Polska na wczesnym etapie budowy systemu medycznego na czas wojny | 21.04.2026
Polska jest na wczesnym
etapie budowy systemu medycznego na czas wojny – ocenił w rozmowie z PAP
ekspert medycyny ratunkowej prof. Robert Gałązkowski. Podkreślił potrzebę
rozwoju kadr, uporządkowania kompetencji medyków oraz wzmocnienia edukacji
społeczeństwa.
Ten tekst przeczytasz za 3 min. 30 s
Polska potrzebuje zmiany podejścia do ratownictwa i organizacji systemu ochrony zdrowia. Fot. Pixabay
Jak zaznaczył rozmówca PAP,
doświadczenia ostatnich lat, w tym wojny w Ukrainie, wymuszają zmianę podejścia
do ratownictwa i organizacji systemu ochrony zdrowia. Jego zdaniem obecne
działania stanowią dopiero pierwszy etap budowy spójnego modelu przygotowania
na sytuacje kryzysowe. – Jesteśmy na początku drogi – powiedział.
Prof. Gałązkowski, ekspert w
dziedzinie medycyny ratunkowej i medycyny katastrof, byly dyrektor Lotniczego
Pogotowia Ratunkowego, obecnie kierownik Zakładu Ratownictwa Medycznego
Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, podkreślił, że jednym z podstawowych
wyzwań jest jasne rozdzielenie ról medyków wojskowych i cywilnych. Wskazał, że
zgodnie z międzynarodowymi standardami medycyna pola walki (TC3) jest
przeznaczona dla wojska, natomiast cywile powinni być szkoleni w systemie TECC,
dostosowanym do działań poza bezpośrednią strefą walki. – Doktryna nie
przewiduje kierowania cywilnych medyków na linię frontu – zaznaczył.
W jego ocenie państwo powinno
rozwijać model kształcenia oparty na współpracy sektora cywilnego i wojskowego.
Podstawowe wykształcenie medyczne powinno być realizowane na uczelniach,
natomiast komponent taktyczny – w strukturach wojskowych, adekwatnie do
przyszłych zadań. – Jeżeli chcemy, by to działało, potrzebujemy modelu
hybrydowego – wskazał. Ekspert zwrócił uwagę, że budowa systemu wymaga również
ścisłej współpracy między Ministerstwem Obrony Narodowej, Ministerstwem Zdrowia
oraz uczelniami medycznymi. – Dopiero wtedy zbudujemy system, a nie zbiór
równoległych inicjatyw – podkreślił.
Jak dodał, jednym z
kluczowych elementów jest rozwój kadry instruktorskiej. Obecnie w Polsce działa
ograniczona liczba specjalistów z odpowiednimi kwalifikacjami, co może
utrudniać upowszechnienie standardów medycyny taktycznej. – Medycyna taktyczna
nie może być wiedzą elitarną – musi stać się standardem – ocenił.
Prof. Gałązkowski zaznaczył,
że równolegle konieczne jest wprowadzanie zmian w programach kształcenia tak,
aby elementy medycyny taktycznej stały się powszechne w edukacji medycznej. – W
Ministerstwie Zdrowia powstał zespół, który przygotował zmiany w programach
nauczania. Jest realna szansa, że takie zajęcia staną się obowiązkowe. Ale
kluczowe pytanie brzmi: kto będzie uczył – zaznaczył i wskazał, że istnieje
pilna potrzeba kształcenia instruktorów, „ludzi z doświadczeniem klinicznym,
którzy pracują w systemie ratownictwa i wiedzą, jak wygląda realne zdarzenie, a
nie tylko jego opis w podręczniku”.
W jego ocenie przygotowanie
systemu nie może ograniczać się wyłącznie do kadr medycznych. Kluczową rolę
odgrywa również społeczeństwo, które w wielu przypadkach jako pierwsze udziela
pomocy. – Żaden system ratownictwa nie zadziała, jeśli świadek zdarzenia nie
podejmie działań jako pierwszy – wskazał. Zwrócił także uwagę na konieczność
przygotowania szpitali do przyjmowania pacjentów z urazami wojennymi oraz
zdarzeń masowych. – Bez przygotowania szpitali cały łańcuch ratunkowy się
załamie – ocenił.
Podsumowując, prof.
Gałązkowski wskazał, że skuteczny system przygotowania medycznego na czas wojny
wymaga skoordynowanych działań państwa, rozwoju kadr oraz powszechnej edukacji.