sobota, 8 sierpnia 2026
Imieniny: PL: Izy, Rajmunda, Seweryna| CZ: Soběslav
Glos Live
/
Nahoru

Nydek: 450 lat kościółka św. Mikołaja. Niezwykła historia  | 08.08.2026

Drewniany kościół św. Mikołaja w Nydku od ponad czterystu lat jest częścią dziejów tej miejscowości. 450. rocznica jego budowy była okazją do wysłuchania w piątkowe popołudnie (7 sierpnia) wykładu dr. Józefa Szymeczka o dziejach świątyni i jej fundatorach. Spotkanie odbyło się we wnętrzu kościoła, na co dzień zamkniętego dla zwiedzających. Wśród uczestników znalazła się praprapotomkini jednego z nich – Walentego Rykały. Spotkanie zorganizowało Centrum Informacji Turystycznej „Drzewiónka”.

Ten tekst przeczytasz za 7 min. 30 s
Józef Szymeczek przybliżył dzieje kościółka na tle burzliwej, wyznaniowej historii Śląska Cieszyńskiego. Fot. Łukasz Klimaniec

Kościółek św. Mikołaja w Nydku należy do najcenniejszych zabytków sakralnych na Śląsku Cieszyńskim. Choć niewielki i położony nieco na uboczu, przez ponad cztery stulecia był świadkiem wydarzeń, które odcisnęły piętno na losach regionu. Był świadkiem burzliwych dziejów reformacji i kontrreformacji, sporów wyznaniowych, a przede wszystkim codziennego życia mieszkańców Nydku.
Urszula Koky z „Drzewiónki” przyznała, że kiedy zaczęła badać historię kościółka, uświadomiła sobie, jak niezwykłe są jego dzieje.

– Ten obiekt przetrwał wojny, zawirowania polityczne na świecie, a także zmiany w organizacji kościelnej. Wszystko to miało ogromny wpływ na jego losy. Zostało zapisane w tych wnętrzach, które niemal się nie zmieniły i zachowały swój pierwotny charakter – podkreśliła.

Józef Szymeczek wskazał, że pierwsza zachowana wzmianka o Nydku pochodzi z 1430 roku, a jedna z hipotez dotyczących genezy nazwy Nydek wiąże się z łacińskim słowem „nidus”, oznaczającym „gniazdo”, bo oglądana z okolicznych wzgórz wieś rzeczywiście przypomina gniazdo ukryte pośród lasów.

Wykład poświęcony kościółkowi we wnętrzu tej zabytkowej świątyni  był wyjąrtkowym przeżyciem. Fot. Łukasz Klimaniec

Najważniejszym zabytkiem Nydku jest drewniany kościół św. Mikołaja. Ufundowali go w 1576 roku Walenty Rykała, ówczesny wójt Nydku, oraz jego brat Tomasz. Informacje te są znane z zachowanych źródeł pisanych. Jednym z najcenniejszych jest kamienna tablica z inskrypcją wykonana z inicjatywy pastora Marcina Waligóry.

– W źródłach historycznych często można przeczytać, że kościół został zbudowany po to, aby mieszkańcy nie musieli chodzić do kościoła w Wędryni. To ważna informacja, ponieważ wiele mówi o ówczesnej sytuacji regionu. W XVI wieku właśnie Wędrynia była głównym ośrodkiem, z którym związany był Nydek. To tam prowadziła najważniejsza droga. Trasa do Bystrzycy powstała dopiero później – wskazał Józef Szymeczek, dodając, że połączenie z Bystrzycą zyskało na znaczeniu wraz z rozwojem wydobycia rudy żelaza.

Kościół w Nydku został wzniesiony jako świątynia ewangelicka, bo przez niemal sto lat luteranizm dominował na całym Śląsku Cieszyńskim. Sytuacja zmieniła się po objęciu księstwa przez Habsburgów. W 1654 roku, podczas kontrreformacji, kościółek w Nydku trafił w ręce katolików.

– Dla ewangelików było to ogromne poczucie krzywdy. Jeszcze sto lat temu w publikacjach historycznych wydarzenia te przedstawiano jako wielką niesprawiedliwość wyrządzoną protestantom – zauważył Józef Szymeczek. Wszystko dlatego, że w przeciwieństwie do wielu innych świątyń nie chodziło o zwrot dawnego kościoła katolickiego, lecz o przejęcie budowli wzniesionej przez ewangelików.

Cennym źródłem wiedzy o losach drewnianego kościółka w Nydku są protokoły wizytacyjne archidiakonów opolskich. W 1679 roku odnotowali oni, że we wnętrzu znajdowały się elementy wyposażenia pochodzące z okresu protestanckiego. Polecono wówczas zamówić nowy obraz św. Mikołaja do głównego ołtarza. Sześć lat później pojawiła się uwaga, że klucze do skrzyni z naczyniami liturgicznymi znajdowały się w rękach dwóch mieszkańców Nydku, którzy potajemnie udostępniali liturgiczne wyposażenie ewangelikom ukrywającym się przed represjami.



Józef Szymeczek zauważył, że choć kościół był już katolicki, to sama wieś przez długie lata pozostała w zdecydowanej większości ewangelicka. A kiedy po wydaniu przez cesarza Józefa II patentu tolerancyjnego w 1781 roku mieszkańcy mogli legalnie tworzyć własne zbory, w Nydku z Kościoła katolickiego wystąpiły aż 184 osoby, które przeszły do nowo utworzonego zboru w Bystrzycy. Katolików pozostało ledwie kilkudziesięciu.

Patent tolerancyjny nie oznaczał jednak pełnej wolności religijnej. Domy modlitwy ewangelików nie mogły swoim wyglądem przypominać kościołów, a chrzty i inne oficjalne wpisy do ksiąg metrykalnych prowadzili katoliccy duchowni, za co należało uiszczać opłaty. Nawet podczas pogrzebów ewangelicy korzystali z katolickich dzwonów, za co także musieli płacić. Wysokość opłaty zależała od pozycji społecznej zmarłego.
– Gdy umierał ubogi człowiek, dzwon rozbrzmiewał tylko kilka razy. Natomiast w przypadku pogrzebu zamożnego gospodarza dzwoniono znacznie dłużej – mówił historyk.

Kościół w Nydku był wielokrotnie remontowany. Największe przebudowy przeprowadzono w latach 1894 i 1910. Wówczas obniżono wieżę, a tradycyjne gontowe pokrycie dachu zastąpiono nowoczesnym materiałem, przez co świątynia straciła część pierwotnego, ludowego charakteru. Współczesne prace konserwatorskie starają się przywracać jej historyczny wygląd.

Odnosząc się do postaci patrona świątyni – św. Mikołaja, Józef Szymeczek stwierdził, że jest to dowód na to, iż historia naszego regionu jest częścią historii świata. – Czasami ten światowy kontekst przynosił wydarzenia bolesne – jak wojny, zmiany granic czy rządy różnych reżimów. Innym razem miał jednak pozytywny wymiar – podkreślił historyk. Dobrym przykładem jest budowa szkoły ewangelickiej, którą wspierały datki przysyłane z różnych części Europy.

– Dzięki temu uświadamiamy sobie, że należymy do wielkiej wspólnoty chrześcijańskiej, a dzieje niewielkiego Nydku są elementem historii znacznie szerszej niż tylko dzieje tej miejscowości. Mieszkańcy Nydku od dawna byli częścią wielkiej międzynarodowej wspólnoty i nigdy nie żyli w całkowitym odosobnieniu – ocenił Józef Szymeczek.

Spotkanie w kościółku w Nydku spotkało się z bardzo dużym zainteresowaniem mieszkańców regionu z obu stron Olzy. Wzięła w nim udział także Łucja Brzeżycka z Cieszyna, której praprzodkiem był… Walenty Rykała, wójt i fundator kościółka.

Łucja Brzeżycka (w środku) z mężem Jarosławem (po prawej) w rozmowie z Urszulą Koky. Fot. Łukasz Klimaniec

– To historia, która jest przekazywana w naszej rodzinie. Mówił mi o tym mój tata. Moi dziadkowie mieszkali w Wędryni, a mój tata jako dziecko jeździł tutaj i interesował się tym tematem – przyznała. – Nie mamy na to żadnych dokumentów, a chcąc tego dowieść, musielibyśmy przeprowadzić badania genealogiczne, które musiałby przeprowadzić specjalista. Sama znalazłam ślady Rykałów w kronikach urodzenia z Lesznej Górnej z 1693 roku. Jest tam wpis, w którym widnieje Jan Rykała, który trzymał do chrztu dziecko swojej służącej – mówiła cieszynianka, która przyjechała do Nydku z mężem Jarosławem.

Przyznała, że nigdy wcześniej nie mogła wejść do tego kościółka, bo zawsze był zamknięty. Dlatego piątkowa wizyta była dla niej szczególna. – Myślałam, że tu będzie ta tablica z inskrypcją o fundatorach, ale jej nie ma – zauważyła. Taka tablica prawdopodobnie znajduje się w parafii w Wędryni. Wydarzeniu towarzyszyła wystawa kilku archiwalnych zdjęć przedstawiających kościółek na przestrzeni ostatnich stu lat.

Kościółek w Nydku będzie można zwiedzić także w sobotę 8 sierpnia oraz w dniach 20 - 21 sierpnia po uprzednim zgłoszeniu pod nr tel. 702 051 844. 
 
GALERIE Nydek


Może Cię zainteresować.