Joanna Škňouřil | 12.10.2018
Tancerka nominowana za wybitne osiągnięcia w najwyższej klasie „M” Czeskiego Związku Tańca Sportowego.
Ten tekst przeczytasz za 2 min. 15 s
Fot. ARC
Mieszka w Bystrzycy i jest uczennicą klasy IIIA Polskiego Gimnazjum im. J. Słowackiego w Czeskim Cieszynie. Tańczy od przedszkola i robi to fantastycznie. Chociaż większość czasu poświęca na taniec, znajduje również czas na to, by od czasu do czasu wpaść na spotkanie Klubu Młodych MK PZKO.
Joasia tańczy, odkąd pamięta. – Miałam chyba trzy lata, kiedy zaczęłam tańczyć w zespołach folklorystycznych. W wieku siedmiu lat doszły do tego tańce towarzyskie – mówi. Obecnie specjalizuje się w tańcach latynoamerykańskich. To na tym polu osiąga największe sukcesy. W turniejach krajowych razem ze swoim partnerem zdobywają najwyższe lokaty, a w konkurencji międzynarodowej z powodzeniem kwalifikują się do półfinałowych i finałowych rozgrywek. W rankingu czeskich par tanecznych do lat 18 zajmują obecnie trzecie miejsce. Trzecią parą są również w rankingu do lat 21. Mało tego, od lipca weszli w skład czeskiej kadry narodowej.
Oboje należą do Klubu Tanecznego „Marendi” w Czeskim Cieszynie. Na treningi dojeżdżają jednak do Ostrawy. – W ciągu roboczego tygodnia treningi odbywają cztery do pięciu razy, a oprócz tego w weekendy jest jeszcze kolejny trening lub turniej. Do tego dochodzą kilkudniowe zgrupowania kadry narodowej – wymienia gimnazjalistka. Będąc członkinią czeskiej reprezentacji najbliższe tygodnie i miesiące spędzi na walizkach. Czekają ją turnieje w Hradcu Kralowej, Trnawie, Marsylii, Wrocławiu i Wiedniu. Co weekend inne miasto i inny kraj.
To wszystko wymaga dyscypliny, wytrwałości i samozaparcia. A także – jak podkreśla Joasia – doskonałej kondycji fizycznej i psychicznej. – Żeby zatańczyć na sto procent wszystkich pięć tańców latynoamerykańskich, gdy każdy z nich trwa niespełna dwie minuty, a czasem następuje po sobie nawet 5-6 rund, trzeba mieć bardzo dobrą kondycję. Aby osiągnąć sukces, nie można też zrażać się niepowodzeniami, tylko dalej sumiennie pracować nad sobą – przekonuje tancerka najwyższej klasy „M”.