niedziela, 15 marca 2026
Imieniny: PL: Delfiny, Longina, Ludwiki| CZ: Ida
Glos Live
/
Nahoru

Takiej wycieczki Polskie Gimnazjum im. Juliusza Słowackiego w Czeskim Cieszynie nie pamięta... | 01.10.2025

W połowie września 30 uczniów jedynej polskiej szkoły średniej w Republice Czeskiej w towarzystwie nauczycielek języka rosyjskiego wyjechało do Gruzji.

Ten tekst przeczytasz za 4 min.
Wspólne zdjęcie uczestników wycieczki nad zaporą Inguri. Fot. ARC

– Wszystko zaczęło się od tego, że uczniowie, którzy uczęszczają na takie języki obce, jak niemiecki, francuski czy hiszpański, co pewien czas mają okazję wyjazdu do kraju, którego mieszkańcy posługują się danym językiem. Jednak ci, którzy wybrali rosyjski, dawno nie mieli takiej możliwości. Kiedy zwrócili się więc do mnie w tej sprawie, zaczęłam się zastanawiać, co by można było zrobić. Rosja z wiadomych względów nie wchodziła w rachubę. Wtedy jeden z obecnych czwartoklasistów zaproponował Gruzję – wspomina nauczycielka języka rosyjskiego w Polskim Gimnazjum Ilona Pindur.

Kiedy ustaliła, że aż 98 proc. mieszkańców tego kraju mówi po rosyjsku, nie wahała się ani chwili dłużej. Z polecenia znajomej skontaktowała się z Polakiem mieszkającym od urodzenia w Gruzji, który organizuje wycieczki dla polskich grup. – To był strzał w dziesiątkę. Od momentu wylądowania naszego samolotu na lotnisku w Kutaisi wszystko było fantastycznie zorganizowane i o nic nie musieliśmy się martwić. Noclegi mieliśmy w 4-5-gwiazdkowych hotelach z basenami i jacuzzi. Mogliśmy liczyć na obfite śniadania i obiadokolacje oraz polskojęzycznego przewodnika – wymienia. Ponieważ razem z nauczycielką, też rusycystką Łucją Czudek udało im się pozyskać sponsora, wyjazd był dla wszystkich dostępny również pod względem ceny.

Można powiedzieć, że uczestnicy wycieczki zwiedzili Gruzję wzdłuż i wszerz. – Odwiedziliśmy wiele ciekawych miejsc. Pierwszą noc spędziliśmy w drugim co do wielkości mieście Kutaisi. Tam poznaliśmy prawdziwą Gruzję: postkomunistyczna architektura, w jednym miejscu bieda, a za rogiem sklep luksusowy, krowy przechadzające się po ulicy i bezpańskie psy błąkające się labiryntami miasta – relacjonują czwartoklasiści Mateo Rucki i Karolina Filipczyk. Niedaleko za granicami Kutaisi czekały na nich prawdziwe atrakcje – słynna Jaskinia Prometeusza czy kanion Martvili, gdzie uczniowie mogli spływać po rzece na pontonach.

W ciągu pięciu dni gimnazjaliści pokonali autokarem prawie 700 kilometrów. Zdaniem uczestników, to nie był czas stracony, ale wyjątkowa okazja, żeby przez okna pojazdu podziwiać ośnieżone szczyty Kaukazu, meandrujące rzeki, do niedawna największą zaporę świata czy Morze Czarne, nieruchome niczym tafla lodu. 

– Drugi nocleg mieliśmy w klimatycznym górskim miasteczku Mestia, położonym na wysokości 1500 m n.p.m. Z trudem można opisać magię tego miejsca. Budzisz się otoczony niewiarygodnie fotogenicznymi wierzchołkami Kaukazu, wzdłuż których ciągnie się granica gruzińsko-rosyjska, albo po prostu spacerujesz na tej imponującej wysokości wśród charakterystycznych wież obronnych, które przypominają o dawnej historii i górskim duchu regionu Swanetii – dzieli się wrażeniami Mateo.

Ostatnim przystankiem, gdzie wycieczka spędziła kolejne dwie noce, było Batumi – turystyczne miasto wypoczynkowe położone na południu Gruzji, zaledwie 20 kilometrów od granicy z Turcją. – Nie bez powodu często nazywane jest gruzińskim Dubajem czy nawet gruzińskim Las Vegas – to dzięki drapaczom chmur czy kasynom, zaś dostęp Morza Czarnego jeszcze bardziej podkreśla jego klimat – przekonują czwartoklasiści.

Drapacze chmur w Batumi. Fot. ARC

Zarówno nauczycielki, jak i uczniowie są zgodni co do tego, że wyjazd do Gruzji był dla wszystkich niezapomnianym przeżyciem ze względu na krajobraz, kuchnię oraz ludzi, z którymi przyszło im się spotkać. Był też szansą na zastosowanie języka rosyjskiego w praktyce. Kto chciał sprawdzić, ba, rozwinąć swoje umiejętności, mógł to zrobić. – Na każdym kroku, w hotelu czy sklepie pytano nas, czy chcemy rozmawiać po angielsku czy po rosyjsku. Oczywiście, wybieraliśmy rosyjski – potwierdza Ilona Pindur.



Może Cię zainteresować.