W Piosku wandale usunęli dwujęzyczną tablicę z nazwą miejscowości. AKTUALIZACJA | 26.07.2026
Na wniosek MK PZKO w Piosku władze gminy zdecydowały o zamontowaniu dwujęzycznych tablic przy wjeździe do miejscowości. Na podobny ruch kilka miesięcy temu zdecydowała się gmina Bukowiec. – To pozytywne zjawisko. Cieszy nas, że obecność dwóch gospodarzy tej ziemi coraz wyraźniej zaznacza się w przestrzeni publicznej, także za sprawą dwujęzycznych tablic przy drogach – komentuje Józef Szymeczek, wiceprezes Kongresu Polaków w RC. Niestety w nocy z soboty na niedzielę (25/26 lipca) nieznani sprawcy zdjęli tablicę z nazwą "Piosek" od strony Bukowca.
Ten tekst przeczytasz za 4 min. 45 s
Marcela Szkandera, prezes MK PZKO w Piosku, przy dwujęzycznych tablicach przy wjeździe do Piosku od strony Jabłonkowa. Fot. Łukasz Klimaniec
Od kilku dni kierowców wjeżdżających do Piosku witają dwujęzyczne tablice z nazwą miejscowości. Pod tablicą z napisem „Písek” znalazła się tablica z nazwą „Piosek”. To efekt wieloletnich starań polskiej społeczności, zakończonych sukcesem.
Karol Kurzysz, góral, regionalista, miłośnik gwary i historii regionu oraz działacz Klubu Miłośników Historii i Tradycji w Piosku, który przykłada ogromną wagę do pielęgnowania pamięci o przodkach i kulturze regionu, przypomina, że w 2008 roku zbierane były podpisy pod petycją w sprawie umieszczenia takich tablic. Po zdobyciu wymaganej liczby podpisów złożył petycję w imieniu MK PZKO w gminie, ale ówczesny wójt Oldřich Rathouský był nieprzychylny temu rozwiązaniu.
– Zabiegaliśmy o to więcej razy, ale bez efektu. Teraz wreszcie się udało. Myślę, że zadowoleni będą zwłaszcza ludzie starsi, którzy pamiętają, że to nigdy nie był „Písek”, ale „Piosek”. „Piosek” to nie jest ani po polsku (bo powinien być „Piasek” – red.), ani po czesku, ale „po naszymu”. Tak, jak to kiedyś ludzie nazwali, bo tu od 500 lat mówi się gwarą – podkreśla.
Marcela Szkandera, prezes MK PZKO w Piosku, także nie kryje satysfakcji z zamontowania dwujęzycznych tablic. – W marcu złożyliśmy wniosek w tej sprawie. Takie dwujęzyczne tablice są już w innych miejscowościach – widzimy je jadąc od Trzyńca po Jabłonków. A potem nagle był „Písek” i Bukowiec. Jesteśmy bardzo wdzięczni, że pani wójt Věra Szkanderowa dołożyła wszelkich starań, żeby tak się stało. Zawsze powtarza, że wszyscy mówimy tu „po naszymy”. Cieszymy się, że sprzyja naszym działaniom – wskazuje szefowa pioseckiego koła.
Przypomina, że w przeszłości Piosek miał tablice dwujęzyczne, ale były one niszczone, zamalowywane i wyginane, by na lata zniknąć zupełnie. Ma nadzieję, że obecne czeka lepszy los. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna - w nocy z soboty na niedzielę (25/26 lipca) nieznani sprawcy zdjęli tablicę z nazwą "Piosek" od strony Bukowca...
– Nie
wiem, co mam o tym myśleć – załamuje ręce Karol Skupień, przewodniczący Komitetu
ds. Mniejszości Narodowych w gminie Piosek, który angażował się w sprawę dwujęzycznych
tablic. – Na ostatniej radzie mówiłem,
że te ostrza w relacjach polsko-czeskich stępiły się i w Piosku między Polakami
i Czechami żyje się dobrze. Wspólnie robimy przecież wiele fajnych rzeczy, jak
choćby dożynki, które są konferowane w gwarze. Jestem poirytowany tym zdarzeniem.
To musiał zrobić jakiś półgłówek. Wierzę w to, że czeska strona, przynajmniej w
radzie, też będzie tym faktem poirytowana – komentuje.
Dwujęzyczne tablice, zgodnie z przepisami, powinny znaleźć się w gminach, w których polska mniejszość narodowa stanowi co najmniej 10 procent ogółu mieszkańców. Józef Szymeczek z Kongresu Polaków w RC wskazuje, że na Zaolziu jest 31 gmin, w których takie tablice powinny się znaleźć. Reguluje to Europejska Karta Języków Regionalnych lub Mniejszościowych, którą Republika Czeska przyjęła w związku z przystąpieniem do Unii Europejskiej.
– Po 2007 roku w pierwszej fali podwójne nazewnictwo pojawiło się w pięciu, może sześciu gminach. Potem stopniowo dołączały kolejne. Obecnie ponad dwadzieścia gmin ma podwójne tablice. Pozostało jeszcze kilka gmin, które będziemy zachęcać do ich wprowadzenia – przyznaje.
Zauważa, że montowaniu dwujęzycznych tablic z reguły towarzyszyły emocje wynikające z niewiedzy. Bo o ile nikt nie kwestionował funkcjonowania w gminie „Szkoły Podstawowej z Polskim Językiem Nauczania”, która działała tu od wieków, ani polskich napisów „Urząd Gminy”, o tyle pojawienie się polskiej nazwy miejscowości na przydrożnych tablicach budziło już w czeskim społeczeństwie mieszane, a nieraz także negatywne uczucia.
– Czeskie społeczeństwo nie było do tego przyzwyczajone. Dlatego teraz pojawienie się takich dwujęzycznych tablic dla niektórych może być zaskoczeniem i budzić emocje. Bo to nowość – uważa Józef Szymeczek. Przypomina, że w czasach komunistycznych polskiego nazewnictwa nie było, ponieważ język polski był usuwany z przestrzeni publicznej. Z kolei przestrzeganie praw mniejszości narodowej przez partię sprowadzało się do działalności szkół z polskim językiem nauczania, funkcjonowania Sceny Polskiej Teatru Cieszyńskiego, wydawania polskiej prasy i nadawania polskich audycji radiowych.
Więcej na ten temat we wtorkowym, papierowym wydaniu „Głosu”.