_-_transp.png)
Policja kryminalna pracuje nad wyjaśnieniem tragicznego zdarzenia, które miało miejsce w poniedziałek po południu w domu jednorodzinnym w Dąbrowie. Wezwane o godz. 16.30 pogotowie ratunkowe zastało tam martwą kobietę i mężczyznę z poważnymi obrażeniami głowy.
– Mężczyzna miał 56 lat, kobieta była jego rówieśniczką. Byli krewnymi – powiedziała naszej redakcji rzeczniczka karwińskiej komendy policji, Zlatuše Viačková, nie precyzując, o jaki stopień pokrewieństwa chodziło.
Policja przekonuje, że śmierć kobiety i obrażenia mężczyzny nie mają bezpośredniego związku. – Wiem, że trudno w to uwierzyć, aleta jedna rzecz jest pewna – podkreśliłaViačková. Funkcjonariuszka nie odpowiedziała wprost na pytanie, czy kobieta zmarła naturalną, czy też gwałtowną śmiercią. – Nie miała żadnych widocznych obrażeń. Przyczynę zgonu ustali sekcja zwłok – powiedziała tylko.
W tej chwili policja gromadzi materiał dowodowy i przesłuchuje świadków. – Z rannym mężczyzną nie mogliśmy na razie rozmawiać, lekarze nie pozwolili na to ze względu na stan jego zdrowia – powiedziała wczoraj Viačková.
Zdarzenie wywołuje szereg pytań. Według rzecznika pogotowia ratunkowego, Lukáša Humpla, ratownicy zostali wezwani do „dwóch rannych”, a przed ich przyjazdem ktoś udzielał kobiecie pierwszej pomocy. Policja milczy nt. obecności innych osób w miejscu tragedii.