_-_transp.png)
Co wspólnego ma jazda na rowerze z koleją? Na Śląsku nie tylko będziemy mogli przewozić rower pociągiem, ale także przejechać się na dwóch kółkach dawnymi szlakami kolejowymi. Powstaną ścieżki rowerowe, którymi będzie można przemieszczać się pomiędzy miastami regionu. Aglomeracja górnośląska zostanie połączona między innymi z Jurą Krakowsko-Częstochowską, Rybnikiem i... Beskidami. Koszt przedsięwzięcia może przekroczyć 100 mln złotych.
W województwie śląskim znajduje się ponad 300 km dawnych tras kolejowych, którymi przewożono materiały dla kopalń. Ich infrastruktura (torowiska, mosty i wiadukty) obecnie niszczeje i zarasta krzewami. Na razie rozpoczął się pierwszy etap projektu – przegląd potencjalnych szlaków. Przedstawiciele województwa śląskiego i lokalni społecznicy ze stowarzyszenia „Rowerowe Katowice” przejechali jednym z odcinków i zachwycili się potencjałem dawnych torowisk. – Jechaliśmy jakby przez środek lasu, a w rzeczywistości mijaliśmy centra miast. To nieprawdopodobny potencjał, najwyższy czas go wykorzystać – powiedział jeden z pomysłodawców, Aleksander Kopia. Do końca roku ma powstać dokument z wynikami przeglądu oraz z mapą z proponowanymi trasami.
Trasa rowerowa ma biec przez miasta, a także tereny zielone. Ścieżki będą zlokalizowane daleko od ruchliwych ulic. Będzie to więc idealna propozycja dla tych, którzy lubią jeździć na rowerze, ale boją się jeździć po tej samej jezdni co samochody. Trasa będzie też mogła posłużyć do ekologicznego i zdrowego dojazdu do pracy. Dawne tory kolei piaskowej biegną także przez tereny przemysłowe. Możliwość podziwiania industrialnego charakteru regionu będzie dodatkowym walorem turystycznym.
Niestety minie kilka lat zanim fani dwóch kółek będą mogli wyruszyć malowniczymi trasami z Katowic i Rybnika w kierunku Beskidów. Witold Trólka ze śląskiego Urzędu Marszałkowskiego przyznał, że jest to ogromne wyzwanie i budowa całej sieci musi potrwać. (aha)