wtorek, 13 stycznia 2026
Imieniny: PL: Bogumiła, Bogumiły, Weroniki| CZ: Edita
Glos Live
/
Nahoru

Nasze sposoby bycia górują nad naszymi sposobami myślenia | 13.01.2026

Obsesja to coś wspaniałego, to sztuka poddania się pasji – powiedział PAP chilijski pisarz Benjamín Labatut, autor powieści „Maniak”. Jej bohaterami są wybitni naukowcy, którzy przesuwając granice ludzkiego poznania, doprowadzili do narodzin współczesnej sztucznej inteligencji.

Ten tekst przeczytasz za 9 min. 15 s
Benjamín Labatut. Fot. ARC

Wśród recenzji i rozmów na temat pana najnowszej książki, ale także poprzedniej, która w Polsce ukazała się pod tytułem „Straszliwa zieleń”, przewijają się słowa o przerażeniu samą opowieścią. Podziela pan to uczucie? „Maniak” budzi strach?
– Umysł tak przenikliwy i potężny jak ten Johna von Neumanna może przerażać. Inteligencja sama w sobie, nawet jeśli nie tak niezwykła jak jego, jest naszą jedyną bronią w starciu z brutalnością, kłami i pazurami naszych nieprzyjaciół. To ostre narzędzie, które ma destrukcyjny wpływ na wszystko, czym się zajmie. Dojmujące pragnienie poznania, zrozumienia, które w sobie mamy, niesie z sobą rodzaj przemocy, nawet jeśli jest to przemoc intelektualna. Jest w tym - w owym poznawaniu – czułość, ale także pewna gwałtowność, właśnie przemoc w tym zawłaszczaniu świata dla siebie.

W ostatnich latach wiele wydarzyło się w świecie nauki i technologii – czy pańskie ich postrzeganie zmieniło się od czasu „Straszliwej zieleni”, powieści, której bohaterami byli m.in. Schrödinger i Heisenberg?
– Główne części „Maniaka” poświęcone są sztucznej inteligencji, jej początkom. Nikt się chyba nie spodziewał, że ta przyszłość nadejdzie tak prędko. Na pewno nie ja. Spodziewałem się raczej, że te fragmenty książki mogą nie zostać zrozumiane. Interesowało mnie to, co się zdarzyło w trakcie gry w go pomiędzy południowokoreańskim mistrzem Lee Sedolem a komputerem AlphaGo. Maszyna wykonała wówczas coś, co nazwałbym pierwszym w jej wydaniu kreatywnym ruchem. To było piękne, ujrzeliśmy świat, o jakim nam się nie śniło. Literaturę – nawet wtedy, gdy opisuje codzienność – interesują wieczne prawdy. Nauka nie zajmuje się takimi prawdami. Jej prawdy są z natury zmienne; nauka to proces, a nie skończona, zamknięta całość. Określone życiowe prawdy są jednak niepodważalne, jak choćby nieuchronność śmierci. Staram się tak dobierać tematy, by pisać o sprawach, które przekraczają nasze rozumienie; pozostają na obrzeżach naszego świata umysłowego, zdolności rozumienia. A więc piszę też o niejasności i nierozumieniu. Kiedy przychodzi do tych fundamentalnych paradoksów życia, potrzeba nam czegoś innego niż nauka i chłodny racjonalizm, by je sobie wytłumaczyć. Pomaga nam literatura, ta podstarzała, nieco oszalała babcia nauki.

Ten ruch w meczu go, o którym pan mówi, był wówczas postrzegany jako błędny?
– Nie tylko uznano go za błąd, ale wręcz za błąd początkującego! Coś, za co nauczyciel dałby uczniowi po łapach. To był głupi ruch. Wydaje mi się to znaczące – nasze umysły działają tak, że tworzą przestrzeń tego, co możliwe do przyjęcia. Poszukujemy prawdy odpowiadającej tej przestrzeni, by mieściła się w jej granicach. Sztuczna inteligencja nie ma takich ograniczeń, może rozważać rzeczy, które wykraczają daleko poza kształty nakreślone przez nasze umysły. Poza sens, poczucie proporcji czy piękna w kierunku innego piękna, zimniejszego, wykalkulowanego. Nie gramy w taki sposób. Gdy ludzie biorą udział w grze, angażują w nią siebie - wchodzą w nią z całą swą porywczością, niecierpliwością, skłonnością do pomyłek. Maszyny mogą być od nas lepsze, ale to, w jaki sposób gramy, jak żyjemy, jest im obce. Pierwszym pokonanym przez komputer zawodowym graczem w go był Fan Hui. Przegrał pojedynek z AlphaGo w 2015 r. Mówił potem o przeciwniku: „nie było tam umysłu”. Kiedy grał z człowiekiem, w ruchach dostrzegał osobowość rywala, mógł mniej więcej odgadnąć, z kim gra. Mówił wręcz, że „go to gra, która odsłania duszę”. Tak jak z tańcem - każdy robi to na swój sposób, nawet jeśli się przy tym ośmiesza.

Benjamín Labatut „Maniak”, przekład Jarek Westermark. Fot. Wydawnictwo Czarne

Pana książka opowiada o ludziach skrajnie racjonalnych, „myślących maszynach”, którzy popadają w obsesje same w sobie nieracjonalne.
– Obsesja to coś wspaniałego, stan wytężonej koncentracji. To forma mądrości, którą posiąść można wyłącznie poprzez aktywny udział, działanie, nie da się jej oddać słowami. To sztuka poddania się pasji, stawania się kimś innym. Instynktownie rozumie to dziecko, gdy oddaje się zabawie. Nie udaje Supermana - naprawdę się nim staje. Jako ludzie staliśmy się tym, kim się staliśmy, poprzez mimikrę, naśladowanie drapieżnych istot. Rozumienie polega na doświadczaniu, nie na myśleniu. Nasze sposoby bycia górują nad naszymi sposobami myślenia.

Co łączy trzech bohaterów „Maniaka”?
– Książka rozpoczyna się od człowieka, który koniecznie musi zrozumieć. Dla niektórych ludzi to nie jest wybór, tylko przymus - po prostu muszą wiedzieć, rozumieć, jaki jest wynik równania i co oznacza, co mówi o świecie. Fizyka to nie tylko matematyka, to także pytanie o znaczenie. Paul Ehrenfest był właśnie człowiekiem, który musiał rozumieć. Widział wokół siebie świat, który nie był w stanie spełnić tych oczekiwań, który odchodził od nauki, zwracając się ku nieracjonalności. Efekty tego zwrotu ukazało dojście nazistów do władzy i II wojna światowa. Nastał czas nieludzkich sposobów rozumowania. Sprawiały wrażenie przekonujących i nawet uwodzicielskich, ale służyły zupełnie innym celom. Ehrenfest narzekał na to, co nazywał „matematyczną plagą” - fetyszu matematyki dla samej matematyki. Jeśli żył kiedykolwiek człowiek, który był ucieleśnieniem logiki, był to John von Neumann. Był jak Budda od logiki, to dzięki niemu mamy dziś komputery. W ostatniej części książki piszę o pojedynku dwóch graczy w go. Lee Sedol nie przypomina mędrca z obrazka; jest emocjonalny, impulsywny, czasem dziecinny, ma też śmieszny, chłopięcy głos. Jest też człowiekiem niezwykle kreatywnym, nikt nie grał tak jak on. Zależało mu na pięknie gry. Można powiedzieć, że właśnie to sprawia, że ludzkość jest wyjątkowa. Naprzeciw siebie ma to drugie stworzenie: system. Trudno pojąć, że coś takiego jak AlphaGo czy AlphaZero w ogóle może istnieć. System, któremu wystarczyło kilka godzin, by zdobyć mistrzostwo w tej grze, staje się przepotężny. Była to wielka sensacja, która spowodowała napływ gigantycznych pieniędzy na rozwój nowych technologii. Ten mecz przejdzie do historii jako jeden z punktów zwrotnych historii.

Czy matematyka i fizyka od dawna pana interesują?
– Nauki ścisłe są jak egzorcyzmy, demitologizują różne niezwykle trudne do zrozumienia zjawiska. Podążam śladem tych burzycieli mitów, jakbym śledził zwierzę w lesie. Do nauki ścisłej dotarłem poprzez obsesję na punkcie Boga, mistycyzmu, religijności, nicości. Zafascynowałem się chemią, fizyką, matematyką i logiką. Dotarłem już do logiki i trochę się martwię, że po niej nie ma już dokąd iść tym szlakiem. Teraz pracuję nad książką o logikach, nie wiem, czym się zajmę, gdy skończę. Każda z tych opowieści dotyczy Boga, diabła i logiki w jakiejś postaci. Wydaje mi się, że wciąż nie jesteśmy całkowicie świadomi systemów kontroli, jakim podlegamy. Może to kapitalizm czy inne polityczne systemy polityczne i ekonomiczne. Ale co jest pod nimi? Operacje logiczne, równania. O tym rodzaju logiki piszę.

„Maniaka” pisał pan po angielsku. Jakim to było dla pana doświadczeniem?
– Myślę w języku angielskim. Czytam w tym języku, dorastałem, mówiąc po angielsku. To hiszpański wydaje mi się jakby obcy, choć to mój pierwszy język – to bardzo dziwne. Ostatni rozdział „Straszliwej zieleni” napisałem po angielsku. Także esej „The Stone of Madness”, który jeszcze nie ukazał się w Polsce. Tak samo „Maniaka” i powieść, nad którą obecnie pracuję. Język angielski daje mi rzeczy niemożliwe do napisania po hiszpańsku bez popadania w irytujący nadmiar. Proza pisana po angielsku wydaje mi się bardziej gęsta, konkretna, mogę w niej zmieścić więcej. Zmieniło to sposób, w jaki piszę, ponieważ czuję, że mogę sięgać po dawne style, przywoływać dokumenty sprzed wieków.
„Maniak”, finalistka Międzynarodowej Nagrody Lattes Grinzane oraz Nagrody im. Tiziana Terzaniego, to czwarta książka chilijskiego pisarza, autora także zbiorów krótkich form „La Antártica empieza aquí” i „Después de la luz” oraz powieści „Straszliwa zieleń”, która była nominowana do Międzynarodowej Nagrody Bookera oraz National Book Award. Bohaterami „Maniaka” są fizyk Paul Ehrenfest, południowokoreański mistrz starochińskiej gry go Lee Sedol oraz John von Neumann, pochodzący z Węgier genialny naukowiec, współautor projektu „Manhattan” i twórca komputera o nazwie MANIAC. „Rewolucyjne urządzenie – dzieło umysłu jednocześnie wizjonerskiego i cynicznego – nie tylko otworzyło przed ludzkością nieograniczone możliwości, ale też doprowadziło ją na skraj zagłady, uwalniając widmo wojny jądrowej” – czytamy w opisie wydawcy. 



Może Cię zainteresować.