W sobotę można było posłuchać gawędziarzy i oglądać na
scenie nie tylko folklor rodzimy (m.in. Zespół Pieśni i Tańca „Olza” oraz
Zespół Folklorystyczny „Bystrzyca”) czy też z niedalekiego Śląska Opawskiego
(„Úsměv”), ale także wykonawców z odleglejszych części Europy oraz z Ekwadoru.
Zespół dziecięcy „Úsměv” zaprezentował foklor niedalekiego
Śląska Opawskiego. Fot. Danuta Chlup
Odbyły się zapowiedziane warsztaty łowiynzioka. Według
założeń organizatorów tańca miała uczyć para, która w piątek zdobędzie tytuł
królów tego tańca. Ponieważ jednak nie przyznano pierwszej nagrody i nastało
bezkrólewie – jak nazwał to konferansjer Jan Michalik – naukę prowadzili Jan
Milerski i Alicja Iwanuszek, którzy wraz z rodzeństwem Legierskich zajęli
drugie miejsce ex aequo.
Po występie słowackiej „Detvy”, jednej z gwiazd tegorocznego
„Gorolskigo Święta”, przyszedł czas na kolejną nowość 79. edycji: „Tańcowani
pod Jurowicami”. Pomysł organizatorów, aby pary małżeńskie z bogatym
doświadczeniem w prowadzeniu zespołów zaprosiły do wspólnego tańca publiczność,
okazał się bardzo trafiony. Pod sceną zgromadziło się sporo osób, które chętnie
uczyły się podstawowych kroków cieszynioka, trojoka i innych tańców. Prowadzącymi
byli: Dorota i Marcin Filipczykowie, Janina i Krzysztof Kokotkowie, Kristýna i
Roman Kulhankowie, Danuta i Michał Milerscy oraz Barbara i Ján Mračnowie. Do
tańca przygrywały rodzime kapele góralskie: „Nowina”, „Lipka”, „Bezmiana”, „Czerchla”, „Oldrzychowice”, „Górole” i
„Bukóń”. Na zakończenie wspólnie
wykonano pieśń „Szumi jawor”.
Sobota była także dniem z tradycyjnym rzemiosłem ludowym i
warsztatami dla dzieci. Te mogły spróbować swoich sił w m.in. malowaniu na
szkle z Ireną Kawulok, córką jabłonkowskiego mistrza tej sztuki Antoniego
Szpyrca. Swoje stoiska uruchomiły także m.in.: fundacja wspierająca dzieci ze
spektrum autyzmu, Księgarnia u Wirthów czy też Stowarzyszenie Olza Pro.
Mali gorole z lodami w ręku oglądali program na scenie. Fot. Danuta Chlup
W kilkunastu stoiskach – „budach” miejscowych kół Polskiego
Związku Kulturalno-Oświatowego oferowano całą gamę tradycyjnych, a często też mniej
znanych potraw: placki, stryki, bachora, sznycle, gałuszki ze śliwkami,
rojberkę, jelita z kapustą, becoki, lejoczki. ziymiogwint czyli spiralę ze
smażonego ziemniaka. Swoją nazwą intrygowały prujoki u PZKO-wców z Gródka. Jak
wyjaśniła jedna z obsługujących pań, nazwano tak potrawę z makaronu
przypominającego prującą się tkaninę, podawanego z ziemniakami ze „szpyrką” i
cebulką.
Dzisiaj oficjalny program w Lasku Miejskim rozpocznie się o
godz. 13.00 hejnałem „Gorolskigo Święta” oraz występem połączonych chórów PZKO:
„Gorola” i „Melodii”.
GALERIE Sobota Gorol