Tipsport Ekstraliga: Stalownicy pokonali Kometę po zaciętej walce 4:3. Przesądziły karne | 30.12.2025
To już stało się tradycją. W przededniu sylwestra Tipsport
Ekstraliga nabiera mocy, a kibice zamiast dojadania świątecznych ciasteczek
wolą delektować się dobrym hokejem. Tak jak dziś w Werk Arenie, gdzie
Stalownicy Trzyniec podejmowali aktualnego mistrza RC, Kometę Brno. Atrakcyjny mecz przy stanie 3:3 dobrnął aż do rzutów karnych, w których górą byli Stalownicy.
Ten tekst przeczytasz za 3 min. 15 s
Pod bramką Komety trzyniecki napastnik Vladimír Dravecký. Fot. Zenon Kisza
Obie ekipy rozkręcały się ostrożnie, tak na dobrą sprawę
prawdziwe emocje pojawiły się na placu gry w Werk Arenie dopiero od drugiej
tercji. Do 20. minuty hokeja było jak na lekarstwo, więcej było niedokładności
niż składnych akcji ofensywnych. Jednak nawet w tej hokejowej harówce
doczekaliśmy się bramek – po jednej na każdej stronie. Na prowadzenie wyszli
Stalownicy, w 7. minucie Nestrašil w czystej pozycji dobił za plecy brneńskiego
bramkarza krążek spod prawego bulika. Kometa konsekwentnie grała jednak swoje,
nie panikowała, wyrównując na trzy minuty przed końcem pierwszej tercji na 1:1
po strzale Ščotki.
GALERIE Kometa
Wyrównująca bramka zadziałała na mistrza RC kojąco i
budująco. Zaraz na wstępie drugiej tercji Mazanca w trzynieckiej bramce pokonał
Zohorna, gol na 1:2 poprzedził jednak duży błąd trzynieckiej defensywy. Zimny
kubeł wylany na głowy Stalowników sprawił, że podopieczni Borisa Žabki rozkręcili
w drugiej tercji ofensywną karuzelę, schodząc do szatni z prowadzeniem 3:2. W
23. minucie O. Kovařčík pięknym strzałem z nadgarstka wyrównał, a szalę
meczu przechylił na korzyść gospodarzy w 29. minucie Roman – trafiając z prawie
zerowego kąta w okienko brneńskiej bramki.
Pierwsze minuty trzeciej tercji stały pod znakiem
ofensywnych prób Komety, która za wszelką cenę chciała szybko doprowadzić
zawody do stanu 3:3. Gościom w sukurs przyszła przewaga liczebna, w tym jedenaście
sekund gry z przewagą dwóch zawodników w polu. Znakomitą interwencją popisał
się w tych fragmentach meczu Mazanec, który zgasił czystą okazję Komety swoimi
parkanami po efektownej obronie w stylu legendarnego Haška. W 49. minucie Stalownicy byli bliscy
podwyższenia prowadzenia, Hudáček
przy prawym słupku nie zdołał jednak zaskoczyć bramkarza Stezkę.
Niewykorzystane okazje lubią się mścić – goście wyprowadzili kontrę, wykończoną
strzałem z rykoszeta, po którym odbity krążek wpadł za plecy Mazanca. Golowy
moment meczu na 3:3 musiał dodatkowo zweryfikować sędzia techniczny, ale
również on uznał bramkę zdobytą przez Gulašiego, warto podkreślić – pechową dla Trzyńca.
W Werk Arenie nikt nie chciał dziś dogrywki, a jednak
właśnie dogrywka miała zadecydować o losach meczu. W ostatnich minutach trzeciej
tercji gospodarze zmarnowali bowiem przewagę liczebną, a w ostatnich sekundach
regulaminowego czasu gry we własnym osłabieniu Hrehorčák sam na sam ze Stezką uderzył w golfowym
stylu bardzo niedokładnie.
Pięć minut dogrywki zapewniło kibicom wrażenia porównywalne
z najlepszymi horrorami w dziejach kinematografii. Najpierw „setkę” zmarnowali
goście, a potem w czystej okazji spudłował doświadczony Růžička. Kometa ostatnie sekundy dogrywki
spędziła z przewagą jednego zawodnika w polu, ale również wtedy brak
efektywności pogrzebał szansę na zakończenie tego spektaklu bez rzutów karnych.
Drugi punkt, za zwycięstwo w karnych, wystrzelił Stalownikom po efektownej
kiwce Nestrašil. Po stronie
gospodarzy oprócz Nestrašila
trafił też zaraz na początku Hudáček,
pokonując Stezkę w równie efektownym stylu, kiwką do bekhendu.