piątek, 22 maja 2026
Imieniny: PL: Emila, Neleny, Romy| CZ: Emil
Glos Live
/
Nahoru

Podróże małe i duże Skałki: Błękitnym szlakiem, cz. 23. Folwark w Pruchnej | 21.05.2026

Dziś do tematu przewodniego znów podejdziemy nieszablonowo, biorąc na warsztat Pruchną. Dlaczego nieszablonowo? Skonfrontujemy się bowiem z pytaniem o to, gdzie leży granica między par excellence zamkiem, a tak zwanym zamkiem, jak często miejscowi określali zabudowania pańskie. 

Ten tekst przeczytasz za 4 min. 15 s
Dawny budynek zarządu folwarku Komory Cieszyńskiej w Pruchnej. Fot. Jakub Skałka

Podręcznikowym przykładem jest największy folwark prucheński, zwany Folwarkiem „Knaj”, a później także Folwarkiem „Głównym”, Folwarkiem „Pruchna” lub Folwarkiem „Zamkowym”. Choć tutejszy zómek nigdy nie miał charakteru obronnego i nie stanowił rezydencji szlachecko-książęcych właścicieli dóbr, lecz co najwyżej folwarcznego zarządcy, nazwa ta długo przetrwała w świadomości mieszkańców.

Wiele podobnych zamków nie-zamków rozsianych jest po Śląsku Cieszyńskim. Często wzbudzają one kontrowersje wśród tych, którzy – wbrew lokalnym tradycjom nazewniczym – utrzymują, że nie powinno się nazywać zamkiem czegoś, co nigdy koło zamku nie stało. Istnienie folwarku, w którym z czasem powstał nazywany przez Pruchnian „zamkiem” gmach zarządu, poświadczono po raz pierwszy w 1723 r. w katastrze karolińskim jako vorwerg Knay. 

Nazwa Knaj jest nieco kłopotliwa, wiąże się bowiem nie tylko z dawnym prucheńskim folwarkiem, lecz także pobliskimi rzeką, lasem i osiedlem, leżącym w administracyjnych granicach Drogomyśla. Knajów jest więc kilka lub, jeśli kto woli, jeden, ale na tyle wielki, że nie zmieścił się w jednej wsi.

Na streszczanie historii Pruchnej braknie nam dziś czasu. Dość wspomnieć, że miejscowość po raz pierwszy została wspomniana w 1305 r., założono ją zaś najprawdopodobniej w latach 90. poprzedniego stulecia. Kilkadziesiąt lat później książę cieszyński zezwolił na założenie w pobliżu Pruchnej nowej osady – Małej Pruchnej. Obie Pruchny – Wielka i Mała, z początku książęce, a z czasem ulegające parcelacji, dały początek jednej z największych miejscowości księstwa. 

Wsie połączyły się w jedną na przełomie XVI i XVII w. za sprawą rodziny Czelów, zaś ich los po ślubie Katarzyny Czelówny z Fryderykiem Bludowskim z Dolnych Błędowic w 1619 r. na długo splótł się z losem sąsiedniego Drogomyśla. Pruchna stała się wówczas częścią rozległych dóbr rodu Bludowskich, następnie – podobnie jak Drogomyśl – przeszła w ręce Kalischów i, po odsprzedaniu księciu Albertowi Sasko-Cieszyńskiemu, weszła pod zarząd Komory Cieszyńskiej.

Nowożytni właściciele Pruchnej (i folwarku) czerpali zyski z jego pracy, lecz nie mieszkali w niej na co dzień. Nie stanowiło to jednak szczególnego problemu, ponieważ folwark był autonomiczną całością, działającą pod okiem zarządcy zwanego sprowcóm. Największa rozbudowa kompleksu zabudowań folwarcznych miała miejsce w latach 70. XIX w. – wystawiono wówczas m.in. okazałą siedzibę zarządu, będącą bez dwóch zdań najbardziej reprezentacyjnym budynkiem wsi (nie licząc gmachu dworca). W tym okresie prucheński majątek zarządzany przez Komorę Cieszyńską liczył ponad 500 hektarów. 

Poza zarządcą obsługiwali go także główny ekonom, nadzorcy, kowal, mistrzowie owczarscy i ok. 20 parobków, nie licząc mieszkańców wsi (zwłaszcza najuboższych komorników), dla których dorabianie „na pańskim” było często jedynym sposobem na wyżywienie rodziny. Należeli do nich również Skałkowie – mój pradziadek Paweł (ur. 1886 r.), a wcześniej jego ojciec Jan (ur. 1859 r.), wedle rodzinnego przekazu pracujący w folwarcznej gorzelni, choć nigdy nie udało mi się zweryfikować tej informacji.

Folwark, podobnie jak huty, kopalnie i inne zakłady przemysłowe, był z jednej strony chlebodawcą, z drugiej – symbolem ciężkiej pracy, którą wykonuje się, bo trzeba, nie zaś dlatego, że sprawia przyjemność. Ten „knajski” przeżył Habsburgów, przetrwał front w ’45 r. i dzielnie służył Państwowej Stadninie Koni, by od lat 90. XX w. dogorywać w rękach prywatnego właściciela. Czy warto ronić nad nim łzę? Zawsze zadaję sobie to pytanie, przejeżdżając obok serca majątku – walącej się siedziby zarządu, którą jeszcze przed stu laty Pruchna się chlubiła. I – choć przyznam, że mi żal – nie potrafię na nie odpowiedzieć.


Może Cię zainteresować.