Choć
„Gorolski Święto” rozrosło się na przestrzeni lat o kolejne dni wypełnione
ciekawym programem, niedziela nadal uważana jest za główny dzień festiwalu. Już
od rana świadczył o tym niezwykły ruch w Jabłonkowie i pozajmowane parkingi. Przed południem wzdłuż drogi, którą miał ruszyć korowód z
Rynku Mariackiego do Lasku Miejskiego, tłumnie zgromadzili się Jabłonkowianie i
przyjezdni.
Na
czele pochodu jechał na koniu Adam Ryłko, pozdrawiając zgromadzonych
tradycyjnym „Ho ho ho!”. Za nim kroczyły poczty sztandarowe, zespoły i jechały
wozy alegoryczne. Uczestnicy korowodu przedstawili się następnie przed sceną
główną. Na wozach można było oglądać m.in. scenkę sianokosów, działający
„burdak”, wóz z Jasienia przedstawiał klasę szkolną w miniaturze – okazją było
przypadające na ten rok stulecie dawnej polskiej szkoły w tej wsi.
Wóz alegoryczny z Nawsia. Czyżby na koniu jechał następca Adama Ryłki? Fot. Danuta Chlup
„Gorolski
Święto” zainaugurowali prezes Miejscowego Koła Polskiego Związku
Kulturalno-Oświatowego Andrzej Göbel oraz burmistrz Jabłonkowa Jiří Hamrozi. – W tych dniach Jabłonków ożywa w całej swojej krasie: kolorami
strojów, smakami poczciwych regionalnych dań, rytmem tańców. Najważniejsze jest
jednak to, że odżywa duch naszych przodków, pielęgnowane tradycje i głęboka
miłość do wspólnego domu, który nas łączy – mówił burmistrz.
Prezes MK PZKO podkreślił: – „Gorolski Święto" nie jest
zwykłą imprezą. To serce naszego kraju, to tradycja, która przetrwała
pokolenia. To miejsce, gdzie człowiek przypomina sobie, kim jest, skąd pochodzi
i co naprawdę ma wartość. W świecie, który pędzi coraz szybciej, tu
zatrzymujemy się na chwilę, żeby posłuchać muzyki naszych przodków, zobaczyć
taniec, który pamięta dawne czasy i poczuć wspólnotę, która łączy ludzi ponad
granicami. Dziś jak co roku witamy zespoły i gości z różnych krajów. Każdy
z nich przywozi ze sobą własny rytm, własny temperament, własną historię.
A jednak wszyscy rozumiemy się bez słów, bo językiem tego świata jest radość,
gościnność i szczerość.
Zabrzmiały trombity z Istebnej. Fot. Danuta Chlup
Na scenę zaproszono także senator Halinę Biedę, która
przeczytała list marszałek Senatu RP Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, konsul
generalną RP w Ostrawie Annę Olszewską, hetmana województwa morawsko-śląskiego Josefa
Bělicę i innych oficjalnych gości. W wykonaniu połączonych
chórów „Gorol” z Jabłonkowa i „Melodii” z Nawsia niosło się po Lasku Miejskim
tradycyjne „Witómy was, witómy was…”. Każdy z tych chórów zaprezentował się
następnie w osobnym programie.
GALERIE Gorol niedziela
Niedziela
na „Gorolskim Święcie” jest dniem, w którym prezentują się przede wszystkim
zespoły z Zaolzia – dziecięce i dorosłe. Dzieci wystąpiły w programie opartym
na „Godkach Śląskich” Józefa Ondrusza. Uczestniczyli w nim: „Zespolik” z Suchej
Górnej, „Łączka” z Bystrzycy, „Małe Oldrzychowice” z Oldrzychowice,
„Zaolzioczek” z Jabłonkowa i mali gawędziarze. Po programie dzieci przez scenę
przewinęły się zespoły PZKO-wskie: „Oldrzychowice”, „Błędowice”, „Suszanie” i
„Zaolzi”.
Gorąco
zrobiło się podczas występu zespołu uniwersyteckiego z Chile – nie tylko za
sprawą dynamicznej rytmiki, ale także skąpo odzianych tancerek i tancerzy. Swoje
tradycje i rytmy zaprezentowali także Włosi i Bośniacy. Gwiazdami wieczoru
były: Zespół Klimka Bachledy z Zakopanego oraz „Zemplín”
z Michalovców na Słowacji.