sobota, 18 kwietnia 2026
Imieniny: PL: Apoloniusza, Bogusławy, Gościsławy| CZ: Valérie
Glos Live
/
Nahoru

Sześć Oscarów dla filmu „Jedna bitwa po drugiej” Paula Thomasa Andersona | 16.03.2026

„Jedna bitwa po drugiej” Paula Thomasa Andersona otrzymała w nocy z niedzieli na poniedziałek sześć Oscarów, m.in. za najlepszy film, reżyserię i scenariusz adaptowany. Za najlepszą krótkometrażową animację doceniono Maćka Szczerbowskiego i Chrisa Lavisa, twórców „The Girl Who Cried Pearls”. Nagroda za pełnometrażowy dokument trafiła z kolei do twórców duńsko-czeskiego obrazu „Pan Nikt kontra Putin”. 

Ten tekst przeczytasz za 3 min. 60 s
Kadr z filmu „Jedna bitwa po drugiej”. Fot. mat. prasowe

Triumfatorką 98. Oscarów – z sześcioma statuetkami – została „Jedna bitwa po drugiej” Paula Thomasa Andersona. Opowieść o grupie byłych rewolucjonistów jednoczących się, by uratować córkę swego towarzysza zapewniła grającemu rolę drugoplanową Seanowi Pennowi trzeciego Oscara w karierze. Aktor nie pojawił się na gali, by odebrać statuetkę. – Seana Penna nie ma z nami. Nie mógł, a może nie chciał tu być – skomentował prezentujący laureata Kieran Culkin.

Niedługo później Andy Jurgensen odebrał statuetkę za montaż, a Cassandra Kulukundis jako pierwsza osoba w historii nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej została uhonorowana w kategorii najlepszy casting. Reżyserka obsady zwróciła się ze sceny do Andersona. – Nakręciliśmy razem 10 filmów, pracujemy od 30 lat, a teraz wygrałam Oscara przed tobą. Mam nadzieję, że dziś też dostaniesz swojego – podkreśliła.


Jej słowa okazały się dobrą wróżbą. Twórca – który za swoje wcześniejsze dzieła, takie jak „Boogie Nights”, „Magnolia”, „Nić widmo” i „Licorice Pizza”, otrzymał łącznie 11 nominacji do Oscarów – tego wieczoru zgarnął statuetki za najlepszą reżyserię, scenariusz adaptowany i film. Jak przyznał, musiał ciężko pracować na te laury. – Jestem tu dlatego, że ktoś we mnie uwierzył i poświęcił mi swój czas. To najlepsze w pracy na planie, byciu częścią ekipy – właśnie bycie z ludźmi. To wielki dar, że mogę nazywać kino swoim domem – zapewnił.

Nominowani w 16 kategoriach „Grzesznicy” Ryana Cooglera musieli zadowolić się czterema nagrodami. Łączący elementy filmu muzycznego i horroru o wampirach obraz zdobył uznanie Akademików w kategoriach scenariusz oryginalny, aktor pierwszoplanowy (Michael B. Jordan), muzyka (Ludwig Göransson) oraz zdjęcia (Autumn Durald Arkapaw).


Tuż za „Grzesznikami” – z trzema nagrodami – uplasował się „Frankenstein” Guillermo del Toro. Adaptacja powieści Mary Shelley przyniosła nagrody Kate Hawley za najlepsze kostiumy, Mike'owi Hillowi, Jordanowi Samuelowi i Clionie Furey - za charakteryzację i fryzury, a także Tamarze Deverell i Shane'owi Vieau – za scenografię. Tym samym nowozelandzka kostiumografka pokonała Małgosię Turzańską, nominowaną za kostiumy do „Hamneta” Chloé Zhao.


Wśród laureatów znalazł się za to Maciek Szczerbowski, który wspólnie z Chrisem Lavisem zrealizował krótkometrażową animację „The Girl Who Cried Pearls”. Reżyser ten urodził się w Poznaniu, ale na początku lat 80. wyemigrował z rodziną do Kanady. Trzy lata po ukończeniu studiów scenograficznych na Uniwersytecie Concordia w Montrealu założył z Lavisem grupą artystyczną Clyde Henry Productions. W wywiadzie, udzielonym programowi „Dzień Dobry TVN”, artysta mówił o swoim związku z Polską. – Czuję się Kanadyjczykiem, zdecydowanie. Czuję się jak francuski Anglik. Ale wciąż należę do was, na zawsze. Kocham Polskę – zapewniał.


W trakcie ceremonii zabrakło mocnych wystąpień politycznych. Kilkakrotnie padły krótkie nawiązania do sytuacji międzynarodowej. Docenieni za pełnometrażowy dokument „Pan Nikt kontra Putin” David Borenstein i Pavel Talankin podkreślili, że ich obraz opowiada o tym, „jak utracić swój kraj”. – To, co zobaczyliśmy, pracując z tymi materiałami to, że kraj można stracić przez niezliczone małe czyny, współudział. Jeśli nie robimy nic, gdy oligarchowie przejmują nasze media i kontrolę nad tym, jak je konsumujemy, również jesteśmy wspólnikami. Wszyscy stoimy przed moralnym wyborem, ale na szczęście nawet Pan Nikt jest silniejszy niż może się wydawać – zwrócili uwagę.



Może Cię zainteresować.