_-_transp.png)
Bucze, niewielkie wzniesienie w Górach Wielkich, to kolejne miejsce w Beskidzie Śląskim, gdzie zaczęto organizować mieszanie owiec. Historyczna impreza odbyła się w sobotę, nie zabrakło tradycyjnego ceremoniału, jaki towarzyszy wiosennemu wyjściu owiec na hale. Kierdel należący do pana Stanisława Juchy nie jest na razie może zbyt pokaźny, liczy raptem 80 sztuk, ale najważniejsze, że mieszkaniec Górek zdecydował się rozpocząć zorganizowany wypas.
– Przygodę z owczarstwem na całego zaczęliśmy dość późno, bo dopiero przed rokiem. Załapaliśmy się na program „Owca plus” Śląskiego Urzędu Marszałkowskiego, z którego postawiliśmy bacówkę i zaczęliśmy wypasać owce. Wielkiego zarobku z tego nie ma, bo wełna kosztuje grosze, jedynie można trochę zarobić na serach i mięsie. Zajęliśmy się owczarstwem, żeby coś robić, nie nudzić się – powiedział pan Stanisław Jucha, baca ze wzgórza Bucze.