Drukowany Głos poleca się do przeczytania | 03.07.2026
Tak naprawdę w jakich byśmy
nie żyli czasach, to o wszystkim decyduje człowiek, zawsze ma wybór,
opowiedzieć się po tej czy tamtej stronie. Ja wolę stać po swojej stronie, nie
zważając na wszystkie trudne okoliczności, w których się znalazłem – mówi w
rozmowie z „Głosem” Andrzej Poczobut, znany polski dziennikarz pracujący na Białorusi.
W piątkowym drukowanym „Głosie” publikujemy drugą część rozmowy z jednym z liderów
polskiej mniejszości w tym kraju. Ciekawych tematów jest dużo więcej.
Ten tekst przeczytasz za 1 min. 60 s
Na pierwszej stronie weekendowego
wydania spieszymy z dobrymi informacjami. Choć do sytuacji pasuje trochę powiedzenie
o łyżce dziegciu w beczce miodu. W tym tygodniu bowiem minister spraw
zagranicznych RP ogłosił pięć projektów z Zaolzia, które otrzymały dofinansowanie
na remonty budynków. Na wsparcie mogą liczyć w Bukowcu, Bystrzycy, Jabłonkowie,
Milikowie i Skrzeczoniu. Szkopuł w tym, że nie ma środków na dokończenie remontu
„Fasalówki” w Czeskim Cieszynie, nad czym ubolewa na naszych łamach Helena
Legowicz, prezes PZKO. – To dla nas niemiłe zaskoczenie. W tym momencie
jesteśmy w trudnej sytuacji. Dokończenie remontu stoi pod znakiem
zapytania – skomentowała.
W innym wywiadzie, Ewa Troszok,
instruktorka i nauczycielka tańca, przekonuje, że nauka tańca nie tak straszna,
jak się wydaje wielu osobom. Gość podcastu „Głos Mamy” mówi między innymi o
tym, że „czasem problem nie polega na tym, że ktoś nie umie tańczyć, ale na
tym, że nie trafił na odpowiedni styl. Jedni odnajdą się w tańcach
latynoamerykańskich, inni lepiej poczują się w stan dardzie. Dlatego nie
warto zrażać się do tańca jako takiego”.
A na koniec
zaproszenie na kolejną poetycką podróż do Chorwacji. Tym razem Marek Słowiaczek
zabiera nas do niewielkiej miejscowości Ložišća na wyspie Brač. Drugi odcinek
cyklu „Chorwacja między wierszami” rozpoczyna się tak: „Za każdym razem, gdy
jestem w Bobovišću, zatrzymuję się w miejscu, gdzie kończy się zatoka.
Spaceruję po kamiennym nabrzeżu, patrzę przed siebie – im dalej ku morzu, tym
szersza staje się perspektywa. Wzniesienia i formacje skalne po prawej i lewej
stronie dają wrażenie spiętrzonej fali. Teraz rozumiem, dlaczego Vladimir Nazor
w jednej ze swych wizji literackich stworzył tutaj biblijny obraz Morza
Czerwonego”.