Kroniki opisujące historię danego narodu należą do pierwszych zachowanych dzieł literackich średniowiecza. I tak Polacy mają swoją Kronikę Galla Anonima, Czesi zaś Kronikę Kosmy. Kroniki powstają również w czasach współczesnych. O tym, że mają się dobrze, świadczy Kronika MK PZKO Trzyniec Łyżbice-Wieś, która wygrała w konkursie na najlepiej prowadzoną kronikę Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego.
Gdyby zebrać wszystkie tomy PZKO-owskich kronik w jedno miejsce, byłyby ich tony. Kroniki prowadzą bowiem nie tylko miejscowe koła PZKO, ale też ich kluby, chóry i zespoły. Rada Organizacyjna Zarządu Głównego PZKO postanowiła ją docenić i ocenić, organizując konkurs pezetkaowskich kronik.
– Ocenialiśmy to, w jaki sposób kronika jest prowadzona i jak wygląda. Bardzo dużo zdjęć, piękne pismo i bardzo duża staranność w prowadzeniu kroniki klasycznej – to wszystko zdecydowało o zwycięzcy. Chociaż kroniki innych kół, a zwłaszcza zespołu „Suszanie” czy MK PZKO Leszna Dolna w niczym nie ustępowały tej z Trzyńca Łyżbic-Wsi – skomentowała szefowa Rady Kultury ZG PZKO oraz członkini jury, Anna Piszkiewicz.
Autorka zwycięskiej kroniki, Maria Supik pochodzi ze Starego Trzyńca, do koła w Łyżbicach-Wsi trafiła w 1974 roku, a działalność PZKO dokumentuje od 2010 roku. Kronika MK PZKO Trzyniec Łyżbice-Wieś to istne dzieło sztuki. Autorka przedstawia życie swojego Koła kompleksowo z odniesieniem do wielu innych aktualnych wydarzeń.
– Staram się odnotowywać nie tylko to, co dzieje się bezpośrednio w naszym kole, ale także te wydarzenia, w których uczestniczymy w ramach całego związku i które w jakiś sposób nas dotyczą – wyjaśnia, dodając, że własnych imprez koło ma niewiele. Należą do nich jajecznice, wycieczki, placki oraz doroczny turniej w bowlingu.
Maria Supik przyznaje, że prowadzenie kroniki wymaga systematycznej pracy. – Staram się pisać po każdej imprezie, ale nie zawsze sprzyjają temu okoliczności. Teraz przed świętami kronika pójdzie na bok, bo w mieszkaniu trzeba będzie posprzątać, upiec ciasteczka świąteczne, kupić prezenty – mówi. Zaległości będzie nadrabiać w styczniu i w lutym, kiedy w domu tak naprawdę niewiele jest do roboty, a na ogród jeszcze za wcześnie.