Dzieci nie są przeszkodą w podróżowaniu… | 27.07.2026
Podróżowanie z trójką dzieci dla wielu
rodziców wydaje się logistycznym wyzwaniem. Andrea Skupień-Kapsia udowadnia
jednak, że może być zupełnie odwrotnie – dzieci nie ograniczają marzeń, lecz
stają się ich częścią. Razem z mężem i trójką dzieci przemierza Europę
kamperem, odkrywając miejsca z dala od utartych szlaków. W rozmowie opowiada o
spontanicznych decyzjach, podróży z dwutygodniowym noworodkiem i o tym,
dlaczego najpiękniejsze wspomnienia rodzą się właśnie w drodze.
Ten tekst przeczytasz za 10 min. 45 s
Wasza rodzina od lat kojarzy się z podróżami.
Skąd wzięła się ta pasja?
– Wszystko zaczęło się na długo przed
pojawieniem się dzieci. Z mężem byliśmy razem dziesięć lat, zanim założyliśmy
rodzinę, i od początku uwielbialiśmy podróżować. W tamtych czasach nie było nas
stać na dalekie, luksusowe wyjazdy, ale to wcale nie przeszkadzało nam poznawać
świat. Naszą największą pasją były wyprawy
motocyklem. Pakowaliśmy niewielki namiot, dwa śpiwory i ruszaliśmy przed
siebie. Zwiedziliśmy praktycznie całe Czechy i Morawy, odwiedzając zamki, małe
miasteczka i miejsca, do których większość turystów nawet nie zagląda. Dziś
wspominamy te wyjazdy z ogromnym sentymentem, bo właśnie wtedy nauczyliśmy się,
że podróżowanie nie zależy od zasobności portfela, ale od ciekawości świata.
Andrea Skupień-Kapsia z mężem Grzegorzem uczynili z podróżowania sens życia. Fot. Facebook/Andrea Skupień Kapsia
Kiedy pojawiły się dzieci ani przez moment
nie pomyśleliście, żeby z podróży zrezygnować?
– Nigdy. Dla nas było to bardzo naturalne, że
dzieci będą podróżować razem z nami. Nie chcieliśmy prowadzić dwóch oddzielnych
żyć – jednego przed dziećmi i drugiego po ich narodzinach.
Zawsze powtarzamy, że nasze dzieci nie miały
być tylko naszymi oczkami w głowie. Chcieliśmy, żeby były naszymi partnerami i
towarzyszami życia. Skoro my kochamy podróże, to dlaczego mielibyśmy z nich
rezygnować? Po prostu zabraliśmy dzieci ze sobą.Oczywiście wszystko wymaga większej
organizacji, ale nigdy nie potraktowaliśmy ich jako przeszkody. Wręcz
przeciwnie – dzięki nim każda podróż nabrała zupełnie innego znaczenia.
Wielu rodziców odkłada podróże, mówiąc:
„Poczekamy, aż dzieci będą większe”.
– Rozumiem takie obawy, ale z własnego
doświadczenia wiem, że idealny moment często po prostu nie nadchodzi. Zawsze
znajdzie się jakiś powód, żeby poczekać jeszcze rok. Dziś podróżowanie jest
przede wszystkim kwestią odwagi i nastawienia. Jeśli naprawdę chcemy poznawać
świat, znajdziemy sposób. Dzieci są dużo bardziej elastyczne niż nam się
wydaje. To my, dorośli, częściej boimy się zmian.
Oczywiście zachowywaliśmy zdrowy rozsądek.
Nigdy nie chodziło o ryzyko czy bicie rekordów. Po prostu nie chcieliśmy
odkładać życia na później tylko dlatego, że zostaliśmy rodzicami.
Wasza przygoda z kamperem zaczęła się w
bardzo szczególnym momencie.
– Tak. Nasz najmłodszy syn miał zaledwie dwa
tygodnie, kiedy świat praktycznie się zatrzymał z powodu pandemii. Dziewczynki
uczyły się zdalnie, mąż pracował zdalnie, ja byłam na urlopie macierzyńskim. Pewnego
dnia spojrzeliśmy na siebie i stwierdziliśmy: skoro możemy pracować i uczyć się
z każdego miejsca, to dlaczego mamy siedzieć w domu. Spakowaliśmy kampera i
ruszyliśmy przed siebie. Dzisiaj wiem, że dla wielu osób może to brzmieć jak
szaleństwo. Dla nas był to jednak jeden z najpiękniejszych okresów życia.
Byliśmy razem przez całą dobę, bez pośpiechu, bez codziennego pędu. Jeździliśmy
tam, gdzie akurat było to możliwe, czasem zmieniając plany z dnia na dzień.
Nie baliście się podróżować z tak malutkim
dzieckiem?
– Nie. Karmiłam piersią, więc synek miał
wszystko, czego potrzebował. Był blisko mnie, czuł się bezpiecznie, a ja
również czułam spokój.Oczywiście zachowywaliśmy zdrowy rozsądek.
Nigdy nie chodziło o ryzyko czy bicie rekordów. Po prostu nie chcieliśmy
odkładać życia na później tylko dlatego, że zostaliśmy rodzicami.
Dlaczego właśnie kamper?
– Bo daje coś, czego nie da żaden hotel –
wolność. Nie musimy martwić się godziną zameldowania, kolacją czy tym, że
dzieci zasnęły w samochodzie pięć minut przed przyjazdem. Jeśli zachwyci nas
jakieś miejsce, możemy zostać tam dłużej. Jeśli pogoda się zmieni, jedziemy
dalej.Uwielbiamy aktywny wypoczynek. Zabieramy
rowery, sprzęt sportowy, czasem piknikowy kosz, wszystko, co może nam się
przydać. Kamper daje ogromną swobodę i właśnie to najbardziej w nim kochamy.
Ja odpowiadam głównie za organizację i posiłki. Lubię mieć wszystko
przygotowane i często już podczas jazdy robię sałatkę albo planuję kolację.
Jak wygląda typowy dzień podczas takiej
podróży?
– Najwcześniej wstaje mój mąż. Uwielbia
poranki i wschody słońca, więc zwykle przygotowuje śniadanie. My budzimy się
trochę później i po wspólnym posiłku ruszamy odkrywać nowe miejsca.Wieczorem planujemy kolejny dzień, ale ten
plan nigdy nie jest sztywny. To raczej kierunek niż harmonogram.Bardzo często właśnie dzięki temu trafiamy do
miejsc, których nie znajdziemy w przewodnikach. Małych plaż, urokliwych jezior
czy górskich dolin, gdzie nie ma tłumów turystów. Czasem zostajemy tam jeszcze
jeden albo dwa dni, bo po prostu nie chcemy wyjeżdżać.
W norweskim Stavanger. Fot. Facebook/Andrea Skupień Kapsia
Czy każdy w rodzinie ma swoją rolę?
– Tak i to bardzo naturalnie się u nas
ułożyło. Ja odpowiadam głównie za organizację i posiłki. Lubię mieć wszystko
przygotowane i często już podczas jazdy robię sałatkę albo planuję kolację. Mąż
zajmuje się prowadzeniem i stroną techniczną podróży. Nasza starsza córka jest prawdziwą
nawigatorką. Wyszukuje ciekawe miejsca, planuje trasę, korzysta z map i nowych
technologii. Czasami śmieję się, że nawet nie wiem, dokąd jedziemy, dopóki nie
wsiądę do kampera. Młodsza córka jest natomiast najlepszą
towarzyszką naszego najmłodszego synka. Wymyśla zabawy, śpiewa z nim,
organizuje gry. Dzięki temu wszyscy czujemy, że jesteśmy jednym zespołem.
Trójka dzieci na kilku metrach kwadratowych
brzmi jak przepis na chaos.
– Bywa głośno! (śmiech) Dlatego bardzo szybko
nauczyliśmy się organizacji. Każdy ma swoją szafkę, swoją półkę i odpowiada za
własne rzeczy.
Na statku wszystko jest gotowe. Restauracje,
baseny, teatry, koncerty, animacje dla dzieci. Codziennie budzimy się w innym
porcie i możemy poznawać kolejne miasta.
Czy jest jakaś historia, którą wspominacie
szczególnie często?
– Jest
ich naprawdę wiele. Jedna z najbardziej niezwykłych wydarzyła się we francuskim
Saint-Tropez. Trafiliśmy tam w samym środku ogromnych korków. Przez długi czas
nie mogliśmy znaleźć miejsca do zaparkowania. Kiedy w końcu zatrzymaliśmy się w
niewielkiej zatoce, podszedł do nas starszy pan. Zaczął opowiadać historie o
dawnym Saint-Tropez, o Brigitte Bardot, Marlonie Brando i filmach kręconych na
tamtejszych plażach. Pomyśleliśmy, że to po prostu sympatyczny starszy człowiek
z niezwykłą wyobraźnią. Dopiero później dowiedzieliśmy się, że rzeczywiście był
asystentem francuskich reżyserów filmowych. Mieszkał w domu opieki i często
uciekał właśnie na tę plażę, bo wiązały się z nią najpiękniejsze wspomnienia
jego życia.Takie spotkania pokazują, że podróżowanie to
nie tylko miejsca. To przede wszystkim ludzie.
Oprócz kampera podróżujecie również statkami
wycieczkowymi.
– To zupełnie inny rodzaj wypoczynku. Na
statku wszystko jest gotowe. Restauracje, baseny, teatry, koncerty, animacje
dla dzieci. Codziennie budzimy się w innym porcie i możemy poznawać kolejne
miasta. To świetny sposób na odpoczynek, kiedy chcemy na chwilę odłożyć
organizację na bok. Dzieci są zachwycone, bo codziennie czeka na nie coś
nowego.
W regionalnym wydaniu. Fot. Andrea Skupień Kapsia
Podróże to także świetna szkoła życia dla
dzieci. Czy z perspektywy czasu widzisz, jak bardzo je ukształtowały?
– Zdecydowanie tak. Myślę, że najbardziej
nauczyły je samodzielności i odpowiedzialności. Kiedyś byłam mamą, która
wszystko planowała. To ja musiałam wszystko wymyślić, zorganizować i
dopilnować. Dzisiaj wygląda to zupełnie inaczej.
Coraz częściej oddaję dzieciom przestrzeń do
działania. Mówię: „Spróbujcie sami wymyślić, gdzie pojedziemy, co chcielibyście
zobaczyć, jak zaplanować dzień”. Po prostu im ufam.
Czasami to właśnie one stają się
organizatorami naszych podróży, a my z mężem jesteśmy bardziej tymi, którzy
pomagają te pomysły zrealizować. To daje dzieciom ogromną satysfakcję. Widzę,
jak są dumne z tego, że potrafią coś zaplanować i że ich zdanie naprawdę ma
znaczenie.
Od zawsze chciałam, żeby nasze dzieci były
nie tylko naszymi dziećmi, ale też naszymi towarzyszami, przyjaciółmi i
kompanami. Mam poczucie, że właśnie tak się stało.
Jeśli chodzi o podróże kamperem, to zdecydowanie Skandynawia, a zwłaszcza
Norwegia. To miejsce stworzone dla miłośników kamperów. Człowiek czuje tam
ogromną swobodę i życzliwość ludzi
Jest jedna rzecz, bez której nie ruszacie się
z domu?
– To może zabrzmieć zabawnie, ale...
plastikowa wanienka dziecięca. Na początku służyła do kąpieli naszego
najmłodszego synka. Dziś jest absolutnym hitem naszych wyjazdów. Pierzemy w
niej drobne rzeczy, przenosimy naczynia, pakujemy zakupy. Ma chyba więcej
zastosowań niż niejeden turystyczny gadżet. Naprawdę zasługuje na złoty medal.
Jest miejsce, do którego szczególnie
chcielibyście wrócić?
– Jeśli chodzi o podróże kamperem, to
zdecydowanie Skandynawia, a zwłaszcza Norwegia. To miejsce stworzone dla miłośników
kamperów. Człowiek czuje tam ogromną swobodę i życzliwość ludzi. Widać, że
podróżowanie w taki sposób jest tam czymś naturalnym. To była jedna z tych
wypraw, po których od razu wiedzieliśmy, że kiedyś tam wrócimy.
A podróżnicze marzenie, które wciąż czeka na
realizację?
– Na pewno Szkocja. To będzie dla mnie spore
wyzwanie, bo również prowadzę kampera, a tam obowiązuje ruch lewostronny. Ale
właśnie dlatego jeszcze bardziej chciałabym się z nim zmierzyć. Od dawna marzy
nam się też zimowy wyjazd kamperem na narty. Dotąd wybieraliśmy hotele albo
górskie domki, ale taka podróż byłaby zupełnie nowym doświadczeniem.
Co powiedziałabyś rodzicom, którzy marzą o
takich podróżach z dziećmi, ale wciąż boją się zrobić pierwszy krok?
– Nie bójcie się. Jeżeli obok jest partner,
który lubi podróże i nowe wyzwania, naprawdę warto spróbować. Kamper to mały
dom na kółkach. Jest w nim wszystko, czego potrzeba do codziennego życia.
Najnowszy odcinek podcastu „Głos Mamy”
jest dostępny od 17 lipca na platformach YouTube, Spotify i Apple.