Oko w dymku: Mikołajek. Jak to się zaczęło | 13.09.2026
Ten komiks poprawi Wam humor i sprawi, że będziecie przy nim świetnie
się bawić. Może być idealnym prezentem dla dziecka w wieku szkolnym, z którym
wspólnie będziecie zaśmiewać się z kolejnych historyjek z udziałem Mikołajka,
jego rodziców i sąsiada, pana Blédurta.
Ten tekst przeczytasz za 2 min.
O przygodach Mikołajka powstały znakomite książki, nakręcono też kilka filmów, ale przecież wszystko rozpoczęło się od… komiksu! Zanim René Goscinny i Jean-Jacques Sempé zasłynęli jako autorzy cyklu książek, które uchodzą dziś za jeden z klasyków literatury dziecięcej, zaczęli od historyjek obrazkowych.
Album „Mikołajek. Jak to się zaczęło” zawiera 28 plansz z historyjkami, które ukazywały się w belgijskim magazynie „Le Moustique” od 25 września 1955 roku do 20 maja 1956 roku. Każda plansza jest pełna humoru, absurdalnych i komicznych sytuacji. Świetnie się je czyta i ogląda.
Jedna z moich ulubionych dotyczy sceny, w której tata Mikołajka prosi chłopca, żeby ten pożyczył od sąsiada drabinę. Jak się skończyło? Zachęcam, by sprawdzić. Albo historia, w której Mikołajek idzie z mamą na zakupy i próbuje jej opowiedzieć o książce, którą czytał. Puenta, gdy chłopiec bawi się kolejką, a na pytanie taty, dlaczego już nie czyta, odpowiada, że mama sobie tego nie życzy, śmieszy do łez.
Właśnie te krótkie komiksowe scenki zapoczątkowały niezwykle owocną współpracę duetu Goscinny – Sempé, których połączyły przyjaźń i poczucie humoru. W efekcie, kilka lat po zakończeniu komiksowej formuły z udziałem Mikołajka, postanowili zaproponować czytelnikom coś innego – historie napisane przez Goscinnego, a zilustrowane czarno-białą kreską Sempégo.
Gdy pod koniec marca 1959 roku na łamach czasopisma „Sud-Ouest Dimanche” Mikołajek powrócił w formie opowiadania, pomysł okazał się wielkim sukcesem, który zapoczątkował książkową serię o przygodach urwisa i jego kolegów – Alcesta, Rufusa, Gotfryda, Kleofasa, Euzebiusza, Maksencjusza, Joachima i Ananiasza. Książki, mimo upływu lat, cieszą się niezmienną popularnością wśród dzieci, a ja zachęcam, by sięgnąć do początku, czyli po komiks o przygodach Mikołajka. Nie pożałujecie.