Polscy fizycy badają poranną kawę | 21.07.2026
Przycisk, kilka sekund szumu i poranne espresso jest gotowe.
Czy proces ten jednak zawsze zachodzi tak samo? Polscy fizycy pokazali, że
wyższe ciśnienie w ekspresie zamiast zwiększać aromat kawy, czasem działa jak
coraz mocniej zaciskany korek.
Ten tekst przeczytasz za 4 min. 15 s
Poranne espresso to dla miłośników kawy prawdziwy rytuał. Fot. ARC
Dla większości z nas praca ekspresu kończy się na
naciśnięciu przycisku. Po kilku sekundach do filiżanki spływa ciemny,
aromatyczny napój. Jeśli espresso jest wodniste, gorzkie albo inne niż
zazwyczaj, podejrzewamy ziarna kawy lub ustawienia mielenia. Tymczasem o wyniku
może decydować niewidoczna walka wody ze sprasowaną warstwą kawy.
Właśnie ten codzienny problem zainteresował fizyków. Podczas
Warsaw Coffee Conference student zapytał baristów, czego najbardziej chcieliby
dowiedzieć się o parzeniu. Wskazali proces zwany kanalikowaniem, gdy woda
zamiast równomiernie przepływać przez kawę znajduje kilka łatwiejszych dróg
przepływu. W ten sposób część ziaren zostaje niemal ominięta, część jest
wypłukiwana zbyt intensywnie. Konsystencję napoju trudno przewidzieć i
powtórzyć.
Polscy fizycy zamienili więc kawiarniany ekspres w przyrząd
naukowy wyposażony w czujniki ciśnienia i elektroniczną wagę. W serii pomiarów
przygotowali 60 porcji espresso, wykorzystując za każdym razem 18,5 grama tej
samej kawy. Zmieniali tylko ciśnienie: sprawdzili 11 poziomów od około 1 do 12
barów.
Intuicja podpowiada, że im mocniej pompa naciska na wodę,
tym szybciej powinna ona przejść przez kawę. Tak było przy niskim ciśnieniu. W
okolicy 5 barów reguła przestawała jednak działać. Dalsze zwiększanie nacisku
prawie nie przyspieszało przepływu, a przy najwyższych wartościach potrafiło go
nawet spowolnić. W eksperymencie filiżanka najszybciej napełniała się przy
około 5 barach, choć ekspresy zwykle pracują w zakresie od 6 do 9 barów.
Przyczyna kryła się w samej kawie. Po ubiciu nie tworzy ona
sztywnego filtra, lecz miękką, porowatą warstwę przypominającą mokrą gąbkę.
Rosnące ciśnienie przepycha wodę, ale zarazem coraz mocniej ściska ziarna i
zwęża przejścia między nimi. Fusy zaciskają się na strumieniu, który miał przez
nie przepłynąć. Większa siła zaczyna więc tworzyć własną przeszkodę.
Zdjęcie ilustracyjne. Fot. Pixabay
Dodatkowo kawa nasiąka i pęcznieje. Jedne drogi przepływu
zanikają, inne się otwierają. Tomografia rentgenowska pokazała, że po parzeniu
warstwa zmielonych ziaren jest popękana i miejscami odrywa się od dna sitka.
Zatrzymywanie i ponowne uruchamianie pompy przyspieszało przepływ, ale nie
zwiększało ilości wydobytych substancji. Zdaniem badaczy przerwy mogą więc
ułatwiać wodzie tworzenie niepożądanych skrótów.
Naukowcy sprawdzili również, co trafia do filiżanki w
kolejnych sekundach. Pierwsze krople pojawiały się po 5–10 sekundach i były
bardzo skoncentrowane: około jednej czwartej ich masy stanowiły rozpuszczone
składniki kawy. Po mniej więcej 20 sekundach stężenie szybko malało, a po
minucie zbliżało się do zera. Najwięcej rozpuszczonych substancji na sekundę
trafiało do napoju w okolicy 30. sekundy. Później ekspres dolewał coraz mniej
nasycony płyn.
– Jako fizycy codziennie zamieniamy kawę w badania. Tym
razem uczyniliśmy ją przedmiotem, a nie paliwem – żartował Maciej Lisicki z
Uniwersytetu Warszawskiego w komunikacie prasowym AIP. Zespół opracował model
pokazujący, jak oddziałują na siebie ciśnienie, sprężystość kawy i przestrzeń
między ziarnami.
Badania prowadzili naukowcy z Uniwersytetu Warszawskiego i
Instytutu Fizyki PAN we współpracy z Uniwersytetem Poczdamskim oraz Instytutem
Maxa Plancka Dynamiki i Samoorganizacji w Getyndze w Niemczech. Wyniki
opublikowano w czasopiśmie „Physics of Fluids”. Projekt korzystał też z
doświadczenia warszawskich baristów i specjalistów od ekspresów.
Wynik pokazuje coś ważnego dla producentów ekspresów i
baristów: ciśnienie nie jest zwykłym pokrętłem regulującym prędkość. Zmienia
sam materiał, przez który ma przepchnąć wodę. Być może bardziej powtarzalne
espresso powstanie więc nie dzięki mocniejszej pompie, lecz dzięki
inteligentnemu sterowaniu jej pracą. Kiedy jutro rano naciśniemy przycisk, w
niewielkim sitku znów rozpocznie się eksperyment z ciśnieniem, przepływem i
sprężystością – taki sam, jakim zajęli się polscy fizycy.