Pierwszy krok wykonany. Ostrawa - Táborsko 3:0 w barażach Chance Ligi | 26.05.2026
Piłkarze Banika Ostrawa pokonali u siebie w pierwszym z dwóch barażowych spotkań, stawką których jest w przypadku Banika utrzymanie w Chance Lidze, drugoligowe Táborsko 3:0 i w najbliższą sobotę staną przed ogromną szansą definitywnego uratowania pierwszej ligi w trzecim największym mieście w Republice Czeskiej.
Ten tekst przeczytasz za 3 min. 15 s
Banik (niebieskie stroje) pokonał Táborsko 3:0. Fot. FCB/Petr Kotala
Pierwsza połowa meczu swoim poziomem zbliżyła się do
drugoligowych tabletek nasennych – więcej było walki, niż składnej piłki, a jeśli już
jedna z drużyn dopchała ociężały wózek w pole karne, to na posterunku stawali golkiperzy.
Bramki Táborska strzegł były golkiper Karwiny, Martin Pastornický, bramki Banika inny Martin – wypożyczony
ze Slavii Praga Martin Jedlička.
Do Jedlički należała
też najefektowniejsza interwencja w pierwszej odsłonie – po rzucie rożnym
ostrawski bramkarz refleksyjnie wypiąstkował piłkę nad poprzeczkę. Więcej z gry
do 45. minuty mieli wprawdzie gospodarze, ale to drugoligowy rywal zmarnował
pierwszą i ostatnią w pierwszej połowie „setkę”.
Burza w szatni Banika poskutkowała natychmiast – od pierwszych
minut drugiej połowy Ostrawianie sprawiali na boisku znacznie lepsze wrażenie.
Głęboki pressing, aktywniejsza gra stoperów, to wszystko zapewniło podopiecznym
Josefa Dvorníka przewagę i
częstsze posiadanie piłki. Z roli kapitana i prawdziwego walczaka wywiązał się
w 54. minucie Michal Frydrych – doświadczony stoper najlepiej zorientował się w
polu karnym Táborska w desancie
powietrznym i celną główką w prawy dolny róg bramki nie dał szans
Pastornickiemu.
Gol Frydrycha wniósł spokój w poczynania Banika,
który zaczął kontrolować wydarzenia na murawie Miejskiego Stadionu w
Ostrawie-Witkowicach. Goście z husyckiego miasta nie znaleźli antidotum na poukładany blok
obronny Banika, po stracie piłki musieli też przerywać kontry wyprowadzane
zwłaszcza na prawej flance. Pod bramką Pastornickiego zimnej krwi zabrakło
kolejno Plance, Jurečce,
kolegów z drużyny wyręczył dopiero młody zmiennik Havran, który z granicy pola
karnego techniczny strzałem poprawił na 2:0. Gospodarze poszli za ciosem - w doliczonym czasie z dystansu uderzył idealnie pomocnik Boula, pogrążając definitywnie swój były klub. Bramkę ostrawskiego pomocnika, który pierwsze poważne kroki w dorosłym futbolu stawiał właśnie w Táborsku, zweryfikował jeszcze VAR - na korzyść Banika.
Ostrawianie do sobotniego rewanżu na boisku w Táborze (13.00) pojadą z trzygolową zaliczką i w roli faworyta, którego do drugiej ligi może sprowadzić już tylko piłkarski
kataklizm. - Piłkarze zrozumieli, o co chodzi w tym meczu dopiero w drugiej połowie. Zagrali na miarę naszych oczekiwań, wreszcie szybciej i skuteczniej - stwierdził szkoleniowiec Ostrawy Josef Dvorník, który z Táborskiem w tym sezonie zmierzył się wcześniej w roli szkoleniowca drugoligowych rezerw Banika. Na wyjeździe młode rezerwy Ostrawy zwyciężyły 3:2, u siebie przegrały 0:1. Dziś Banik triumfował jednak w najważniejszym starciu z Táborskiem w tym sezonie.
OSTRAWA - TÁBORSKO 3:0
Do przerwy: 0:0. Bramki: 54. Frydrych, 82. Havran, 90. Boula.
Ostrawa: Jedlička – Frydrych, Chaluš, Pojezný – Bewene, Kričfaluši (86. Boula), Musák (65. Planka), Siniawskij – Gning (75. Škrkoň), Plavšić (75. Havran) – Jurečka.