Wernisaż odbył
się z wielką pompą. Jego goście byli konsul generalna RP w Ostrawie Anna
Olszewska, wójtowie sąsiednich gmin oraz prezydentka miasta Trzyńca. Pojawili
się także sponsorzy tej inicjatywy: bracia Mariusz, Adam i Waldemar Wałachowie
czy wybitny znawca folkloru tej ziemi prof. Daniel Kadłubiec.
Uliczkę
Karola Kalety otworzył wójt Bystrzycy Roman Wróbel, umiejętnie przeplatając
swoją oficjalną czeską przemowę z fragmentami w języku polskim oraz gwarowymi
wstawkami. Przypomniał, że atelier fotograficzne artysty mieściło się zaledwie
100 metrów od tego miejsca, które skupia obecnie całe miejscowe szkolnictwo
czeskie i polskie, placówki artystyczne, wychowawcze i obiekty sportowe.
Konsul generalna RP w Ostrawie Anna Olszewska z wójtem
Bystrzycy Romanem Wróblem. Fot. Beata Schönwald
– Wierzymy,
że dzisiejsze przedpołudnie upłynie z klasą oraz szacunkiem wobec
spuścizny naszych przodków, którzy harowali na swoich polach, doskonale wiedząc,
jak uprawiać ziemię, a równocześnie byli niesamowicie uzdolnieni. Nauczyli się
wydobywać rudę żelaza na nydeckim Odmiarku, którą od 1839 roku dowozili do
założonej wtenczas Huty Trzynieckiej. Kiedy przyszła sobota, „piykli ty
nejlepsze na świecie placki na blaszi, śpiywali, tańcowali i umieli sie bawić”,
a w dni świąteczne wypełniali do ostatniego miejsca obie nasze świątynie. Karol
Kaleta był tym wszystkim zafascynowany i dzięki temu powstało coś, co
przetrwało do dziś – podkreślał Roman Wróbel.
Sylwetkę
fotografa (w ubiegły poniedziałek przypadła 120. rocznica jego urodzin),
przedstawiła Irena Cicha. Jak zaznaczyła, w Bystrzycy przeżył całe swoje życie.
I chociaż zdobył zawód stolarza, jego pasją życiową stała się fotografia. W
dużej mierze zawdzięczał to swojemu ojcu, w naszym regionie należących do
pionierów w tej dziedzinie. – Fotografowanie w pierwszej połowie ub. wieku
wymagało bowiem nie tylko talentu, ale także sporej dawki cierpliwości i umiejętności
technicznych – stwierdziła autorka wystawy.
Polskie przedszkolaki w Uliczce Karola Kalety. Fot. Beata Schönwald
Po 1948 roku
zabrano mu jego atelier. Jednak Karol Kaleta nie porzucił swojej pasji. Jakby
było tego mało, mając 80 lat, jeszcze ją rozwinął. Zajął się rzeźbą i w drewnie
zaczął utrwalać te same motywy, które starał się uchwycić w obiektywie – ziemię,
tradycje, ludzi.
– Ta wystawa
ma oddać hołd człowiekowi, który pozostawił po sobie całemu Śląskowi
Cieszyńskiemu wyjątkowe dziedzictwo kulturowe. Na jego fotografiach możemy
zobaczyć, jak żyli nasi przodkowie, jak zmieniał się krajobraz i zmieniały się
społeczeństwa. Widzimy osady górskie, szałasy, architekturę ludową, tradycyjne
rzemiosła oraz życie codzienne mieszkańców – dodała Irena Cicha.
Na
zakończenie zabrała głos Anna Olszewska. Przyznała, że jest pod wrażeniem
opowieści o Karolu Kalecie i jego życiu, o tym, jak wiele zostawił potomnym,
wzbogacając swoimi zdjęciami wiedzę współczesną o tym, czym jest ta ziemia.
Fotografie przybliżają m.in. zwykłe życie mieszkańców
Beskidów. Fot. Beata Schönwald
Karol Kaleta
zmarł w wieku 91 lat. Wielu mieszkańców Bystrzycy pamięta go do dziś. Młodsi
będą mieli okazję przez najbliższe tygodnie poznać go dzięki tej wystawie. Składa
się na nią 28 oryginalnych paneli, historycznych fotografii, usytuowanych
wzdłuż drogi wewnętrznej prowadzącej od ulicy do placu między budynkami
szkolnymi.