Śląski Drwal 2026: tu liczą się precyzja i czas | 20.07.2026
Libor David Byrtus z Piosecznej i rzeźbiarka Saša Čadová triumfowali w 14. edycji zawodów Śląski Drwal, które w niedzielę rozegrano w Wędryni. Wysokie miejsca zajęli również drwale i twórcy z Polski, których kunszt docenili nie tylko sędziowie, ale przede wszystkim publiczność.
Ten tekst przeczytasz za 4 min. 30 s
Sylwester Płonka z Górek Wielkich w akcji. W Wędryni po raz kolejny nie miał sobie równych w wymianie prowadnicy i łańcucha na czas. Fot. Łukasz Klimaniec
Od lat Wędrynia jest miejscem spotkania najlepszych drwali i rzeźbiarzy, którzy prezentują swoje umiejętności podczas międzynarodowych zawodów „Śląski Drwal”. Wydarzenie łączy sportową rywalizację, tradycje leśne oraz sztukę rzeźbienia w drewnie, przyciągając uczestników i publiczność z Czech, Polski i Słowacji. Emocjonujące konkurencje, pokazy speed carvingu i rodzinna atmosfera sprawiają, że „Śląski Drwal” na stałe wpisał się w kalendarz najważniejszych imprez regionu. To nie tylko pokaz umiejętności, lecz także święto niełatwego fachu, jakim jest praca drwala.
– Z jednej strony to zabawa, a z drugiej dobra okazja, żeby się sprawdzić. W tym fachu najważniejsza jest precyzja, bez niej ciężko. Przydaje się ona w codziennej pracy – przyznał Sylwester Płonka z Górek Wielkich, który od 15 lat wykonuje usługi leśne. W Wędryni po raz kolejny nie miał sobie równych w wymianie prowadnicy i łańcucha na czas.
Jedenastu drwali rywalizowało także w cięciu na podkładzie (wygrał Libor David Byrtus), ścinaniu na dokładność (ex aequo Dominik Przybyła i Pavel Stachura), okrzesywaniu drewna (Prokop Sikora) oraz cięciu kombinowanym (Libor David Byrtus). W klasyfikacji generalnej triumfował Libor David Byrtus. Drugie miejsce zajął Sylwester Płonka, a trzecie Prokop Sikora z Boconowic.
F

Natasza Sobczak z Wejherowa, zwyciężczyni ubiegłorocznej edycji. Tym razem zajęła trzecie miejsce. Fot. Ł. Klimaniec
Dużym zainteresowaniem cieszyła się widowiskowa konkurencja speed carvingu, która w tym roku została poświęcona… dzwonkowi. Uczestnicy mieli za zadanie wyrzeźbić dzieło, które mogłoby pełnić rolę dzwonniczki. Adam Adamczyk z Cisownicy zdecydował się na prostą, drewnianą formę z liściem imitującym metalowe okucie oraz postarzanymi belkami.
– Często takie rozwiązania są montowane przy domach. Mam nadzieję, że widzom się spodoba. Uwinąłem się w niecałe dwie godziny. Skończyłem nawet 10 minut przed czasem – uśmiechał się rzeźbiarz.
Pochodzący z Koniakowa Władysław Ligocki stworzył rzeźbę kojarzącą się z mnichem lub… bajkową zjawą. Dzwonek został zawieszony głęboko pod kapturem, w miejscu, gdzie zwykle znajduje się twarz. – Coś takiego przyszło mi do głowy, bo nie miałem pomysłu na dzwonnicę, więc postanowiłem zrobić coś innego – przyznał twórca, który po raz trzeci startował w Śląskim Drwalu.
Do Wędryni ponownie przyjechała Natasza Sobczak z Wejherowa, zwyciężczyni ubiegłorocznej edycji. Tym razem zajęła trzecie miejsce.
– Ambicje były większe, ale czasu jak zawsze zabrakło – stwierdziła rzeźbiarka, która kawał drewna zamieniła w niezwykłą postać wodnika. – Uznałam, że temat wodnika jest popularny w Czechach, więc jest szansa, że publiczność doceni tę pracę. Zaryzykowałam i spróbowałam wyrzeźbić twarz tej postaci. To nie jest prosta rzecz, zwłaszcza że dwie godziny to niewiele. Trzeba dobrze przemyśleć projekt, bo liczy się także wykończenie – powiedziała Natasza Sobczak, która darzy Wędrynię wielkim sentymentem. – Jest tu bardzo fajna atmosfera i świetna organizacja. Z przyjemnością tu przyjeżdżam, bo właśnie w Wędryni miałam swój pierwszy samodzielny plener rzeźbiarski, podczas którego wyrzeźbiłam postać – wyznała.
Konkurencję speed carvingu wygrała Saša Čadová, a drugie miejsce zajął Andrzej Mirończuk. Rzeźby wykonane przez zawodników zostały następnie wylicytowane przez publiczność.
Śląski Drwal miał również rodzinny charakter. Dzieci wykonywały zadania na stanowiskach edukacyjnych przygotowanych przez Lasy Republiki Czeskiej (Lesy ČR) oraz Lasy Państwowe (Nadleśnictwo Ustroń). Mogły także pobawić się w ścinkę drewna i przymierzyć się do obsługi traktorowych kosiarek.
Wędryńskie święto drwali było częścią przedsięwzięcia organizowanego wspólnie z gminą Goleszów. Wcześniej w Dzięgielowie odbył się plener rzeźbiarski, który przyciągnął mieszkańców gminy i okolicznych miejscowości. Z zainteresowaniem oglądali oni powstające rzeźby i rozmawiali z ich twórcami. Część wykonanych prac pozostanie na terenie gminy Goleszów.
ZOBACZCIE ZDJĘCIA Z TEGO WYDARZENIA
GALERIE Śląski Drwal 2026