czwartek, 30 kwietnia 2026
Imieniny: PL: Balladyny, Lilli, Mariana| CZ: Blahoslav
Glos Live
/
Nahoru

Pre-teksty i Kon-teksty Łęckiego: »Żyli długo i szczęśliwie…« | 21.04.2026

Żyli długo i szczęśliwie... Że niby żyli długo i szczęśliwie – na emeryturze? No właśnie: jednych perspektywa nadchodzącej emerytury kusi, ma być ona w ich wyobrażeniach „czasem złotym”; innych – odwrotnie – przeraża. 

Ten tekst przeczytasz za 6 min. 45 s
Tylko nudni ludzie się nudzą. Także na emeryturze. Fot. Pixabay

Bo oto nie tylko nie sposób już nie zauważyć, iż lata człowiekowi lecą (te lecą zawsze, tylko młodzi ludzie zupełnie tego nie dostrzegają), ale najwyraźniej „coś się skończyło”, coś – to jest czas zawodowej aktywności – trzeba odkreślić teraz grubą kreską. No cóż, bywa, że są i tacy, dla których niegdysiejsze marzenie o emeryturze, kiedy tylko się wreszcie spełniło – zamieniło się niepostrzeżenie w przekleństwo, w koszmar.

I
Tak, tak, „żyli długo i szczęśliwie”, ta wymijająca puenta kończy zwykle bajki. A emerytura? Nie trzeba wstawać do roboty... No cóż, z latami pracy zawodowej dzieje się często tak, jak ze wspomnieniami ze szkolnej ławy – pamięta się anegdotki, miłe chwile, w kąt odsuwając codzienną mordęgę. Ale oczywiście wiele zależy także od tego, do jakiej roboty się wstaje (wstawało). I na jak wypasioną (albo i niewypasioną) emeryturę można liczyć. Robert Cumowski, Cuma, bohater filmu Juliusza Machulskiego „Vinci 2”, żyje sobie godnie na dostatniej, złodziejskiej emeryturze, na dodatek w słonecznej Andaluzji. Swoje „w więźniu” odsiedział, nikt go nie ściga. A przecież Cuma nie umie się oprzeć pokusie przyjęcia nowego złodziejskiego zlecenia. I to pomimo tego, że jego hiszpańska partnerka ostrzega go, iż przecież może w ten sposób stracić wszystko. Także ją. Ale, no cóż – jak powiada inny bohater „Vinci 2”, komisarz Marcin Kudra – „złodziejem jest się do końca życia”. I nie zmienia decyzji Cumy fakt, że zwykłą koleją rzeczy na scenę wchodzi nowe pokolenie złodziei – „młodzi wilcy”, jakby powiedział gangster Siara, postać z innego filmu Machulskiego – „Killerów 2”. Generacyjna perspektywa, pokoleniowe konflikty – to zresztą inny (nieuchronny?) aspekt bycia emerytem. Juliusz Machulski, też przechodzi już definitywnie z kategorii „złotych dzieci polskiego kina” do weteranów filmografii. Więc to pewnie nie przypadek, że wtrącił w „Vabank 2” wątek lekceważenia „altemeistra” Cumy przez dwóch pewnych siebie młodzieńców. Ci wytykając Cumie podeszły(?) wiek, podbierają mu wszak złodziejskie zlecenie. Co przy okazji daje im możliwość kpin z „emeryta”, który najwyraźniej wypadł już z obiegu. Aha, z tą nieokrzesaną młodzieżą wygrywa (w filmie) Cuma. A w życiu? A to już – jak się zdarzy. Wreszcie w tym miesiącu nieziemsko utalentowany młodzik, Lamine Yamal, niemal ostentacyjnie nie cieszył się ze strzelonej przez weterana Roberta Lewandowskiego w 87. minucie bramki. Gola strzelonego w meczu z Atletico Madryt, w którym zwycięstwo dało Barcelonie praktycznie mistrzostwo w La Liga. No cóż, jeśli się nie mylę (choć wolałbym się mylić) postawa Yamala zdaje się mieć przed sobą świetlaną przyszłość.

II
Jednak, nie ma co tu kryć, ten – nazwijmy to – konflikt pokoleń ma także drugą stronę. Jak pisał Krzysztof Stanowski o emerytach piłkarskich: „Gdybyście (…) poszli do lóż VIP na dziesięciu różnych stadionach i rozejrzeli się uważnie, gdybyście przeanalizowali, kto naprawdę cieszy się z goli, a na kim nie robią one żadnego wrażenia, zorientowalibyście się, że byli piłkarze nie skaczą pod sufit. Z reguły w ogóle pozostają niewzruszeni, przychodzą głównie po to, by spotkać się ze znajomymi, poplotkować, zjeść za darmo, ewentualnie ponarzekać, że »kiedyś to się grało«”. Nakłada się pewnie na to współcześnie i fakt, że świat futbolu się zmienił, a apanaże współczesnych piłkarzy zdają się rosnąć bez końca. Nie to, co kiedyś. Dość powiedzieć, że mistrzowie Polski Anno Domini 1989, piłkarze Ruchu Chorzów otrzymali za tryumf – kolorowy telewizor, do którego dorzucono wielkodusznie magnetowid.

III
No cóż, mógł Cuma wygrać z młodymi, pewnymi siebie i swych umiejętności zarozumialcami. Starsi piłkarze mogą co najwyżej zagrać w meczu oldboyów. Niekiedy słowo „emerytura” brzmi jak wyrok – tak bywa właśnie w przypadku futbolistów. Metrykę można bowiem oszukiwać, ale tylko do czasu – na boisku PESEL o sobie na pewno przypomni, szybciej, albo (tylko trochę) później. Bo w przypadku piłkarzy (ale też koszykarzy i innych dobrze płatnych sportowych profesji) emerytura to w wielu przypadkach koniec niebotycznych zarobków, kontraktów gwarantujących krocie. Wreszcie nie tak wielu futbolistów zostaje świetnie opłacanymi trenerami., jak Zinedine Zidane czy Carlo Ancelotti. 

IV
Może dlatego taką popularnością cieszy się tytuł filmu „Last dance”. Ten akurat traktuje o baskecie, NBA i klubie Chicago Bulls z czasów Michaela Jordana, który jest tu głównym bohaterem. „Last dance”... Tytułowy bohater powieści Stephena Kinga, Billy Summers, zawodowy zabójca „(w)spomina filmy o rabusiach, którzy planują swój ostatni skok. Jeśli filmy noir to odrębny gatunek, filmy o ostatnim skoku stanowią odrębny podgatunek w jego ramach. I z reguły źle się kończą. (...) To skojarzenie z filmowymi ostatnimi skokami nie daje mu spokoju. Może dlatego, że wynagrodzenie jest tak wysokie”. A jak zapewniają Billy’ego mocodawcy – „Pieniądze (...) są naprawdę porządne. Załatwisz to i resztę życia będziesz mógł spędzić w ciepłych krajach. Popijać piña coladę w hamaku”. No cóż, nie do końca się Billy’emu udało. Choć poszło mu jednak lepiej niż planującemu „wieczną” emeryturę po wykonaniu ostatniego zlecenia Szakalowi z klasycznej już powieści Fredericka Forsytha.

V
Tak, są ludzie, którzy tęsknią za emeryturą. I tacy, którzy bronią się przed nią rękami i nogami. Ponoć w czasach przed I wojną światową, starsi wiekiem niemieccy generałowie ociągali się z przejściem na emeryturę. Zaordynowano im wówczas „manewry w siodle”. Ta konna próba eliminowała z szeregów armii przynajmniej część z nich. No właśnie – emerytura zwykle kojarzy się ze starością, choć oczywiście – nie musi. Sportowcy (zwłaszcza ci, z ostatnim wielkim kontraktem) i złodzieje (ci, z ostatnim wielkim zleceniem) mogą zrezygnować z pracy zawodowej znacznie przed ukończeniem wieku emerytalnego, takim jak go widzi ZUS. I mogą bez końca „popijać piña coladę w hamaku”. Czy się tym trybem życia nudzą, czy może „żyją długo i szczęśliwie”? No cóż, pewnie każdy jednostkowy przypadek jest inny. Ale, żeby – nuda? Tylko nudni ludzie się nudzą.
Krzysztof Łęcki



Może Cię zainteresować.