środa, 19 sierpnia 2026
Imieniny: PL: Emilii, Julinana, Konstancji| CZ: Ludvík
Glos Live
/
Nahoru

Tak brzmiała i smakowała sobota na „Gorolskim Święcie”  | 02.08.2026

„Gorolski Święto” w Jabłonkowie nabiera obrotów. Sobotni program przyciągnął do Lasku Miejskiego tłumy. Wieczorem, przed „Karnawałem Gorolskim”, przyszła pora na kolejną nowość festiwalu.

Ten tekst przeczytasz za 3 min.
„Tańcowani pod Jurowicami” okazało się trafionym pomysłem na zatarcie granicy pomiędzy sceną a widownią. Fot. Danuta Chlup

W sobotę można było posłuchać gawędziarzy i oglądać na scenie nie tylko folklor rodzimy (m.in. Zespół Pieśni i Tańca „Olza” oraz Zespół Folklorystyczny „Bystrzyca”) czy też z niedalekiego Śląska Opawskiego („Úsměv”), ale także wykonawców z odleglejszych części Europy oraz z Ekwadoru.

Zespół dziecięcy „Úsměv” zaprezentował foklor niedalekiego Śląska Opawskiego. Fot. Danuta Chlup

Odbyły się zapowiedziane warsztaty łowiynzioka. Według założeń organizatorów tańca miała uczyć para, która w piątek zdobędzie tytuł królów tego tańca. Ponieważ jednak nie przyznano pierwszej nagrody i nastało bezkrólewie – jak nazwał to konferansjer Jan Michalik – naukę prowadzili Jan Milerski i Alicja Iwanuszek, którzy wraz z rodzeństwem Legierskich zajęli drugie miejsce ex aequo.

Po występie słowackiej „Detvy”, jednej z gwiazd tegorocznego „Gorolskigo Święta”, przyszedł czas na kolejną nowość 79. edycji: „Tańcowani pod Jurowicami”. Pomysł organizatorów, aby pary małżeńskie z bogatym doświadczeniem w prowadzeniu zespołów zaprosiły do wspólnego tańca publiczność, okazał się bardzo trafiony. Pod sceną zgromadziło się sporo osób, które chętnie uczyły się podstawowych kroków cieszynioka, trojoka i innych tańców. Prowadzącymi byli: Dorota i Marcin Filipczykowie, Janina i Krzysztof Kokotkowie, Kristýna i Roman Kulhankowie, Danuta i Michał Milerscy oraz Barbara i Ján Mračnowie. Do tańca przygrywały rodzime kapele góralskie: „Nowina”, „Lipka”, „Bezmiana”, „Czerchla”, „Oldrzychowice”, „Górole” i „Bukóń”.  Na zakończenie wspólnie wykonano pieśń „Szumi jawor”.

Sobota była także dniem z tradycyjnym rzemiosłem ludowym i warsztatami dla dzieci. Te mogły spróbować swoich sił w m.in. malowaniu na szkle z Ireną Kawulok, córką jabłonkowskiego mistrza tej sztuki Antoniego Szpyrca. Swoje stoiska uruchomiły także m.in.: fundacja wspierająca dzieci ze spektrum autyzmu, Księgarnia u Wirthów czy też Stowarzyszenie Olza Pro.

Mali gorole z lodami w ręku oglądali program na scenie. Fot. Danuta Chlup

W kilkunastu stoiskach – „budach” miejscowych kół Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego oferowano całą gamę tradycyjnych, a często też mniej znanych potraw: placki, stryki, bachora, sznycle, gałuszki ze śliwkami, rojberkę, jelita z kapustą, becoki, lejoczki. ziymiogwint czyli spiralę ze smażonego ziemniaka. Swoją nazwą intrygowały prujoki u PZKO-wców z Gródka. Jak wyjaśniła jedna z obsługujących pań, nazwano tak potrawę z makaronu przypominającego prującą się tkaninę, podawanego z ziemniakami ze „szpyrką” i cebulką.

Dzisiaj oficjalny program w Lasku Miejskim rozpocznie się o godz. 13.00 hejnałem „Gorolskigo Święta” oraz występem połączonych chórów PZKO: „Gorola” i „Melodii”.

 
GALERIE Sobota Gorol
 


Może Cię zainteresować.