_-_transp.png)
W administracyjnej drabince najniżej jest położona gmina. Na Zachodzie spotkamy się ze słowem „gemeinde”. Nie każdy jednak wie, w tłumaczeniu na polski oznacza nie tylko wspomnianą gminę, ale społeczność, wspólnotę. Dlatego z radością „wrzuciłem” na drugą stronę piątkowego „Głosu” informację o tzw. forum publicznym mieszkańców w Bystrzycy.
Okazuje się, że droga do wspólnoty nie musi być wyboista – wystarczy dać ludziom możliwość współdecydowania o ich małej ojczyźnie. Tak właśnie stało się w Bystrzycy, gdzie od roku mieszkańcy podczas publicznego spotkania proponują, co należy zmienić. I tak trzymać. Przykład powinny wziąć kolejne gminy. Oczywiście, jeżeli chcą budować wspólnotę. Lokalna władza, która nie słucha głosów mieszkańców, straci mandat do jej sprawowania szybciej, niż może jej się wydawać.
***
Pewnie wielu z Czytelników słyszało o budżecie obywatelskim (partycypacyjnym). W Czechach dopiero zdobywa popularność, w Polsce już rozkręcił się na dobre. Dość powiedzieć, że po raz pierwszy został wprowadzony w 2011 roku w Sopocie, a przed trzema laty samorządy w całej Polsce przeznaczyły na projekty ponad 300 milionów złotych. Budżet „schodzi” coraz bardziej w dół, bo na jego wprowadzenie decydują się nie tylko duże miasta, ale nawet liczące kilka tysięcy mieszkańców gminy.
W skrócie chodzi o to, że władze część środków przeznaczają na projekty mieszkańców. Jeden zbierze grupę chętnych oraz podpisy od nich, żeby w okolicy zamontować dodatkowe latarnie, inny powalczy o plac zabaw dla dzieci, jeszcze inny zamarzy o wylaniu nakładki asfaltowej na swojej ulicy. Potem wszyscy pełnoletni mieszkańcy mogą zagłosować na zgłoszone do budżetu obywatelskiego projekty. Wygrywają najlepsi. Z jednej strony na pewno jest element rywalizacji, z drugiej zabawa, a także świadomość, że kiedy nie siedzi się z założonymi rękami i tylko narzeka na to i tamto, to można zmienić najbliższe otoczenie.
***
Dla wójta to – można powiedzieć – sytuacja idealna. Wprawdzie musi podzielić się kawałkiem tortu, wsłuchać się w głos mieszkańców, ale z drugiej strony ma pewność, że tak budowana wspólnota nie rozsypie się jak domek z kart przy pierwszej lepszej okazji. „Mieszkańcy mają głos” – taki tytuł nosił artykuł poświęcony forum mieszkańców. Chciałoby się więcej takich tytułów w gazecie; Bystrzyca już zrobiła pierwszy krok, a nawet dwa, kto będzie następny?