poniedziałek, 11 maja 2026
Imieniny: PL: Igi, Mamerta, Miry| CZ: Svatava
Glos Live
/
Nahoru

Prof. Daniel Kadłubiec wnosi uwagi do cieszyńskiego śpiewania | 22.04.2026

Śpiew był a poniekąd jest nadal jednym z filarów trwania polskości na Zaolziu. Obojętnie, czy był (jest) to śpiew chóralny i artystyczny, czy ludowy, zbliżony do źródła, wykonywany przez śpiewaków indywidualnych czy w grupach.

Ten tekst przeczytasz za 3 min. 60 s
30. edycja Przeglądu Cieszyńskiej Pieśni Ludowej odbyła się 15 kwietnia 2026 roku. Fot. Beata Schönwald

Szczególnie jest to ważne wtedy, gdy chodzi o najmłodsze generacje. Wiemy dobrze, o co tu chodzi, dla przypomnienia jednak wypunktujemy korzyści z tego płynące, a zatem: śpiew kształtuje zmysł estetyczny; śpiew integruje, czyli z jednostek tworzy grupę, zespół; śpiew ma w sobie, jakby powiedział J. G. Herder, ducha regionu czy narodu, jest również elementem tradycji, która nas określa i mówi, kim jesteśmy. Czy to mało?

***
Po tych ogólnikowych sformułowaniach przejdźmy, choć bardzo skrótowo, do tegorocznej 30. edycji Przeglądu Cieszyńskiej Pieśni Ludowej i wypunktujmy hasłowo kwestie, które na to zasługują.
Pozytywnym zjawiskiem była intonacyjna czystość wykonań, co z kolei rzutuje na bardzo dobry poziom tegorocznego śpiewania, gdyż właśnie owa czystość jest jego fundamentalnym kryterium.
Podobnie można się odnieść do strojów, które stają się oczywistym i nieodzownym elementem śpiewania. Wszyscy w nich występowali z takimi czy innymi drobnymi uchybieniami, ale te pomińmy.

***
Nad czym warto popracować? Nad zrozumieniem tego, co się śpiewa, co z kolei wiąże się np. z frazowaniem, tudzież z dynamiką, tempem, ekspresją. Pieśni weselnych, zalotnych, miłosnych nie można wykonywać w pośpiechu, byle jak najszybciej do końca („Leciała rybiczka”, „Zagrejcie gajdziczki”, „Za stodołom”, „Usnyła dziyweczka” itp.).
Wykonawca musi mieć świadomość, o czym śpiewa, jaki jest sens tego śpiewania, jego nastrój, atmosfera. Inna jest w balladzie, a inna w pieśni zawodowej czy żartobliwej.
Z tym wiąże się i dobór repertuaru. Góral najlepiej rozumie piosenkę swoją, ktoś spod Cieszyna czuje się najlepiej w melodiach walczykowych czy polonezowych itp., co z kolei nie jest obojętne i dla czystości gwarowej (każdy najlepiej zna tę swoją), która jest dalszym ważnym kryterium interpretacji folkloru pieśniowego.

***
Należy unikać synkopowania, którego nigdy nie było w naszej tradycji pieśniowej, jest ono bowiem jednym z elementów zacierających cieszyński styl wykonawczy, będący, mówiąc romantycznie, istotą, duszą naszego śpiewania.
W świetle tego, co powiedzieliśmy, nie od rzeczy byłoby zorganizowanie seminarium dla wszystkich, którym nie jest obojętne ludowe śpiewanie, którym zależy na tym, by śpiewać jak najbardziej autentycznie, autentycznie po cieszyńsku.

***
Wydaliśmy ostatnio setki naszych pieśniczek, a my ciągle w kółko śpiewamy o „listeczku dymbowym”, o tym, „że jo do lasa nie pojadym, że już sie mi ławeczka na poły złómała”, „o gróniczku, gdyby sie mi zniżył” itd. Tak jest najprościej, ale nie najsensowniej.
W tym względzie na uznanie zasługują małe i mniejsze szkoły zwłaszcza z północnych stron, z Suchej Górnej i Stonawy, które na Przegląd przyniosły nieoklepane, rzadko wykonywane pieśniczki („Jedyn ojciec”, „Coś Janiczkowi obiecała”, „Na karwiński grobli”, „Tyn cieszyński kościeliczek”, „Muszymy cie cero”, „Ach Boże, mój Boże” i inne) Do rzadkości należą także Płacze Czantoryja (Mosty koło Jabłonkowa) czy Z Jabónkowa jadóm (Jabłonków).
Miłym zaskoczeniem był udział śpiewaków z podjabłonkowskich Mostów, szkoda, że nie było ich z Bukowca, Trzyńca, Błędowic i Karwiny, o Lutyni nie wspominając. Bystrzycę ratowała zaś „Łączka” dzięki Ewie Nemec.

***
Prowadzenie Przeglądu ujawniło nasze rażące niedostatki nie tylko w mowie gwarowej, ale i ogólnokulturalnej. Niestety. Jednak tym, którzy zrobili wszystko, by nadal śpiewać po naszemu, by manifestować naszą tu bytność, brak słów podziękowań. Inni sobie o tym przypomną, gdy będzie już za późno.
Daniel Kadłubiec



Może Cię zainteresować.