wtorek, 13 stycznia 2026
Imieniny: PL: Bogumiła, Bogumiły, Weroniki| CZ: Edita
Glos Live
/
Nahoru

Tipsport Ekstraliga: Stalownicy pokonali Kometę po zaciętej walce 4:3. Przesądziły karne  | 30.12.2025

To już stało się tradycją. W przededniu sylwestra Tipsport Ekstraliga nabiera mocy, a kibice zamiast dojadania świątecznych ciasteczek wolą delektować się dobrym hokejem. Tak jak dziś w Werk Arenie, gdzie Stalownicy Trzyniec podejmowali aktualnego mistrza RC, Kometę Brno. Atrakcyjny mecz przy stanie 3:3 dobrnął aż do rzutów karnych, w których górą byli Stalownicy.  

Ten tekst przeczytasz za 3 min. 15 s
Pod bramką Komety trzyniecki napastnik Vladimír Dravecký. Fot. Zenon Kisza

Obie ekipy rozkręcały się ostrożnie, tak na dobrą sprawę prawdziwe emocje pojawiły się na placu gry w Werk Arenie dopiero od drugiej tercji. Do 20. minuty hokeja było jak na lekarstwo, więcej było niedokładności niż składnych akcji ofensywnych. Jednak nawet w tej hokejowej harówce doczekaliśmy się bramek – po jednej na każdej stronie. Na prowadzenie wyszli Stalownicy, w 7. minucie Nestrašil w czystej pozycji dobił za plecy brneńskiego bramkarza krążek spod prawego bulika. Kometa konsekwentnie grała jednak swoje, nie panikowała, wyrównując na trzy minuty przed końcem pierwszej tercji na 1:1 po strzale Ščotki.
 
GALERIE Kometa
 
Wyrównująca bramka zadziałała na mistrza RC kojąco i budująco. Zaraz na wstępie drugiej tercji Mazanca w trzynieckiej bramce pokonał Zohorna, gol na 1:2 poprzedził jednak duży błąd trzynieckiej defensywy. Zimny kubeł wylany na głowy Stalowników sprawił, że podopieczni Borisa Žabki rozkręcili w drugiej tercji ofensywną karuzelę, schodząc do szatni z prowadzeniem 3:2. W 23. minucie O. Kovařčík pięknym strzałem z nadgarstka wyrównał, a szalę meczu przechylił na korzyść gospodarzy w 29. minucie Roman – trafiając z prawie zerowego kąta w okienko brneńskiej bramki.

Pierwsze minuty trzeciej tercji stały pod znakiem ofensywnych prób Komety, która za wszelką cenę chciała szybko doprowadzić zawody do stanu 3:3. Gościom w sukurs przyszła przewaga liczebna, w tym jedenaście sekund gry z przewagą dwóch zawodników w polu. Znakomitą interwencją popisał się w tych fragmentach meczu Mazanec, który zgasił czystą okazję Komety swoimi parkanami po efektownej obronie w stylu legendarnego Haška. W 49. minucie Stalownicy byli bliscy podwyższenia prowadzenia, Hudáček przy prawym słupku nie zdołał jednak zaskoczyć bramkarza Stezkę. Niewykorzystane okazje lubią się mścić – goście wyprowadzili kontrę, wykończoną strzałem z rykoszeta, po którym odbity krążek wpadł za plecy Mazanca. Golowy moment meczu na 3:3 musiał dodatkowo zweryfikować sędzia techniczny, ale również on uznał bramkę zdobytą przez Gulašiego, warto podkreślić – pechową dla Trzyńca.

W Werk Arenie nikt nie chciał dziś dogrywki, a jednak właśnie dogrywka miała zadecydować o losach meczu. W ostatnich minutach trzeciej tercji gospodarze zmarnowali bowiem przewagę liczebną, a w ostatnich sekundach regulaminowego czasu gry we własnym osłabieniu Hrehorčák sam na sam ze Stezką uderzył w golfowym stylu bardzo niedokładnie.

Pięć minut dogrywki zapewniło kibicom wrażenia porównywalne z najlepszymi horrorami w dziejach kinematografii. Najpierw „setkę” zmarnowali goście, a potem w czystej okazji spudłował doświadczony Růžička. Kometa ostatnie sekundy dogrywki spędziła z przewagą jednego zawodnika w polu, ale również wtedy brak efektywności pogrzebał szansę na zakończenie tego spektaklu bez rzutów karnych.

Drugi punkt, za zwycięstwo w karnych, wystrzelił Stalownikom po efektownej kiwce Nestrašil. Po stronie gospodarzy oprócz Nestrašila trafił też zaraz na początku Hudáček, pokonując Stezkę w równie efektownym stylu, kiwką do bekhendu.



Może Cię zainteresować.