatywach. – Jestem zachwycana. To przedstawienie przeżywałam podwójnie – jako widz, a także były członek zespołu, z którym też miałam kiedyś okazję zagrać – powiedziała „Głosowi” Sonia Maguire.


Może Cię zainteresować.