niedziela, 19 kwietnia 2026
Imieniny: PL: Alfa, Leonii, Tytusa| CZ: Rostislav
Glos Live
/
Nahoru

Nostalgicznie w rocznicę cieszyńskiego tramwaju  | 20.02.2026

Dokładnie 12 lutego 1911 roku w Cieszynie uruchomiono linię tramwajową nad Olzą, a 115 lat po tym wydarzeniu zorganizowano rocznicowy spacer poświęcony jej historii. Uczestnicy spotkali się w niedzielny, śnieżny poranek 15 lutego przy Moście Przyjaźni, skąd wyruszyli trasą dawnej linii. Przewodnikiem był Maciej Dembiniok – pasjonat dziejów cieszyńskich tramwajów, autor publikacji i twórca strony internetowej na ich temat.

Ten tekst przeczytasz za 6 min. 60 s
Przewodnikiem był Maciej Dembiniok – pasjonat dziejów cieszyńskich tramwajów. Fot. Małgorzata Bryl-Sikorska

Tramwaje kursowały nad rzeką Olzą od 1911 do 1921 roku i zapisały się w historii jako najkrótsza linia funkcjonująca w Monarchii Austro-Węgierskiej, mierząca zaledwie 1793 metry długości. Trasa łączyła dworzec kolejowy w obecnym Czeskim Cieszynie z różnymi częściami miasta po drugiej stronie rzeki, prowadząc przez most oraz ulicami Zamkową i ulica Głęboką, z mijanką na Rynku w Cieszynie, aż do przystanku Bielitzer-Strasse przy ulicy Bielskiej. Linia przestała działać 2 kwietnia 1921 roku, gdy nasilone kontrole na granicznym moście pomiędzy polską i czeską częścią miasta utrudniały sprawne przemieszczanie się.

Podczas rocznicowego spaceru uczestnicy poznali historię tej wyjątkowej trasy, wysłuchali licznych ciekawostek oraz lepiej zrozumieli realia funkcjonowania tramwaju nad Olzą. W spacerze wzięło udział kilkanaście osób – mieszkańcy z obu stron granicy. – Bardzo państwo odważni – zażartował Maciej Dembiniok na początku spotkania, biorąc pod uwagę panujące warunki atmosferyczne towarzyszące tej wyprawie. – Pozwolę sobie państwa teraz oprowadzić po linii cieszyńskiego tramwaju po równo 115 latach od jej uruchomienia – dodał. Następnie uczestnicy ciepło ubrani i zaopatrzeni w termosy z gorącymi napojami w dobrym humorze podążali za przewodnikiem przez zaspy śniegu.
 
GALERIE tramwa
 
Wyprawa zaczęła się niedaleko kawiarni Avion w Czeskim Cieszynie, tuż przy Moście Przyjaźni, gdzie dawniej była umiejscowiona jedna z mijanek cieszyńskiego tramwaju. Następnie wycieczka przystanęła koło repliki wagonu cieszyńskiego tramwaju, która została uroczyście odsłonięta w 2023 roku koło nowego Transgranicznego Centrum Informacji Turystycznej przy ulicy Zamkowej w Cieszynie. Kolejny przystanek spaceru miał miejsce przy Zamku, a dalej uczestnicy przeszli ulicą Głęboką aż do Rynku w Cieszynie, gdzie była umiejscowiona druga mijanka tramwaju. Finalnie spacer zakończył się w siedzibie Muzeum Śląska Cieszyńskiego, gdzie przechowywane jest kilka zbiorów dokumentujących historię 10-letniej obecności tramwaju nad Olzą. Spacer prawdopodobnie trwałby dłużej, gdyby nie mróz doskwierający już wszystkim uczestnikom.

Dembiniok zaprezentował podczas rocznicowego spaceru wiele ciekawostek dotyczących cieszyńskiego tramwaju. Na przykład dowiedzieliśmy się, że replika wagonu stojąca przy ulicy Zamkowej jest wyposażona w imitację dzwonka, ale prawdziwy dzwonek mieści się na wystawie w cieszyńskim muzeum. Wagony tramwajowe niestety nie przetrwały do dzisiejszych czasów, ale w Cieszynie wnikliwy obserwator znajdzie kilka autentycznych pamiątek po tym środku transportu. Ostała się na przykład zajezdnia tramwajowa przy ulicy Dojazdowej, z kolei między innymi przy ulicy Głębokiej albo na budynku dworca kolejowego w Czeskim Cieszynie znajdują się ozdobne rozetki do zawieszania trakcji.

Na przestrzeni dekady cieszyński tramwaj miał kilka wypadków – najpoważniejszy miał miejsce, gdy tramwaj zjeżdżał w dół ulicą Głęboką, uderzył w murek przy Zamku, a motorniczy przeleciał przez szybę. Tramwajów, które strasznie hałasowały, bały się też konie powszechne na ulicach w tamtych czasach. Doszło więc pewnego dnia do wypadku, w którym spłoszony koń wywrócił niedaleko Rynku w Cieszynie wóz wiozący mleko… Co ciekawe, mimo kilku wypadków tramwaj był raczej bezpiecznym i obleganym środkiem transportu. Pewnie dlatego, że na odcinku od Rynku do Mostu Przyjaźni były aż trzy stacje, a całość swojej trasy tramwaj pokonywał zaledwie w 12 minut. Bardzo nowoczesny na tamte czasy elektryczny tramwaj jeździł często, bo co około 10 minut od godzin porannych, a ostatni kurs wykonywał przed jedenastą w nocy. Cieszyński tramwaj był więc przez te dziesięć lat istnienia stałym elementem miejskiego krajobrazu nad Olzą.
 
Wystawa archiwalnych zdjęć cieszyńskiego tramwaju. Fot. Małgorzata Bryl-Sikorska

Zapytałam uczestników niedzielnego rocznicowego spaceru, dlaczego historia cieszyńskiego tramwaju nadal tak ich interesuje?

– Myślę, że to nas tak fascynuje, bo ta historia jest czymś więcej niż tylko opowieścią o środku transportu. To symbol miasta, które zostało podzielone, a jednocześnie symbol, który łączy dwa państwa i dwie tożsamości. Tramwaj przypomina historię miasta, które kiedyś nie było podzielone. Słyszałam dziś tę opowieść po raz kolejny, ale nadal niezmienne wywołuje u mnie gęsią skórkę – powiedziała pani Monika, która wraz z mężem uczestniczyła już we wcześniejszych cieszyńskich spacerach, w tym także tym uroczystym, kiedy dwa lata temu ustawiono replikę tramwaju nad Olzą.

– Mi najbardziej spodobała się replika wagonu tramwajowego, która pozwala dotknąć tej historii. Udało mi się dziś do niej wejść po raz pierwszy i naprawdę robi wrażenie. Dzięki tej replice tramwaj to nie jest sucha data w podręczniku tylko obiekt w przestrzeni miasta. Doskonały pomysł – pochwalił pan Tomasz z Kocobędza. – Nie wiedziałem też, że te cieszyńskie tramwaje tak hałasowały! Pewnie to musiało być dość uciążliwe dla ówczesnych mieszkańców. Z drugiej strony była to oznaka nowoczesności. Budzi podziw, że niewielki Cieszyn już w 1911 roku miał własny tramwaj – dodał.


Tramwaj cieszyński prezentował się okazale również na tym archiwalnym zdjęciu. Fot. Małgorzata Bryl-Sikorska

Dziś replika tramwaju stoi już cicho (chyba że jakiś turysta pociągnie za umiejscowioną w wagonie atrapę dzwonka). Tramwaj nie jedzie już przez rynek, nie dzwoni, nie łączy przystanków. A jednak wciąż łączy ludzi. Patrząc na nią, trudno nie pomyśleć o tym, jak kruche są granice i jak trwała potrafi być pamięć. Tramwaj kursował zaledwie dekadę, ale zapisał się w historii miasta mocniej niż wiele inwestycji, które przetrwały dłużej. Może dlatego, że stał się symbolem – jedności sprzed podziału, nowoczesności małego miasta, codzienności przerwanej decyzjami wielkiej polityki. Dziś tramwaj nie przewozi już pasażerów. Natomiast przewozi opowieść o mieście, które zostało przecięte, ale nie przestało być wspólnotą. A także historię o ludziach, którzy nauczyli się żyć „po dwóch stronach”, a jednak w jednym miejscu. I refleksję, że historia nie zawsze znika – czasem zmienia formę i zostaje z nami w symbolach. Może więc stojąc przy replice cieszyńskiego tramwaju, nie patrzymy tylko w przeszłość. Może patrzymy także w przyszłość, z pytaniem: co dziś buduje mosty, a co je rozdziela? I czy potrafimy pielęgnować to, co łączy?
Małgorzata Bryl-Sikorska




Może Cię zainteresować.