_-_transp.png)
Trwająca susza i gwałtowny wzrost liczby pożarów lasów, pól i łąk sprawił, że Wojewódzka Straż Pożarna zwróciła się do Urzędu Wojewódzkiego z wnioskiem o ogłoszenie stanu zagrożenia pożarowego na obszarze województwa morawsko-śląskiego.Obowiązuje on od poniedziałku.
Statystyki są zatrważające – w lipcu gwałtownie przybyło pożarów. – Wojewódzka Straż Pożarna interweniowała w pierwszych trzech dekadach lipca w 169 pożarach. To o 30 proc. więcej w porównaniu z lipcem ub. roku – poinformował rzecznik strażaków, Petr Kůdela.
Jeszcze gwałtowniej wzrosła liczba pożarów lasów, pól i łąk. W okresie od 1 do 20 lipca było ich na terenie województwa aż 40, w tym samym okresie ub. roku tylko 8, dwa lata temu 14. We wtorek strażacy gasili kolejny taki pożar. W okolicach Osoblahy w powiecie bruntalskim, tuż przy granicy z Polską, paliły się 4 hektary pszenicy i 21 hektarów ścierniska. Do wybuchu ognia wystarczyła iskra z kombajnu wywołana przez tarcie jednej metalowej części o drugą. W walce z żywiołem pomagali również polscy strażacy.
Ogłoszony przez władze wojewódzkie stan zagrożenia pożarowego niesie z sobą ograniczenia i obowiązki dla ogółu mieszkańców. Dyrekor Urzędu Wojewódzkiego, Tomáš Kotyza, wyjaśnił, że w okresie suszy nie wolno m.in. wypalać porostów, w tym trawy. Właściciele lasów muszą dbać, by koło dróg przy wejściu do lasu znajdowały się tabliczki informujące o zakazie palenia i rozniecania ognia, a także, by leśne drogi, szczególnie te, które prowadzą do miejsc najbardziej zagrożonych pożarem, były przejezdne.
Mała ilość opadów i związana z tym susza rzutują również na stan zasobów wody do picia. Jak ustaliliśmy, mieszkańcy naszego regionu – a przynajmniej ci, którzy podłączeni są do publicznych wodociągów – nie muszą mieć obaw, że wody zabraknie. Północnomorawskie Wodociągi i Kanalizacje, które zaopatrują w wodę do picia większość miast i gmin w regionie, opublikowały pod koniec lipca informację, że pomimo trwającej suszy nie zamierzają w ogóle ograniczać zużycia wody. W dużych zbiornikach, które służą jako rezerwuar wody do picia – Krużberk w Jesionikach oraz Szańce i Morawka w Beskidach – zasoby wody są wystarczające.
Szerzej na ten temat przeczytacie w czwartkowym "Głosie Ludu".