wtorek, 7 lipca 2026
Imieniny: PL: Estery, Kiry, Rudolfa| CZ: Bohuslava
Glos Live
/
Nahoru

Drukowany Głos poleca się do przeczytania  | 03.07.2026

Tak naprawdę w jakich byśmy nie żyli czasach, to o wszystkim decyduje człowiek, zawsze ma wybór, opowiedzieć się po tej czy tamtej stronie. Ja wolę stać po swojej stronie, nie zważając na wszystkie trudne okoliczności, w których się znalazłem – mówi w rozmowie z „Głosem” Andrzej Poczobut, znany polski dziennikarz pracujący na Białorusi. W piątkowym drukowanym „Głosie” publikujemy drugą część rozmowy z jednym z liderów polskiej mniejszości w tym kraju. Ciekawych tematów jest dużo więcej.  

Ten tekst przeczytasz za 1 min. 60 s

Na pierwszej stronie weekendowego wydania spieszymy z dobrymi informacjami. Choć do sytuacji pasuje trochę powiedzenie o łyżce dziegciu w beczce miodu. W tym tygodniu bowiem minister spraw zagranicznych RP ogłosił pięć projektów z Zaolzia, które otrzymały dofinansowanie na remonty budynków. Na wsparcie mogą liczyć w Bukowcu, Bystrzycy, Jabłonkowie, Milikowie i Skrzeczoniu. Szkopuł w tym, że nie ma środków na dokończenie remontu „Fasalówki” w Czeskim Cieszynie, nad czym ubolewa na naszych łamach Helena Legowicz, prezes PZKO. – To dla nas niemiłe zaskoczenie. W tym momencie jesteśmy w trudnej sytuacji. Dokończenie remontu stoi pod znakiem zapytania – skomentowała.

W innym wywiadzie, Ewa Troszok, instruktorka i nauczycielka tańca, przekonuje, że nauka tańca nie tak straszna, jak się wydaje wielu osobom. Gość podcastu „Głos Mamy” mówi między innymi o tym, że „czasem problem nie polega na tym, że ktoś nie umie tańczyć, ale na tym, że nie trafił na odpowiedni styl. Jedni odnajdą się w tańcach latynoamerykańskich, inni lepiej poczują się w stan dardzie. Dlatego nie warto zrażać się do tańca jako takiego”.

A na koniec zaproszenie na kolejną poetycką podróż do Chorwacji. Tym razem Marek Słowiaczek zabiera nas do niewielkiej miejscowości Ložišća na wyspie Brač. Drugi odcinek cyklu „Chorwacja między wierszami” rozpoczyna się tak: „Za każdym razem, gdy jestem w Bobovišću, zatrzymuję się w miejscu, gdzie kończy się zatoka. Spaceruję po kamiennym nabrzeżu, patrzę przed siebie – im dalej ku morzu, tym szersza staje się perspektywa. Wzniesienia i formacje skalne po prawej i lewej stronie dają wrażenie spiętrzonej fali. Teraz rozumiem, dlaczego Vladimir Nazor w jednej ze swych wizji literackich stworzył tutaj biblijny obraz Morza Czerwonego”.



Może Cię zainteresować.