Oko w dymku (2). Przy dźwiękach fado | 22.07.2026
Rok 1968 budzi odmienne skojarzenia u Czechów i Polaków. A jeszcze inne
u Portugalczyków. Upadek dyktatora Antónia de Oliveiry Salazara (dosłowny, bo 3
sierpnia 1968 roku polityk spadł z krzesła, doznając udaru mózgu, co
ostatecznie doprowadziło do końca jego rządów) jest punktem wyjścia pięknie
narysowanej i opowiedzianej historii lekarza Fernanda Paisa, którego beztroskie
– wydawałoby się – życie odmieni spotkanie z pewnym dzieciakiem, João
Magalhãsem.
Ten tekst przeczytasz za 2 min. 15 s
Przejmująca okładka zapada w pamięć na długo. Fot. Łukasz Klimaniec
Autorem komiksu „Przy dźwiękach fado” jest Nicolas Barral, świetny
francuski rysownik, którego kreska stanowi połączenie realistycznego i
humorystycznego stylu. „Przy dźwiękach fado”, którego Barral jest nie tylko
rysownikiem, lecz także scenarzystą, nie jest jednak humorystyczną opowiastką
(choć nie brakuje tam zabawnych momentów).
To poruszająca opowieść o trudnej
rzeczywistości portugalskiego społeczeństwa zmęczonego życiem pod autorytarnymi
rządami, a zarazem spojrzenie w burzliwą przeszłość bohatera, która
zdeterminowała jego życie. Jego pacjentami nie są bowiem wyłącznie osoby
zgłaszające się z różnymi dolegliwościami, ale również więźniowie
przetrzymywani i maltretowani przez PIDE (portugalską tajną policję polityczną
– główne narzędzie represji autorytarnego reżimu Salazara – red.).
Czytelna narracja i
wręcz filmowe kadrowanie umiejętnie budują atmosferę. Fot. Łukasz Klimaniec
Barral nie ukrywa, że pomysł na „Przy dźwiękach fado” narodził się po
lekturze książki Antonia Tabucchiego „Twierdzi Pereira”, opowiadającej o
budzeniu się sumienia w czasach autorytaryzmu. Rysując historię Fernanda Paisa zabrał
czytelników w świat trudnych wyborów i moralnych dylematów. Zawadiacko i
czarująco uśmiechający się z kart komiksu lekarz równie sugestywnie wypada jako
człowiek zafrasowany. Retrospektywy, w których poznajemy jego przeszłość,
Barral przedstawia w kolorach sepii, co pozwala płynnie podążać za całą
historią.
Czytelna narracja i wręcz filmowe kadrowanie umiejętnie budują
atmosferę – tak jest na przykład wtedy, gdy wraz z lekarzem podążamy śladem
małego João, który przemyka lizbońskimi ulicami, a następnie kopie piłkę na
podwórku. A przejmująca okładka komiksu, przedstawiająca cienie żołnierzy
pałujących ludzi na tle lizbońskiej mozaiki oraz głównego bohatera kroczącego
melancholijnym krokiem, zapada w pamięć na długo. Podobnie jak sama historia.
„Przy dźwiękach fado” to komiks, który z pewnością przypadnie Państwu do gustu.