sobota, 8 sierpnia 2026
Imieniny: PL: Izy, Rajmunda, Seweryna| CZ: Soběslav
Glos Live
/
Nahoru

Dzieci nie są przeszkodą w podróżowaniu… | 27.07.2026

Podróżowanie z trójką dzieci dla wielu rodziców wydaje się logistycznym wyzwaniem. Andrea Skupień-Kapsia udowadnia jednak, że może być zupełnie odwrotnie – dzieci nie ograniczają marzeń, lecz stają się ich częścią. Razem z mężem i trójką dzieci przemierza Europę kamperem, odkrywając miejsca z dala od utartych szlaków. W rozmowie opowiada o spontanicznych decyzjach, podróży z dwutygodniowym noworodkiem i o tym, dlaczego najpiękniejsze wspomnienia rodzą się właśnie w drodze.

Ten tekst przeczytasz za 10 min. 45 s

Wasza rodzina od lat kojarzy się z podróżami. Skąd wzięła się ta pasja?
– Wszystko zaczęło się na długo przed pojawieniem się dzieci. Z mężem byliśmy razem dziesięć lat, zanim założyliśmy rodzinę, i od początku uwielbialiśmy podróżować. W tamtych czasach nie było nas stać na dalekie, luksusowe wyjazdy, ale to wcale nie przeszkadzało nam poznawać świat. Naszą największą pasją były wyprawy motocyklem. Pakowaliśmy niewielki namiot, dwa śpiwory i ruszaliśmy przed siebie. Zwiedziliśmy praktycznie całe Czechy i Morawy, odwiedzając zamki, małe miasteczka i miejsca, do których większość turystów nawet nie zagląda. Dziś wspominamy te wyjazdy z ogromnym sentymentem, bo właśnie wtedy nauczyliśmy się, że podróżowanie nie zależy od zasobności portfela, ale od ciekawości świata.

Andrea Skupień-Kapsia z mężem Grzegorzem uczynili z podróżowania sens życia. Fot. Facebook/Andrea Skupień Kapsia

Kiedy pojawiły się dzieci ani przez moment nie pomyśleliście, żeby z podróży zrezygnować?

– Nigdy. Dla nas było to bardzo naturalne, że dzieci będą podróżować razem z nami. Nie chcieliśmy prowadzić dwóch oddzielnych żyć – jednego przed dziećmi i drugiego po ich narodzinach.
Zawsze powtarzamy, że nasze dzieci nie miały być tylko naszymi oczkami w głowie. Chcieliśmy, żeby były naszymi partnerami i towarzyszami życia. Skoro my kochamy podróże, to dlaczego mielibyśmy z nich rezygnować? Po prostu zabraliśmy dzieci ze sobą.Oczywiście wszystko wymaga większej organizacji, ale nigdy nie potraktowaliśmy ich jako przeszkody. Wręcz przeciwnie – dzięki nim każda podróż nabrała zupełnie innego znaczenia.

Wielu rodziców odkłada podróże, mówiąc: „Poczekamy, aż dzieci będą większe”.
– Rozumiem takie obawy, ale z własnego doświadczenia wiem, że idealny moment często po prostu nie nadchodzi. Zawsze znajdzie się jakiś powód, żeby poczekać jeszcze rok. Dziś podróżowanie jest przede wszystkim kwestią odwagi i nastawienia. Jeśli naprawdę chcemy poznawać świat, znajdziemy sposób. Dzieci są dużo bardziej elastyczne niż nam się wydaje. To my, dorośli, częściej boimy się zmian.

 Oczywiście zachowywaliśmy zdrowy rozsądek. Nigdy nie chodziło o ryzyko czy bicie rekordów. Po prostu nie chcieliśmy odkładać życia na później tylko dlatego, że zostaliśmy rodzicami.

Wasza przygoda z kamperem zaczęła się w bardzo szczególnym momencie.
– Tak. Nasz najmłodszy syn miał zaledwie dwa tygodnie, kiedy świat praktycznie się zatrzymał z powodu pandemii. Dziewczynki uczyły się zdalnie, mąż pracował zdalnie, ja byłam na urlopie macierzyńskim. Pewnego dnia spojrzeliśmy na siebie i stwierdziliśmy: skoro możemy pracować i uczyć się z każdego miejsca, to dlaczego mamy siedzieć w domu. Spakowaliśmy kampera i ruszyliśmy przed siebie. Dzisiaj wiem, że dla wielu osób może to brzmieć jak szaleństwo. Dla nas był to jednak jeden z najpiękniejszych okresów życia. Byliśmy razem przez całą dobę, bez pośpiechu, bez codziennego pędu. Jeździliśmy tam, gdzie akurat było to możliwe, czasem zmieniając plany z dnia na dzień.

Nie baliście się podróżować z tak malutkim dzieckiem?
– Nie. Karmiłam piersią, więc synek miał wszystko, czego potrzebował. Był blisko mnie, czuł się bezpiecznie, a ja również czułam spokój.Oczywiście zachowywaliśmy zdrowy rozsądek. Nigdy nie chodziło o ryzyko czy bicie rekordów. Po prostu nie chcieliśmy odkładać życia na później tylko dlatego, że zostaliśmy rodzicami.

Dlaczego właśnie kamper?
– Bo daje coś, czego nie da żaden hotel – wolność. Nie musimy martwić się godziną zameldowania, kolacją czy tym, że dzieci zasnęły w samochodzie pięć minut przed przyjazdem. Jeśli zachwyci nas jakieś miejsce, możemy zostać tam dłużej. Jeśli pogoda się zmieni, jedziemy dalej.Uwielbiamy aktywny wypoczynek. Zabieramy rowery, sprzęt sportowy, czasem piknikowy kosz, wszystko, co może nam się przydać. Kamper daje ogromną swobodę i właśnie to najbardziej w nim kochamy.

 Ja odpowiadam głównie za organizację i posiłki. Lubię mieć wszystko przygotowane i często już podczas jazdy robię sałatkę albo planuję kolację.

Jak wygląda typowy dzień podczas takiej podróży?
– Najwcześniej wstaje mój mąż. Uwielbia poranki i wschody słońca, więc zwykle przygotowuje śniadanie. My budzimy się trochę później i po wspólnym posiłku ruszamy odkrywać nowe miejsca.Wieczorem planujemy kolejny dzień, ale ten plan nigdy nie jest sztywny. To raczej kierunek niż harmonogram.Bardzo często właśnie dzięki temu trafiamy do miejsc, których nie znajdziemy w przewodnikach. Małych plaż, urokliwych jezior czy górskich dolin, gdzie nie ma tłumów turystów. Czasem zostajemy tam jeszcze jeden albo dwa dni, bo po prostu nie chcemy wyjeżdżać.

W norweskim Stavanger. Fot. Facebook/Andrea Skupień Kapsia

Czy każdy w rodzinie ma swoją rolę?
– Tak i to bardzo naturalnie się u nas ułożyło. Ja odpowiadam głównie za organizację i posiłki. Lubię mieć wszystko przygotowane i często już podczas jazdy robię sałatkę albo planuję kolację. Mąż zajmuje się prowadzeniem i stroną techniczną podróży. Nasza starsza córka jest prawdziwą nawigatorką. Wyszukuje ciekawe miejsca, planuje trasę, korzysta z map i nowych technologii. Czasami śmieję się, że nawet nie wiem, dokąd jedziemy, dopóki nie wsiądę do kampera. Młodsza córka jest natomiast najlepszą towarzyszką naszego najmłodszego synka. Wymyśla zabawy, śpiewa z nim, organizuje gry. Dzięki temu wszyscy czujemy, że jesteśmy jednym zespołem.

Trójka dzieci na kilku metrach kwadratowych brzmi jak przepis na chaos.
– Bywa głośno! (śmiech) Dlatego bardzo szybko nauczyliśmy się organizacji. Każdy ma swoją szafkę, swoją półkę i odpowiada za własne rzeczy.

Na statku wszystko jest gotowe. Restauracje, baseny, teatry, koncerty, animacje dla dzieci. Codziennie budzimy się w innym porcie i możemy poznawać kolejne miasta.

Czy jest jakaś historia, którą wspominacie szczególnie często?
–  Jest ich naprawdę wiele. Jedna z najbardziej niezwykłych wydarzyła się we francuskim Saint-Tropez. Trafiliśmy tam w samym środku ogromnych korków. Przez długi czas nie mogliśmy znaleźć miejsca do zaparkowania. Kiedy w końcu zatrzymaliśmy się w niewielkiej zatoce, podszedł do nas starszy pan. Zaczął opowiadać historie o dawnym Saint-Tropez, o Brigitte Bardot, Marlonie Brando i filmach kręconych na tamtejszych plażach. Pomyśleliśmy, że to po prostu sympatyczny starszy człowiek z niezwykłą wyobraźnią. Dopiero później dowiedzieliśmy się, że rzeczywiście był asystentem francuskich reżyserów filmowych. Mieszkał w domu opieki i często uciekał właśnie na tę plażę, bo wiązały się z nią najpiękniejsze wspomnienia jego życia.Takie spotkania pokazują, że podróżowanie to nie tylko miejsca. To przede wszystkim ludzie.

Oprócz kampera podróżujecie również statkami wycieczkowymi.
– To zupełnie inny rodzaj wypoczynku. Na statku wszystko jest gotowe. Restauracje, baseny, teatry, koncerty, animacje dla dzieci. Codziennie budzimy się w innym porcie i możemy poznawać kolejne miasta. To świetny sposób na odpoczynek, kiedy chcemy na chwilę odłożyć organizację na bok. Dzieci są zachwycone, bo codziennie czeka na nie coś nowego.

W regionalnym wydaniu. Fot. Andrea Skupień Kapsia

Podróże to także świetna szkoła życia dla dzieci. Czy z perspektywy czasu widzisz, jak bardzo je ukształtowały?
– Zdecydowanie tak. Myślę, że najbardziej nauczyły je samodzielności i odpowiedzialności. Kiedyś byłam mamą, która wszystko planowała. To ja musiałam wszystko wymyślić, zorganizować i dopilnować. Dzisiaj wygląda to zupełnie inaczej.
Coraz częściej oddaję dzieciom przestrzeń do działania. Mówię: „Spróbujcie sami wymyślić, gdzie pojedziemy, co chcielibyście zobaczyć, jak zaplanować dzień”. Po prostu im ufam.
Czasami to właśnie one stają się organizatorami naszych podróży, a my z mężem jesteśmy bardziej tymi, którzy pomagają te pomysły zrealizować. To daje dzieciom ogromną satysfakcję. Widzę, jak są dumne z tego, że potrafią coś zaplanować i że ich zdanie naprawdę ma znaczenie.
Od zawsze chciałam, żeby nasze dzieci były nie tylko naszymi dziećmi, ale też naszymi towarzyszami, przyjaciółmi i kompanami. Mam poczucie, że właśnie tak się stało.

Jeśli chodzi o podróże kamperem, to zdecydowanie Skandynawia, a zwłaszcza Norwegia. To miejsce stworzone dla miłośników kamperów. Człowiek czuje tam ogromną swobodę i życzliwość ludzi 

Jest jedna rzecz, bez której nie ruszacie się z domu?
– To może zabrzmieć zabawnie, ale... plastikowa wanienka dziecięca. Na początku służyła do kąpieli naszego najmłodszego synka. Dziś jest absolutnym hitem naszych wyjazdów. Pierzemy w niej drobne rzeczy, przenosimy naczynia, pakujemy zakupy. Ma chyba więcej zastosowań niż niejeden turystyczny gadżet. Naprawdę zasługuje na złoty medal.

Jest miejsce, do którego szczególnie chcielibyście wrócić?
– Jeśli chodzi o podróże kamperem, to zdecydowanie Skandynawia, a zwłaszcza Norwegia. To miejsce stworzone dla miłośników kamperów. Człowiek czuje tam ogromną swobodę i życzliwość ludzi. Widać, że podróżowanie w taki sposób jest tam czymś naturalnym. To była jedna z tych wypraw, po których od razu wiedzieliśmy, że kiedyś tam wrócimy.

A podróżnicze marzenie, które wciąż czeka na realizację?

– Na pewno Szkocja. To będzie dla mnie spore wyzwanie, bo również prowadzę kampera, a tam obowiązuje ruch lewostronny. Ale właśnie dlatego jeszcze bardziej chciałabym się z nim zmierzyć. Od dawna marzy nam się też zimowy wyjazd kamperem na narty. Dotąd wybieraliśmy hotele albo górskie domki, ale taka podróż byłaby zupełnie nowym doświadczeniem.

Co powiedziałabyś rodzicom, którzy marzą o takich podróżach z dziećmi, ale wciąż boją się zrobić pierwszy krok?
– Nie bójcie się. Jeżeli obok jest partner, który lubi podróże i nowe wyzwania, naprawdę warto spróbować. Kamper to mały dom na kółkach. Jest w nim wszystko, czego potrzeba do codziennego życia.

Najnowszy odcinek podcastu „Głos Mamy” jest dostępny od 17 lipca na platformach YouTube, Spotify i Apple. 




Może Cię zainteresować.