Uczniowie Polskiego Gimnazjum spędzili trzy dni w kraju sera i zegarków | 03.10.2025
Szwajcaria to kraj, w którym znajomość języka niemieckiego
przydaje się turyście na większości jego obszaru. Na początku września
przekonali się o tym również uczniowie Polskiego Gimnazjum w Czeskim Cieszynie.
Młodzież podczas górskiej wycieczki. Fot. TOMASZ CIENCIAŁA
Zanim wyjazd do kraju sera i zegarków doszedł do skutku,
jeszcze przed wakacjami wśród uczniów uczęszczających na język niemiecki został
przeprowadzony sondaż. – W tym czasie mieliśmy już za sobą bardzo udany
wiosenny wyjazd do Salzburga oraz przedświąteczny Wiedeń. Zastanawialiśmy się
więc nad Berlinem, bo to jednak stolica, i Szwajcarią. Młodzież wybrała tę
drugą opcję – poinformowała „Głos” gimnazjalna germanistka Irena Orszulik.
Na „podbój” Szwajcarii wyjechała 40-osobowa grupa uczniów
klas 2.-4. W szkole istnieje bowiem zasada, że aby wziąć udział w takim
wyjeździe, najpierw trzeba opanować przynajmniej podstawy danego języka. Joachim
Kochaniewicz i Joshua Kastinger jako świeżo upieczeni drugoklasiści spełniali
ten warunek. – Staraliśmy się dogadywać po niemiecku, na ile starczało nam sił.
Głównie w sklepach mieliśmy tę możliwość, choć tak naprawdę tyle było okazji do
posługiwania się tym językiem, ile się ich zainicjowało. Kto nie chciał, nie
mówił. Kto chciał, ten próbował – przekonywali uczniowie.
Szwajcaria nie jest dużym krajem, dlatego nawet trzydniowy
pobyt pozwolił uczestnikom wycieczki zakosztować jego niekwestionowanych uroków.
– W drodze do Zurychu zwiedziliśmy wodospad Rheinfall, a będąc już w samym
mieści jego zabytki, jezioro oraz muzeum fabryki czekolady Lindt. Tam
dowiedzieliśmy się, jak produkowano je w przeszłości, a jak robi się to dziś –
opowiadali moi rozmówcy. Drugi dzień przeznaczono na stolicę Szwajcarii Berno, dolinę
Emmentall, gdzie młodzież dzięki interaktywnej ekspozycji muzealnej zapoznała
się z produkcją tego słynnego sera, oraz Bazyleę.
W muzeum fabryki
czekoladek. Fot. Tomasz Cienciała
Natomiast na ostatni dzień zaplanowano wycieczkę w góry.
Celem był Pilatus, góra wznosząca się na wysokości powyżej 2 tys. m n.p.m. –
Kolejka linowa wywiozła nas na górną stację, skąd na szczyt było już niedaleko.
W dół wracaliśmy najbardziej stromą koleją zębatą na świecie – zaznaczył
Joshua. Warto dodać, że jej nachylenie wynosi aż 48 proc. Nie byłoby jednak tak
mocnych wrażeń, gdyby nie pogoda sprzyjająca widokom górskim. Spod Pilatusa
wycieczka udała się statkiem do malowniczej Lucerny.
Uczniom towarzyszyli w zwiedzaniu Szwajcarii
oprócz Ireny Orszulik nauczycielka geografii Grażyna Mlčoch i wychowawca drugoklasistów uczących się języka
niemieckiego Tomasz Cienciała. – Tę wycieczkę zorganizowało dla nas biuro
podróży. Do dyspozycji mieliśmy przewodnika, który krótko oprowadził nas po
danym miejscu, przekazał najważniejsze informacje, a resztę czasu pozostawił
uczniom na obejrzenie tego, co ich interesuje. Uważam, że to było dobre
rozwiązanie – przekonywał nauczyciel. – To był wspaniały wyjazd. Wszyscy wróciliśmy
zadowoleni – potwierdzili jego podopieczni.
Na tym jednak nie zakończyła się ta edukacyjna przygoda. Jak
zaznaczyła Irena Orszulik, pobyt w Szwajcarii był tylko jej najważniejszą częścią.
– Już przed wyjazdem starsi uczniowie przygotowali dla młodszych kwizy wiedzy o
tym kraju. Natomiast po powrocie uczestnicy mieli za zadanie opracowanie
tematycznych prezentacji dla swoich kolegów – dodała.