_-_transp.png)
Słynne okno papieskie przy ulicy Franciszkańskiej w Krakowie. Papież Franciszek pozdrawia wiernych. Na dole, w bramie, czeka na niego granatowy volkswagen golf. Gdzieś dalej... manifestacja Komitetu Obrony Demokracji. Tak minął rok 2016 w dawnej stolicy Polski. A jak już się coś wydarzyło, to ma prawo stać się elementem tradycyjnej szopki krakowskiej. W Pałacu Krzysztofory na Rynku Głównym można oglądać pokonkursową wystawę szopek. Zachwycają kolorystyką, wielkością, a jednocześnie dbałością o szczegóły.
Kiedy na wystawę wchodzi kolejna grupa przedszkolaków, zachwytom nie ma końca. Kiedy przewodnik opowiada o rodzajach szopek, kolejne dzieci wydają z siebie krótkie „och” i „ach”, Dorośli reagują podobnie, swój zachwyt przekuwają jednak w konieczność podzielenia się pięknem z drugim człowiekiem. W ruch idzie więc smartfon, potem szybkie zdjęcie, najlepiej „słit focia z rąsi”, Facebook albo Twitter i już cały świat wie, że jesteśmy w samym sercu Krakowa, najbliżej jak tylko możemy miejscowej tradycji.
POCZĄTKI...
100 lat temu nikt nawet nie śnił o smartfonach, szopki nie były tak multimedialne jak dziś, ale jednak już pierwsze prace mogły się podobać. Szopkarstwo w dawnej stolicy Polski zaczęło się w XIX wieku. – Szopki zaczęli robić w okresie zimowym murarze z przedmieść Krakowa, którzy w tym okresie roku nie mieli zbyt dużo pracy i okazji do zarobku. Potem wpadli na pomysł, że będą chodzić od domu do domu z takimi teatrzykami, co stanie się źródłem ich dodatkowego zarobku – opowiada Magdalena Kwiecińska, etnolog z Muzeum Historycznego Miasta Krakowa, która jest moim przewodnikiem po tej niezwykłej wystawie. – Pierwsze szopki były proste, jednak kolejnym etapem było już tworzenie budyneczków, dzięki czemu szopki były bardziej rozbudowane i złożone. Murarze ustawiali się na rynku z tymi dziełami, czekając na zaproszenie do domów mieszczan krakowskich, żeby przedstawić sceny Bożego Narodzenia. Z czasem tradycja zaczęła jednak zanikać.
Cały artykuł znajdziecie w świątecznym, czwartkowym wydaniu naszej gazety.