_-_transp.png)
Czy wiecie Państwo, na czym polega wyższość Bielska-Białej nad Krakowem? Dla wielu pytanie może się wydać dziwne, na które trudno znaleźć sensowną odpowiedź. Jak się jednak okazuje, nie jest tak źle. Otóż „Kiedy ponad 100 lat temu w Bielsku-Białej był już tramwaj elektryczny, to w Krakowie nadal ciągnęły go konie, które robiły kupy na każdym przystanku”. To jeden z wpisów internatów komentujących środowy mecz Cracovii Kraków z Podbeskidziem Bielsko-Biała.
Dziś będzie o wszechobecnym w życiu wirtualnym, i nie tylko, „hejcie”. Poziom obrażania jednych przez drugich już dawno osiągnął nad Wisłą Himalaje, właściwie trudno dziś znaleźć miejsce wolne od krzykaczy, narzekaczy, „naparzaczy” oraz innej maści osób zatruwających codzienność swoimi wywodami, wtrętami, wrzutkami na Facebooka czy Twittera, komentarzami. Gdzie się człowiek nie obróci, jest źle. Facebook to narzędzie walki zwolenników Platformy Obywatelskiej z sympatykami Prawa i Sprawiedliwości, ulica to samo: za Tuska było źle, za Kopacz tak samo, źle jest więc także za Szydło. W sklepie identycznie (bo towar był źle położony na półce), w kościele to samo (bo organista fałszuje), w pociągu to samo (bo przyjechał spóźniony). Bo przecież zawsze musi być źle, choć tak naprawdę jest dobrze.
Wszystkim krzykaczom polecam książkę Brygidy Grysiak „Kochają mnie do szaleństwa”. To prawdziwa historia Jureczka, którego życie od pierwszych chwil było zagrożone. Wszystkimi operacjami i zabiegami, stanami zagrożenia życia, które przypadły w udziale chłopczykowi, można by pewnie obdzielić maluchów z niejednego przedszkola. A jego rodzice? Nigdy nie powiedzieli złego słowa, nigdy nie narzekali na zły los, a przecież z ich ust mogłaby popłynąć rzeka przekleństw i narzekania. Niech więc to będzie komentarz do wszechobecnego „hejtu”.