W
kolonii bierze udział 41 dzieci i 11 członków kadry. Zbiórka uczestników
rozpoczęła się o godz. 8.15 na dworcu kolejowym w Karwinie.
Ondrzejowice
to osada leżąca w katastrze miasta Złote Góry. – Byliśmy tam już dwa razy i
bardzo nam się tam podobało. Rok temu zrobiliśmy sobie przerwę i pojechaliśmy
na obóz pod namioty. W tym roku natomiast wracamy do budynku starej szkoły w
Ondrzejowicach, gdzie będziemy zakwaterowani – poinformowała „Głos" komendantka
obozu Gabriela Smílkowa.
Tematem
kolonii będzie Aladyn. To z tą postacią będą związane przygotowane dla zuchów
gry i zabawy. W programie będzie również wycieczka na Machowe Jeziorko. – Co
roku na końcu obozu mamy bieg po znaczek zucha i po gwiazdki zuchowe.
Codziennie mamy więc warsztaty, na których dzieci przygotowują się do tego
wydarzenia. Uczą się węzłów, piosenek i symboliki zuchowej. Zresztą pod tym
kątem były prowadzone także na zbiórkach w ciągu roku szkolnego – zaznaczyła
komendantka.
Zbiórka
na dworcu kolejowym w Karwinie. Fot. BEATA SCHÖNWALD
Niedzielny
wyjazd w Jesioniki był dla 18 zuchów pierwszym takim wyjazdem. Niektóre dzieci,
chociaż pierwotnie bardzo chciały pojechać na obóz, w chwili rozstania czuły
się trochę niepewnie. Emilka Hasan z GZ Wilczęta, która skończyła w tym roku
klasę 3., należała do nich. Jej mama nie miała jednak wątpliwości co do tego,
że jej córeczkę czeka piękna przygoda. – Sama też zawsze jeździłam na obozy i
bardzo dobrze je wspominam. Myślę, że ona również będzie zadowolona z tego
wyjazdu – stwierdziła Alina Hasan, dawniej związana z karwińską Drużyną
Harcerską „Wielka Niedźwiedzica”. Jakie rady dała córce? – Żeby nie chodziła w
mokrym ubraniu i świetnie się bawiła – dodała.
Dla
Adama Bojdy z GZ Koniki Morskie z Czeskiego Cieszyna, który właśnie zaliczył 2.
klasę, to również premierowy obóz zuchowy. „Głosowi” zdradził, że całkiem się
cieszy i że będzie mu towarzyszyć maskotka ptaka Amerykanina.
To,
że Adam Wacławik z karwińskiej gromady jest starym obozowym wygą, łatwo się
było domyślić. Zamiast trzymać się mamy, stał otoczony grupką kolegów. – Po raz
pierwszy pojechałem na obóz po drugiej klasie. Teraz to już mój czwarty raz. Cieszę
się bardzo, a najbardziej na bieg po trzecią gwiazdkę – powiedział. Spakowany,
podobno, był w mig. Zresztą cóż w tym dziwnego, skoro jego rodzice dawniej byli
harcerzami.
Podróż z Karwiny do
Ondrzejowic obfitowała w przesiadki. – Najpierw jedziemy do Ostrawy-Swinowa,
skąd w normalnej sytuacji pojechalibyśmy prosto do Krnowa. Na odcinku z Ostrawy
do Opawy kursuje jednak autobus zastępczy i dopiero z Opawy pojedziemy
pociągiem. W Krnowie wsiadamy do pociągu do Mikulowic, a tam przesiadamy się na
pociąg do Ondrzejowic. Na miejsce powinniśmy dotrzeć ok. godz. 13.00 –
wyjaśniła Gabriela Smílkowa. Jak zauważyła ze śmiechem, tak skomplikowana
podróż będzie niezapomnianą przygodą nie tylko dla dzieci, ale też dla kadry.
GALERIA Zuchy