Beerclub – Brać Kuflowa na Zaolziu | 12.10.2018
Grupa otrzymała nominację za inicjatywę uporządkowania cmentarza ewangelickiego w starej Karwinie.Ten tekst przeczytasz za 2 min. 15 s
Fot. Norbert Dąbkowski
Czym jest tajemniczy Beerclub, którego nazwa bardziej kojarzy się z przesiadywaniem po gospodach, niż z renowacją zapuszczonych nekropolii? Informacje na jego temat są dość skąpe. Bracia Kuflowi niechętnie zdradzają swoje tajemnice postronnym.
Wiadomo tylko, że ich godłem jest czerwona żaba, która od siedmiu lat widnieje na wieżyczce dawnego „Hotelu Cieszyn” na rogu Ostrawskiej i Frydeckiej. Sama natomiast organizacja istnieje najprawdopodobniej od lat siedemdziesiątych i została powołana do życia przez studentów w Ostrawie. Świadczą o tym materiały drukowane w ówczesnych pisemkach Sekcji Akademickiej „Jedność”, jak „Kurier” czy „SAJ-rajt”. Z lektury tych periodyków można się też dowiedzieć o gatunku poetyckim zwanym „liryka kuflowa”. I właśnie ową liryką Beerclub zaistniał głębiej w świadomości społecznej, kiedy to w konkursie „Książka Zaolzia” w 2005 pozycja pod takim właśnie tytułem uzyskała drugie miejsce wspólnie z „Lutyńskim tangiem” Otylii Toboły, deklasując przy tym dzieła Anieli Kupiec i Daniela Kadłubca.
– To jest taka nasza zaolziańska masoneria – półżartem powiadają ci, którzy o Beerclubie słyszeli. I coś w tym może być, gdyż wiadomo, że członkami tego gremium są ludzie aktywni społecznie i zawodowo. Bracia Kuflowi są wszędzie. Prezesują różnym organizacjom, zajmują kierownicze stanowiska w poważnych firmach, są lekarzami, inżynierami, przedsiębiorcami, naukowcami… A tak konkretnie? Pojawiły się w mediach pojedyncze nazwiska, ale trudno stwierdzić, czy osoby te są członkami, sympatykami, czy też li tylko figurantami wystawionymi przez Brać do „kontaktów ze światem”.
Na jesieni ubiegłego roku i zaraz po Wielkanocy Beerclub wziął się za porządkowanie popadającego w ruinę cmentarza ewangelickiego w starej Karwinie na dawnej kolonii Meksyk. O inicjatywie tej informowaliśmy na bieżąco Czytelników „Głosu”. Odbiła się ona również szerokim echem w mediach ogólnokrajowych, zarówno czeskich, jak i polskich, a tym samym dzięki Braci Kuflowej rozpropagowane zostało Zaolzie, a szczególnie dolańska jego część. Przypominano też, że na terenach tych żyli i działali Polacy.