Wszyscy stoimy przed moralnym wyborem | 30.03.2026
Paweł Talankin, reżyser nagrodzonego Oscarem filmu
dokumentalnego „Pan nikt kontra Putin”, został uznany przez Ministerstwo
Sprawiedliwości Federacji Rosyjskiej za… „zagranicznego agenta”. Jak już
pisaliśmy na naszych łamach przy okazji rozdania Oscarów 2026, Talankin
potajemnie nagrywał swoją codzienność nauczyciela w putinowskiej Rosji.
Dokument zrealizowany z czeskich i duńskich środków był jednym z największych
wygranych tegorocznych Oscarów, jego przekaz jest bowiem aktualny do bólu.
Talankin potajemnie nagrywał swoją codzienność jako nauczyciela w putinowskiej Rosji. Zdjęcia: mat. prasowe
Film współreżyserował amerykański filmowiec mieszkający w
Danii David Borenstein. – To, co zobaczyliśmy, pracując z tymi materiałami to
to, że kraj można stracić przez niezliczone małe czyny, współudział. Jeśli nie
robimy nic, gdy oligarchowie przejmują nasze media i kontrolę nad tym, jak je
konsumujemy, również jesteśmy wspólnikami. Wszyscy stoimy przed moralnym
wyborem, ale na szczęście nawet Pan Nikt jest silniejszy niż może się wydawać –
stwierdził Borenstein.
W Rosji, która od czterech lat prowadzi pełnoskalową
agresywną wojnę w Ukrainie, oscarowy obraz nie pasuje do propagandowej mozaiki.
Sąd w Czelabińsku zakazał rozpowszechniania dokumentu po tym, gdy władze
uznały, że film szerzy „negatywne postawy” wobec władz i wojny w Ukrainie.
Film opowiada o Talankinie, nauczycielu w szkole w Karawaszu
w obwodzie czelabińskim, który przez dwa lata potajemnie nagrywał materiał,
pokazujący, jak Kreml próbuje kontrolować społeczny odbiór toczącej się wojny w
Ukrainie. W filmie widać dobitnie, jak łatwo można „wypłukiwać mózgi”,
wykorzystując do swoich celów dzieci i młodzież.