Idzie o film Chana Gazita i Jeffa Biebera „Hannah Arendt:
myślenie jest niebezpieczne” (Hannah Arendt Facing Tyranny), który zobaczyć
można nadal na Canal+ Premium. Jej książka „Eichmann. W Jerozolimie. Rzecz o
banalności zła” stała się w latach 60. wydarzeniem daleko przekraczającym
najgorętsze spory filozoficzne. I dyskutowano o tym dziele jeszcze wiele
dziesięcioleci po jego pierwszej publikacji.
I
Inny film poświęcony Arendt w reżyserii Margarethe von
Trotty, „Hannah Arendt”, na okładce z płytą DVD reklamowany jest jako
„Wspaniała biografia wielkiej myślicielki”. I jeszcze dopisek: „Jej myśl
zmieniła świat”. Zmieniła na lepsze – jak w oczywisty sposób trzeba to
rozumieć. No cóż, „świat poprawiać – zuchwałe rzemiosło” – wiedział to już
Ignacy Krasicki. Wiedziało to pewnie wielu żyjących na długo przed znanym z
kart historii literatury biskupem, który w pamięci potomnych pozostał głównie
jako autor satyr. Wielu innych „poprawiaczy świata” miało tej gorzkiej mądrości
posmakować. Wśród nich – Hannah Arendt. Była to bodaj pierwsza
intelektualistka, która doświadczyła w swoim życiu czegoś, co dzisiaj nazywane
jest hejtem. Właśnie w związku z jej książką o procesie Eichmanna. W filmie
„Hannah Arendt: myślenie jest niebezpieczne” – opisywane jest jej nowojorskie mieszkanie,
gdzie wszędzie leżały sterty nieotwartych listów. Niemal wszystkie z nich dotyczyły
sprawy Eichmanna. I niemal wszystkie były obelżywe. Hannah Arendt tak
skomentowała to w jednym z przeprowadzonych z nią wywiadów telewizyjnych: „Ludzie
usiłują zniszczyć moją reputację, gdybym wiedziała, że tak będzie, pewnie
postąpiłabym tak samo”. To wyznanie prawdziwej intelektualistki.
II
Film „Hannah Arendt: myślenie jest niebezpieczne” oparty
jest o archiwalne zdjęcia, fragmenty dokumentalnych filmów i diagnozy
polityczne Arendt. „Kiedy głęboki lęk przed przyszłością zestawimy z postacią
żydowskiego migranta, powstaje sytuacja, w której Hitlerowi bardzo łatwo jest
wkroczyć i powiedzieć: Migranci są w nędzy, niczego dobrego nie wnoszą,
stanowią zagrożenie i stoją u naszych granic. Oto idealna recepta na faszyzm w
stylu Hitlera”. Ale faszyzm czy nazizm Hitlera, to niejedyne formy
totalitaryzmu, które diagnozowała i analizowała Arendt. W „Korzeniach
totalitaryzmu” pisała wszak też o komunizmie. Czy jednak jest sens po klęsce
III Rzeszy, po upadku Związku Radzieckiego zajmować się totalitaryzmem? „Totalitaryzm
prawdopodobnie powróci, choć może w innej formie, niż to co wydarzyło się w
Niemczech w latach 30. XX wieku” – ostrzega badacz twórczości Arendt, Roger
Berkowitz. Według Arendt jedno jest wszystkim odmianom totalitaryzmu wspólne –
„przekonanie, że to my mamy rację i są wrogowie, których trzeba odnaleźć i
zniszczyć”.
III
Do lektury „Eichmanna w Jerozolimie” zachęcam. A nawet –
bardzo zachęcam. Ale teraz znowu powrócę do filmu „Myślenie jest
niebezpieczne”. Najpierw do postawionej tam diagnozy Republiki Weimarskiej,
jeszcze przed dojściem Adolfa Hitlera do władzy. „Między ludźmi z klasy
robotniczej, nieszczęśliwymi, przygnębionymi, często bezrobotnymi, a osobami ze
środowisk artystycznych i seksualnie wyzwolonych panowała niechęć. – W tym
czasie z kraju do kraju wędrowały rzesze Romów, Żydów, Polaków. Po pierwszej wojnie
(światowej) nagle wzrosła liczba ludzi bezdomnych, wyrwanych ze swojego kraju,
środowiska. Świat się zmieniał – komentował Roger Berkowitz. W społeczeństwie
masowym rosła rola propagandy. I to zupełnie nowej formy propagandy – „Adresatem
(hitlerowskiej) propagandy nie był zadeklarowany nazista, lecz ludzie, którzy
nie odróżniali faktów od fikcji. Najcenniejszą cnotą stała się lojalność wobec
przywódcy, on zaś jako ostateczny talizman zapewniał zwycięstwo kłamstwa i
fikcji nad prawdą i rzeczywistością”. I dalej – „Naziści zmieniali własną
propagandę kłamstwa w rzeczywistość. Totalitaryzm zastępuje ludzi
utalentowanych – szaleńcami, głupcami, bo brak inteligencji i zdolności twórczych
stanowi gwarancję lojalności”.
IV
I tak oto zapanowała III Rzesza. W Niemczech nadszedł czas
palenia wyklętych przez hitlerowców książek i znacznie dalej jeszcze idących
represji dotykających obywateli, którzy nie pasowali do realizacji hasła „Ein
Volk, ein Reich, ein Führer”. I jeszcze coś. Hannah Arendt komentowała: „Moim
problemem nie było to, co robili (wtedy) nasi wrogowie, ale to, co robili nasi
przyjaciele. W dodatku dobrowolnie. Intelektualiści z reguły kolaborowali z
nazistami – nigdy o tym nie zapominałam”. No cóż, wielka miłość życia Arendt, wybitny
filozof Martin Heidegger nie tylko przyłączył się do ruchu narodowego
socjalizmu, ale pisał donosy na tych przyjaciół i studentów, którzy
sprzeciwiali się nazizmowi, albo mieli wedle władców III Rzeszy „niewłaściwe”
tj. żydowskie pochodzenie. Tu uwaga mała, ale jednak istotna: oczywiście nie
każdy piszący donosy na przyjaciół intelektualista, to myśliciel klasy
Heideggera.
V
W czasach powojennych, już w USA Arendt także dostrzegła „elementy
systemu totalitarnego wyrastające w łonie społeczeństwa niewyznającego żadnej
konkretnej ideologii”. O czarnej karcie amerykańskiej demokracji – Maccartyzmie
mówiła: „wszystko dzieje się bez użycia siły, bez terroru. Wprowadzają metody
policyjne, wskazują winnych i w ten sposób wbudowują w społeczeństwo system
inwigilacji”.
VI
I znowu Arendt – o kłamstwie: „Jeżeli kogoś zawsze się
okłamuje, to nie zaczyna on wierzyć w kłamstwa, ale nie wierzy już w nic. A
ludzie, którzy nie są w stanie w nic uwierzyć nie umieją podejmować decyzji,
pozbawiono ich zdolności do działania, a także zdolności do myślenia. Z takim
społeczeństwem można zrobić co się chce”. I jeszcze Arendt o aferze „Watergate”,
która finalnie zakończyła się ustąpieniem prezydenta Richarda Nixona: „Afera
Watergate ujawniła jeden z najgłębszych jak dotąd kryzysów konstytucyjnych.
Zagrożona jest cała struktura rządu. Ojcowie Założyciele nie wyobrażali sobie,
że tyrania narodzi się w administracji prezydenta. Dziś jednak wiadomo, że
największe zagrożenie tyranią pochodzi od władzy wykonawczej. Jeżeli pojawi się
faszyzm, to będzie on skutkiem nadużyć jakich dopuści się władza wykonawcza”.
VII
No cóż…