Michał Staszowski | 12.10.2018
Sportowiec nominowany za uzyskanie tytułu Akademickiego Mistrza RC w narciarstwie alpejskim.
Ten tekst przeczytasz za 2 min. 30 s
Fot. Renata Staszowska
Góral z krwi i kości. Taki, który otrzymuje narty do kołyski. Bo też ten, kto w Beskidach nie potrafi szusować na nartach, uważany jest za dziwaka. Michał Staszowski traktuje narciarstwo jako pasję życiową i to do tego stopnia, że należy do ścisłej czeskiej czołówki narciarzy specjalizujących się w slalomie.
Michał Staszowski pochodzi ze sportowej rodziny. Narciarstwo uprawia również jego młodsza siostra. Narciarz pomimo ofert z innych ośrodków sportowych, nadal pozostaje wierny swojemu macierzystemu klubowi, SKI Mosty. W zbliżającym się nowym sezonie istnieje realna szansa, że Staszowski wywalczy przepustkę do Pucharu Świata, w którym startuje elita narciarzy alpejskich świata.
Może się pochwalić złotym medalem z Akademickich Mistrzostw RC, a także udanymi startami w cyklu Pucharu RC oraz FIS (m.in. 2. miejsce w Bośni i Hercegowinie). 23-letni narciarz wyczynowy sport łączy z nauką na wyższej uczelni, pracą na farmie, a także zwykłymi, codziennymi sprawami. – Udaje mi się łączyć przyjemne z pożytecznym. Narciarstwo alpejskie to przyjemna odskocznia od codziennych problemów. Każdy, kto uprawia sport wyczynowy, musi się jednak przygotować na regularne, ostre treningi, weekendy spędzane poza domem w hotelach i na stokach – mówi Staszowski. W zbliżającym się sezonie 2018/2019 narciarz startujący w barwach SKI Mosty jeszcze rzadziej będzie przebywał w rodzinnych stronach. – Priorytetem dla mnie są teraz starty w Pucharze Europy, w których mogę rywalizować na świetnie przygotowanych obiektach i zbierać punkty potrzebne do tego, by przebić się do grona zawodników Pucharu Świata – ocenia narciarz, który w nowym sezonie skupi się wyłącznie na szlifowaniu techniki w slalomie. – W zeszłym sezonie nastawiłem się częściowo również na slalom gigant, bo czułem, że w gigancie brakuje mi trochę do ideału, ale w tym roku z trenerem postanowiliśmy wszystko postawić na jedną kartę, czyli na moją koronną dyscyplinę, slalom – zdradza Staszowski. Dla narciarza klubu SKI Mosty nowy sezon oznacza również zmianę innych priorytetów. – Zrezygnowałem z udziału w reprezentacji, bo oprócz kombinezonu narciarskiego niewiele z tego było pożytku. Zabrakło mi punktów do startu w igrzyskach w Pjongczangu. Kryteria czeskiego związku były tak nastawione, że bez koronnego slalomu giganta jesteś bez szans – mówi Staszowski.