Mundial: Piłkarze Meksyku pozbawili Czechów resztek złudzeń | 25.06.2026
Tylko największy niepoprawny optymista z grona kibiców
czeskiego futbolu liczył w mistrzostwach świata na zmartwychwstanie drużyny
Miroslava Koubka akurat w ostatnim meczu grupowym z Meksykiem. Faworyt grupy A
w roli gospodarza wywiązał się z zabawy w kotka i myszkę idealnie, aplikując Czechom
do samolotu powrotnego nad Wełtawę trzy gole.
Ten tekst przeczytasz za 2 min. 30 s
Czesi po przegranej 0:3 żegnają się z mistrzostwami świata na ostatnim miejscu w gr. A. Fot. Reprezentacja RC
Czesi zakończyli mundial w takim samym stylu, w jakim go rozpoczęli.
Z antyfutbolem w 2026 roku nikt nie może liczyć w mundialu na sukces, tym bardziej że
nawet brzydką piłkę trzeba umieć odpowiednio posprzątać na boisku. Czesi w
spotkaniu z Meksykiem popełnili trzy fatalne błędy w drugiej połowie, które
grający na pół gwizdka Meksyk, oszczędzający siły do fazy pucharowej, skrzętnie
wykorzystał.
Meksyk z kompletem punktów
i bilansem bramek 6:0 awansował do fazy pucharowej wspólnie z Koreą Południową
i RPA. W równolegle rozgrywanym spotkaniu piłkarze RPA niespodziewanie pokonali
Koreę Południową 1:0, awansując w tabeli grupy A z dorobkiem 4 punktów na drugą
lokatę.
Trener reprezentacji RC Miroslav Koubek zdecydował się w czwartkowym
meczu na trzy zmiany w wyjściowym składzie. Na ławce pozostali Patrik Schick i
Tomáš Souček, obaj pojawili
się na placu gry dopiero w drugiej połowie przy stanie 2:0 dla gospodarzy.
Można pokusić się o stwierdzenie, że Koubek po raz trzeci w tym mundialu nie
trafił z wyjściową jedenastką. Czesi w pierwszej połowie nie stworzyli
większego zagrożenia pod meksykańską bramką, jeśli nie uwzględnimy jednej
szansy Denisa Višinskiego i
uderzenia z dystansu Adama Hložka.
W drugiej połowie po zmianach, na jakie zdecydował się Koubek, gra Czechów
runęła już kompletnie.
Gospodarze na zapełnionym po brzegi azteckim stadionie
włączyli wyższy bieg dopiero po pierwszej zdobytej bramce Cháveza, który w 55. minucie skarcił jeden z
wielu kiksów czeskiej defensywy. Meksykanie z kontry w 61. minucie dołączyli
drugiego gola (Quiňones), a w
doliczonym czasie dobili rozkojarzonego przeciwnika (Fidalgo).
Fatalnie grający Czesi sprezentowali gospodarzom piękny
benefis – w 78. minucie na boisku pojawił się 40-letni bramkarz Guillermo
Ochoa, ikona meksykańskiego futbolu, który w mundialu żegna się z piękną
karierą. W konfrontacji z którymkolwiek innym przeciwnikiem Ochoa grzecznie
siedziałby na ławce do końca meczu, ale sztab Meksyku w obliczu depresyjnej gry
podopiecznych Koubka zdecydował się na właśnie taki efektowny ruch. Legendarny golkiper
nudził się zaś w swojej bramce do końcowego gwizdka sędziego, Czesi nie
wypracowali sobie bowiem żadnej klarownej sytuacji w jego polu karnym.