wtorek, 16 lipca 2024
Imieniny: PL: Eustachego, Mariki, Mirelli| CZ: Luboš
Glos Live
/
Nahoru

Mołotow, Majski i inni | 06.07.2021

Dla wielu symbolem prymitywizmu radzieckiej dyplomacji pozostanie Nikita Chruszczow, walący butem w mównicę na forum ONZ. Cóż za prymityw! I to przekonanie – oni wszyscy tacy byli. Dość przeczytać „Zapiski oficera Armii Czerwonej” Sergiusza Piaseckiego i nie potraktować ich jak satyry, ale wierny (no, prawie wierny) zapis rzeczywistości.

Ten tekst przeczytasz za 6 min. 15 s
Fot. ARC

Sam znam wiele anegdotek o Sowietach. Ba, część z najbardziej stereotypowych z nich sami komuniści próbowali rozbroić już u początków swego istnienia – weźmy chociażby „Niezwykłe przygody Mister Westa w krainie bolszewików”, film z 1924 roku. No cóż, stereotypy stereotypami, ale dyplomacja to zupełnie inna para kaloszy. I sprowadzanie sowieckiej dyplomacji do zachowań walącego butem w pulpit Chruszczowa, to oczywiście pewnie nie zbrodnia, ale jednak wielki błąd.

Podczytuję właśnie opracowane przez Gabriela Gorodetsky’ego „Dzienniki Majskiego”. Iwan Majski był ambasadorem ZSRR w Wielkiej Brytanii w latach 1932-1943. Majski znany jest w Polsce – jeśli w ogóle – z układu Sikorski – Majski z 30 lipca 1941 roku. Układ ów przywracał stosunki pomiędzy II Rzeczpospolitą a Sowietami, zerwane po pamiętnym 17 września 1939 roku. Zmienne koleje wojny – we wrześniu byli Sowieci agresorami, ale w lipcu 1941 stali się sojusznikami naszych sojuszników w walce z III Rzeszą. Wymarzonymi przez naszych sojuszników – dodajmy. No cóż, takie były w one czasy układy, a na układy – jak wiadomo – nie ma rady. Czy Majski był zręcznym dyplomatą? Jakie dyplomatyczne zdolności na pewno posiadał. Ot, na pewno umiał – sprawnie i uważnie – czytać także to, co, często zresztą dość niechlujnie skrywane, znaleźć można pomiędzy linijkami tekstów polityków. W roku 1939 lord Halifax podał mu kartkę z przemówieniem, w którym Neville Chamberlain proponował Polsce słynne zabezpieczenia przed niemiecką agresją. A w razie gdyby do niej doszło – gwarantowały pomoc. Majski przejrzał dokument i odparł, że trudno sformułować mu przemyślaną opinię, bo tekst oświadczenia premiera zobaczył przecież dopiero przed chwilą, ale „pierwsze wrażenie to brak precyzji. W pierwszej części kilkakrotnie podkreślono znaczenie »środków pokojowych« w rozwiązywaniu konfliktów międzynarodowych, na końcu nie wspomniano jednak wyraźnie, że Anglia jest gotowa pomóc Polsce zbrojnie. Jakie wrażenie wywrze to na Hitlerze? Czy uwierzy w poważny charakter brytyjskich zamiarów? Niewykluczone, że nie”. Czy naprawdę nie było w ówczesnej Polsce ludzi, którzy także w taki sposób umieliby „przeczytać” obietnice Chamberlaina? Ależ, oczywiście, byli. Był chociażby Stanisław Cat-Mackiewicz. Ale była też polska opinia publiczna, której imponowało heroiczne przemówienie ówczesnego szefa MSZ Józefa Becka i to jak go przyjmowano z honorami w Londynie. Ech, to nienasycone łaknienie honorów-pozorów...

Majski notował w duchu realizmu politycznego (i wojskowego też) – „Co bowiem w rzeczywistości może Anglia (albo Anglia razem z Francją) zrobić dla Polski i Rumunii w przypadku ataku niemieckiego? Bardzo mało. Zanim brytyjska blokada poważnie zagrozi Niemcom, Polska i Rumunia przestaną istnieć”. Kiedy zaś Majski usłyszał, że Halifax chce nakłonić go do tego, żeby oświadczenie Chamberlaina w sprawie Polski i Rumunii poparł w imieniu rządu radzieckiego, natychmiast rozszyfrował intencje Anglika. „Chamberlain chce wykorzystać nas jako tarczę przed atakami opozycji. Udając wielkie zdumienie, powiedziałem:

– Zupełnie pana nie rozumiem, lordzie Halifax. Nie konsultował się pan z nami, przygotowując działania w sprawie Polski. Rząd sowiecki nie widział tego oświadczenia. Ja osobiście mogłem zapoznać się z nim przed chwilą. Jak w takich warunkach premier może powiedzieć, że rząd sowiecki aprobuje jego oświadczenie? Myślę, że nie byłoby to zręczne”. Tyle o zręczności dyplomaty.

Jeśli układ Sikorski-Majski pozostaje głównie w pamięci szkolnych podręczników, to ze złowieszczym dla Polski paktem Ribbentrop – Mołotow jest zgoła inaczej. Przypominają go zresztą co rusz politycy – przoduje w tym Radosław „Radek” Sikorski, który porównuje do paktu Ribbentrop – Mołotow raz to, raz tamto. Wiaczesław Mołotow, minister (komisarz) spraw zagranicznych ZSRR w latach 1939-1949 nie ma oczywiście w Polsce dobrej prasy. Ale pytanie jest inne – czy był dobrym dyplomatą? No cóż, na pewno powiedzieć można tyle, że nie pozwolił mydlić sobie oczu pozorami. Nawet gdy mydlą nimi chwilowi „władcy świata”. Alan Bullock tak opisuje wizytę Mołotowa w Berlinie jesienią roku 1941, kiedy roztaczano przed nim perspektywy podziału świata, parcelacji brytyjskiego imperium, ba, podziału świata, którego Rosja sowiecka miałaby stać się jednym z głównych beneficjentów. Ale dla Mołotowa „świat to za mało”. Albo za dużo – jak kto woli. W rozmowie z Hitlerem przeszedł od razu do konkretów – „Co robią Niemcy w Finlandii? Jaki jest sens nowego ładu w Europie i w Azji, i jaka rola przypada w nim Związkowi Radzieckiemu? Jaki sens ma Pakt Trzech? Są też sprawy wymagające wyjaśnienia w związku z interesami Rosji na Bałkanach i w strefie Morza Czarnego, w odniesieniu do Bułgarii, Rumunii i Turcji”. I stawiał Mołotow żądania, jak np. wycofanie wojsk niemieckich z Finlandii czy zgodę na bazy rosyjskie w Turcji, nad Bosforem i Dardanelami. Związek Radziecki interesował również los Węgier, zamiary państw osi wobec Jugosławii i Grecji, a także sprawa neutralności Szwecji i zagadnienia wyjść z Morza Bałtyckiego. Aha, i jeszcze jedno pytanie zadał Mołotow – skoro Anglia jest wedle niemieckich zapewnień skończona, to „dlaczego siedzimy w tym schronie i czyje to bomby spadają?”. Czar chwilowych niemieckich władców świata nie robił jak widać na nim wrażenia.

No cóż, dyplomata w służbie tyrana wie, że w negocjacjach nie może zadowalać się pozorami uznania. Bycie łasym na tanie komplementy może przypłacić nawet wyrokiem śmierci. W demokracjach na straży tego, by dyplomata bronił interesów państwa stoi opinia publiczna. Ta dojrzała wyczuwa na mile wyczuwa pazerność na plastikowy blichtr.

 

 

 

 

 

 

 

 

 



Może Cię zainteresować.