Ogród nieoczywisty? Spontaniczna przyroda! | 22.04.2026
Od dzieciństwa kojarzę piwonie, które babcia miała w ogrodzie.
Zakładając swój ogród wiedziałem, że piwonia musi w nim się znaleźć, bo
kojarzyła mi się z babcią – przyznał Stanisław Kawecki, ogrodnik, specjalista
architektury krajobrazu, a obecnie sekretarz miasta Cieszyna. Takie i inne
nieoczywiste spojrzenia na ogród przedstawił słuchaczom Międzygeneracyjnego
Uniwersytetu Regionalnego PZKO w Czeskim Cieszynie podczas wtorkowego wykładu.
Ten tekst przeczytasz za 4 min. 45 s
Stanisław Kawecki (z lewej) przedstawił rozwiązania, które w ogrodzie są nieoczywiste. Fot. Łukasz Klimaniec
Jak inaczej spojrzeć na przestrzeń wokół domu? Stanisław Kawecki
podczas prezentacji na kwietniowym wykładzie MUR przedstawił rozwiązania, które
w ogrodzie są nieoczywiste lub – jak zaznaczył – są oczywiste, ale można
traktować je w… nieoczywisty sposób. Pokazując zdjęcia z własnego ogrodu oraz
zastosowanych w nim zabiegów nakreślił ciekawe spojrzenie na przydomowy zielony
teren.
– Ogród to wydzielona przestrzeń w krajobrazie zdefiniowana przez
elementy roślinne i architektoniczne, które tworzą fizjonomiczne otoczenie –
przytoczył definicję wskazując na wnętrza ogrodowe, architektoniczno-ogrodowe
oraz tzw. ściany – konkretne, obiektywne i subiektywne. Na przykładzie Góry
Zamkowej w Cieszynie wskazał ścianę konkretną, czyli budynek Zamku, który
wydziela granicę ogrodu. Zwrócił uwagę, że rotunda znajduje się na tle ściany
obiektywnej, a ścianą subiektywną nazwiemy natomiast to, co dla nas samych
wyznacza granicę. – Często w naszych ogrodach bywa tak, że nawet jeśli nie w nich
żywopłotu, ściany budynku, pergoli, parkanu czy trejażu, to w naszej głowie ta
ściana będzie subiektywnie wyznaczona – wyjaśnił.
GALERIE MUR
Pokazał przykłady zapożyczania krajobrazu i powiązanie widokowe przy
tworzeniu ogrodu. Zauważył, że w drodze na Filipkę można dostrzec domostwa, w
których krajobraz zapożyczony jest na porządku dziennym. Wielką rolę w ogrodzie pełni zmienność – o każdej porze roku za sprawą
roślin ogród wygląda w końcu inaczej. – Tamaryszki, które raz są różowe,
jesienią żółte, a w międzyczasie zielone. Trzmielina, która jest nieatrakcyjną
zielonolistną rośliną, ale jesienią pojawia się piękny różowo-czerwony kolor –
wyliczał Stanisław Kawecki.
W trakcie wykładu przywołał postać prof. Ingo Kowarika, niemieckiego
badacza, który wprowadził termin „czwartej przyrody”, czyli roślinności
rozwijającej się samoistnie, bez ingerencji człowieka, w różnych terenach
antropogenicznych (szczególnie zurbanizowanych). Stąd też określenie roślin
ruderalnych, a więc takich, które rosną na ruderach i zapuszczonych miejscach.
– To jest cenne. Warto docenić to także w swoim ogrodzie – stwierdził Stanisław
Kawecki.
Na przykładzie własnego ogrodu pokazał przykłady czwartej przyrody,
gdzie w miejscach nieoczywistych – przy ścianie budynku, na schodach, na
chodniku – wyrosły rośliny. Tak było m.in. z naparstnicą.
– Można je usunąć, ale po co, skoro ładnie wyglądają, kiedy kwitną.
Warto naśladować spontaniczną przyrodę – stwierdził i zachęcał do pozostawienia
roślin, które – nawet jeśli wysieją się w niezbyt eksponowanych miejscach – warto
zachować. Podpowiedział także, jak można zagospodarować kompostownik poprzez
obsadzenie go roślinami, dzięki czemu jest ładnie ukryty.
Ciekawym i inspirującym przykładem nieoczywistego spojrzenia na ogród
jest wykorzystanie pionowej, wertykalnej przestrzeni. To nie tylko winorośl,
którą można zgrabnie umieścić na ścianie, ale także ognik szkarłatny, który
poprowadzony na drewnianej konstrukcji może stworzyć widowiskową kompozycję.
Nieoczywiste podejście do ogrodu Stanisław Kawecki zaprezentował
również pokazując słuchaczom zdjęcia swoich dziadków, który mieszkali w
Boguminie, a potem przenieśli się do Ustronia. – Od dzieciństwa kojarzę piwonie, które babcia miała w ogrodzie. Jak
wybudowałem dom i założyłem ogród, to wiedziałem, że piwonia musi się znaleźć,
bo kojarzy mi się z babcią – wyznał. I wskazał kolejne rośliny, które
znajdowały się w ogrodzie jego pradziadków w Ustroniu, a które dziś ma w
ogrodzie. To floks wiechowaty i tojad mocny.
– Ogród to nie tylko miejsce dla roślin, ale też dla innych stworzeń.
Gdyby nie było kwiatów, to owady nie miałby po co przylatywać – podkreślił
Stanisław Kawecki pokazując zaobserwowane w swoim ogrodzie kruszczycę złotawkę,
tygrzyka paskowanego czy poskrzypkę liliowa, która jest zmorą dla jego lilii, a
także ptaków zakładających w ogrodzie gniazda.
Przy tej okazji przytoczył nieoczywiste dane. 144 mln ptaków ginie
rocznie w Polsce jako ofiary… kotów domowych. Z kolei 631 mln ssaków (głównie
myszy) ginie z powodu kotów w Polsce. Koty w Wielkiej Brytanii odpowiadają za
wyginięcie 30 procent populacji wróbla rocznie. Z danych wynika też, że z
powodu stosowania pestycydów w uprawach, od 1981 roku w Niemczech zmniejszyła
się aż o 75 procent liczba owadów latających.