– Może spodziewacie się spotkania z jakimś zboczeńcem, ale
to będzie poważny wykład – żartował Cierliczanin, rozpoczynając we wtorek
prelekcję w Muzeum Těšínska
w Czeskim Cieszynie. Wydarzenie dotyczyło zwierząt
uśmierconych przez pojazdy, a jego podtytuł brzmiał „Zoologia na drogach”.
Kondziolka jest z wykształcenia pielęgniarzem, pracuje
w prywatnej firmie. Jedną z jego pasji jest fotografowanie i opisywanie zwierzęcych
szczątków, na które natrafia na drogach podczas jazdy samochodem lub na
rowerze.
Cierliczanin od kilku lat zapisuje swe znaleziska. W ciągu
jednego roku ma ich zwykle od 500 do 550, w sumie już przeszło 2 tysiące. Ze
statystyki, którą zaprezentował w muzeum, wynika, że mniej więcej jednej
czwartej zwłok zauważonych na drodze nie udało mu się zidentyfikować – na
przykład dlatego, że były w zaawansowanym stadium rozkładu lub znajdowały się w
miejscu, gdzie nie mógł się zatrzymać. Jedną czwartą stanowią jeże, pozostałą
połowę inne gatunki ssaków, ptaków, płazów i gadów. Często trafia na martwe
kosy, koty domowe (jednych i drugich odnotował ponad sto), zające, wiewiórki,
kuny domowe, gołębie, żaby. W swej „kolekcji” ma także ponad 30 lisów,
puszczyków, przeszło 20 bażantów i saren. Do rzadziej napotkanych okazów należą
m.in. wydry rzeczne, łasiczki, jaszczurki, zaskrońce, mewy, borsuki, jenoty, tchórze, kuny leśne, dzikie
kaczki, sojki. Natrafił także na martwego bobra, jelenia, żmiję, łabedzia, ziębę
czy lelka. W sumie ma
zanotowanych ok. 60 gatunków fauny. Już z samego
ich spisu można się czegoś dowiedzieć o zwierzętach żyjących w naszym regionie,
choć – jak podkreślił prelegent – są to dane wybiórcze, ograniczone do tras,
którymi najczęściej sam się porusza.

Na drogach stosunkowo często można się natknąć na martwe
lisy. Fot. ARC J. Kondziolki
Nasuwa się pytanie, po co to wszystko robi? Co motywuje
mężczyznę, aby wysiąść z samochodu i zająć się oględzinami zwierzęcych zwłok? Kondziołka
tłumaczył, że wszystkie znaleziska zapisuje do aplikacji BioLog, która pomaga
Agencji Ochrony Przyrody i Krajobrazu RC w gromadzeniu informacji o faunie i
florze występujących w poszczególnych regionach i miejscach kraju. – Widziałem
już na drodze ponad dwa tysiące martwych zwierząt, ale w sumie mam w bazie
danych przeszło trzy tysiące wpisów, ponieważ zapisuję także żywe zwierzęta,
robaki i tak dalej – sprecyzował.
– Praktyczne wykorzystanie bazy danych polega między innymi
na tym, że podczas planowania nowej autostrady czy obwodnicy urzędnicy
państwowi mogą korzystać z tej bazy danych do oceny wpływu inwestycji na
środowisko – mówił prelegent.
Kondziolka nie tylko opisuje znalezione zwłoki, ale z części
z nich pobiera także próbki tkanek. Współpracuje z Muzeum Regionu Valašsko, a to z
kolei jest partnerem Narodowego Banku Genetycznego Zwierząt. Chodzi o sieć
instytucji, których wspólnym celem jest długotrwałe przechowywanie
zakonserwowanych próbek genetycznych różnych gatunków fauny oraz publikowanie
informacji o nich w bazach danych wykorzystywanych do dalszych badań. Próbki są
zmrożone przy temperaturze sięgającej do -80 stopni Celsjusza.
– Dziewięćdziesiąt pięć procent próbek pobieram na miejscu.
Tylko wyjątkowo zabieram padlinę do domu i robię to w ogrodzie. Zwłaszcza
wtedy, gdy znajdę wydrę, ponieważ wydry są objęte osobnym projektem badawczym,
do którego potrzebne są całe zwłoki, trzeba sporządzić dodatkowy protokół i tak
dalej – wyjaśniał.
Banki danych genetycznych fauny prowadzone są nie tylko w RC
i innych krajach, m.in. w Polsce, ale także w skali ogólnoświatowej. Zapisywane
są w nich zarówno przypadkowo znalezione okazy, jak i informacje pozyskane w
ramach celowych projektów badawczych.