Nostalgicznie w rocznicę cieszyńskiego tramwaju | 20.02.2026
Dokładnie 12 lutego 1911 roku w Cieszynie uruchomiono linię
tramwajową nad Olzą, a 115 lat po tym wydarzeniu zorganizowano rocznicowy
spacer poświęcony jej historii. Uczestnicy spotkali się w niedzielny, śnieżny
poranek 15 lutego przy Moście Przyjaźni, skąd wyruszyli trasą dawnej linii.
Przewodnikiem był Maciej Dembiniok – pasjonat dziejów cieszyńskich tramwajów,
autor publikacji i twórca strony internetowej na ich temat.
Ten tekst przeczytasz za 6 min. 60 s
Przewodnikiem był Maciej Dembiniok – pasjonat dziejów cieszyńskich tramwajów. Fot. Małgorzata Bryl-Sikorska
Tramwaje kursowały nad rzeką Olzą od 1911 do 1921 roku i
zapisały się w historii jako najkrótsza linia funkcjonująca w Monarchii
Austro-Węgierskiej, mierząca zaledwie 1793 metry długości. Trasa łączyła
dworzec kolejowy w obecnym Czeskim Cieszynie z różnymi częściami miasta po
drugiej stronie rzeki, prowadząc przez most oraz ulicami Zamkową i ulica
Głęboką, z mijanką na Rynku w Cieszynie, aż do przystanku Bielitzer-Strasse
przy ulicy Bielskiej. Linia przestała działać 2 kwietnia 1921 roku, gdy
nasilone kontrole na granicznym moście pomiędzy polską i czeską częścią miasta
utrudniały sprawne przemieszczanie się.
Podczas rocznicowego spaceru uczestnicy poznali historię tej
wyjątkowej trasy, wysłuchali licznych ciekawostek oraz lepiej zrozumieli realia
funkcjonowania tramwaju nad Olzą. W spacerze wzięło udział kilkanaście osób –
mieszkańcy z obu stron granicy. – Bardzo państwo odważni – zażartował Maciej
Dembiniok na początku spotkania, biorąc pod uwagę panujące warunki
atmosferyczne towarzyszące tej wyprawie. – Pozwolę sobie państwa teraz
oprowadzić po linii cieszyńskiego tramwaju po równo 115 latach od jej uruchomienia – dodał. Następnie uczestnicy ciepło ubrani i zaopatrzeni w termosy z gorącymi
napojami w dobrym humorze podążali za przewodnikiem przez zaspy śniegu.
GALERIE tramwa
Wyprawa zaczęła się niedaleko kawiarni Avion w Czeskim
Cieszynie, tuż przy Moście Przyjaźni, gdzie dawniej była umiejscowiona jedna z
mijanek cieszyńskiego tramwaju. Następnie wycieczka przystanęła koło repliki
wagonu cieszyńskiego tramwaju, która została uroczyście odsłonięta w 2023 roku
koło nowego Transgranicznego Centrum Informacji Turystycznej przy ulicy
Zamkowej w Cieszynie. Kolejny przystanek spaceru miał miejsce przy Zamku, a
dalej uczestnicy przeszli ulicą Głęboką aż do Rynku w Cieszynie, gdzie była
umiejscowiona druga mijanka tramwaju. Finalnie spacer zakończył się w siedzibie
Muzeum Śląska Cieszyńskiego, gdzie przechowywane jest kilka zbiorów
dokumentujących historię 10-letniej obecności tramwaju nad Olzą. Spacer
prawdopodobnie trwałby dłużej, gdyby nie mróz doskwierający już wszystkim
uczestnikom.
Dembiniok zaprezentował podczas rocznicowego spaceru
wiele ciekawostek dotyczących cieszyńskiego tramwaju. Na przykład
dowiedzieliśmy się, że replika wagonu stojąca przy ulicy Zamkowej jest
wyposażona w imitację dzwonka, ale prawdziwy dzwonek mieści się na wystawie w
cieszyńskim muzeum. Wagony tramwajowe niestety nie przetrwały do dzisiejszych
czasów, ale w Cieszynie wnikliwy obserwator znajdzie kilka autentycznych
pamiątek po tym środku transportu. Ostała się na przykład zajezdnia tramwajowa
przy ulicy Dojazdowej, z kolei między innymi przy ulicy Głębokiej albo na
budynku dworca kolejowego w Czeskim Cieszynie znajdują się ozdobne rozetki do
zawieszania trakcji.
Na przestrzeni dekady cieszyński tramwaj miał kilka wypadków
– najpoważniejszy miał miejsce, gdy tramwaj zjeżdżał w dół ulicą Głęboką,
uderzył w murek przy Zamku, a motorniczy przeleciał przez szybę. Tramwajów,
które strasznie hałasowały, bały się też konie powszechne na ulicach w tamtych czasach.
Doszło więc pewnego dnia do wypadku, w którym spłoszony koń wywrócił niedaleko
Rynku w Cieszynie wóz wiozący mleko… Co ciekawe, mimo kilku wypadków tramwaj
był raczej bezpiecznym i obleganym środkiem transportu. Pewnie dlatego, że na
odcinku od Rynku do Mostu Przyjaźni były aż trzy stacje, a całość swojej trasy
tramwaj pokonywał zaledwie w 12 minut. Bardzo nowoczesny na tamte czasy
elektryczny tramwaj jeździł często, bo co około 10 minut od godzin porannych, a
ostatni kurs wykonywał przed jedenastą w nocy. Cieszyński tramwaj był więc
przez te dziesięć lat istnienia stałym elementem miejskiego krajobrazu nad
Olzą.

Wystawa archiwalnych zdjęć cieszyńskiego tramwaju. Fot. Małgorzata Bryl-Sikorska
Zapytałam uczestników niedzielnego rocznicowego spaceru,
dlaczego historia cieszyńskiego tramwaju nadal tak ich interesuje?
– Myślę, że to nas tak fascynuje, bo ta historia jest czymś
więcej niż tylko opowieścią o środku transportu. To symbol miasta, które
zostało podzielone, a jednocześnie symbol, który łączy dwa państwa i dwie
tożsamości. Tramwaj przypomina historię miasta, które kiedyś nie było
podzielone. Słyszałam dziś tę opowieść po raz kolejny, ale nadal niezmienne
wywołuje u mnie gęsią skórkę – powiedziała pani Monika, która wraz z mężem
uczestniczyła już we wcześniejszych cieszyńskich spacerach, w tym także tym
uroczystym, kiedy dwa lata temu ustawiono replikę tramwaju nad Olzą.
– Mi najbardziej spodobała się replika wagonu tramwajowego,
która pozwala dotknąć tej historii. Udało mi się dziś do niej wejść po raz
pierwszy i naprawdę robi wrażenie. Dzięki tej replice tramwaj to nie jest sucha
data w podręczniku tylko obiekt w przestrzeni miasta. Doskonały pomysł –
pochwalił pan Tomasz z Kocobędza. – Nie wiedziałem też, że te cieszyńskie
tramwaje tak hałasowały! Pewnie to musiało być dość uciążliwe dla ówczesnych
mieszkańców. Z drugiej strony była to oznaka nowoczesności. Budzi podziw, że
niewielki Cieszyn już w 1911 roku miał własny tramwaj – dodał.
Tramwaj cieszyński prezentował się okazale również na tym archiwalnym zdjęciu. Fot. Małgorzata Bryl-Sikorska
Dziś replika tramwaju stoi już cicho (chyba że jakiś turysta
pociągnie za umiejscowioną w wagonie atrapę dzwonka). Tramwaj nie jedzie już
przez rynek, nie dzwoni, nie łączy przystanków. A jednak wciąż łączy ludzi.
Patrząc na nią, trudno nie pomyśleć o tym, jak kruche są granice i jak trwała
potrafi być pamięć. Tramwaj kursował zaledwie dekadę, ale zapisał się w
historii miasta mocniej niż wiele inwestycji, które przetrwały dłużej. Może
dlatego, że stał się symbolem – jedności sprzed podziału, nowoczesności małego
miasta, codzienności przerwanej decyzjami wielkiej polityki. Dziś tramwaj nie
przewozi już pasażerów. Natomiast przewozi opowieść o mieście, które zostało
przecięte, ale nie przestało być wspólnotą. A także historię o ludziach, którzy
nauczyli się żyć „po dwóch stronach”, a jednak w jednym miejscu. I refleksję,
że historia nie zawsze znika – czasem zmienia formę i zostaje z nami w
symbolach. Może więc stojąc przy replice cieszyńskiego tramwaju, nie patrzymy
tylko w przeszłość. Może patrzymy także w przyszłość, z pytaniem: co dziś
buduje mosty, a co je rozdziela? I czy potrafimy pielęgnować to, co łączy?
Małgorzata Bryl-Sikorska