czwartek, 21 maja 2026
Imieniny: PL: Jana, Moniki, Wiktora| CZ: Monika
Glos Live
/
Nahoru

Na spalonym: Moment, to nie legenda | 19.05.2026

Z pewnym wzruszeniem i świadomością historycznej chwili oglądałem niedzielny pożegnalny mecz Roberta Lewandowskiego w FC Barcelona i uroczystość, jaką na koniec zgotowali kapitanowi piłkarskiej reprezentacji Polski klub i kibice. Ładne, miłe, wyjątkowe dla nas, Polaków, ale...

Ten tekst przeczytasz za 2 min. 15 s
Robert Lewandowski. Fot. X FC Barcelona

Określanie go „legendą Barcelony” jest – w mojej opinii – nietrafione i krzywdzące dla pewnego Argentyńczyka, prawdziwej Legendy Barcy, który przez lata ciągnął kataloński klub, który był absolutnym zjawiskiem, który wygrał z Barceloną cztery Ligi Mistrzów (Lewandowski żadnej), dziesięć mistrzostw Hiszpanii (Lewandowski trzy), śrubował kolejne rekordy strzelonych goli i cieszył kibiców magią futbolowej maestrii. I choć Leo Messi spędził w Barcelonie aż 21 lat (!), z czego 17 sezonów w pierwszym zespole – od 2004 do 2021 roku (4 sezony Lewandowskiego to przy tym moment), nie miał ani meczu pożegnalnego, ani możliwości przemowy na Camp Nou, jak w niedzielny wieczór Robert Lewandowski.

„Lewy” przyszedł do Barcelony jako najemnik o statusie piłkarskiej gwiazdy szukając kolejnego sportowego wyzwania w karierze, miejsca w historii (został pierwszym Polakiem w FC Barcelona) i niezłych pieniędzy (jego roczna pensja według francuskiego dziennika „L'Equipe” to 20,76 mln euro). Jasne, trzeba pamiętać, że do miotanej kłopotami sportowymi i administracyjnymi Barcy, nie chciał wtedy iść żaden zawodnik z najwyżej półki, a „Lewy” był pewny tego ruchu.

Jako kibic Barcelony byłem przeciwny. Nie wierzyłem w ten projekt. Ale już po pierwszym sezonie odszczekałem to – Polak poprowadził Barcę do mistrzostwa Hiszpanii sięgając po koronę króla strzelców. Czyli bardzo dobrze wykonał swoją pracę. I tyle. Teraz uznał, że czas zmienić pracodawcę. Legendą byłby w Bayernie, gdyby został w Monachium. Pobity rekord Gerda Müllera i kolejne najpewniej tytuły mistrza Niemiec zbudowałyby mu pomnik w Monachium.

Z szacunkiem i dużym uznaniem dla jego osiągnięć, dziękując za każdego gola strzelonego dla Barcy, za chwile radości i dumy, za jego profesjonalne podejście do futbolu, którym zarażał młodszych kolegów w barcelońskiej szatni – Robert Lewandowski legendą Barcelony? Nie żartujmy sobie z poważnych spraw.
Visca el Barça! Visca Catalunya! 



Może Cię zainteresować.