wtorek, 14 lipca 2026
Imieniny: PL: Kamili, Kamila, Marcelego| CZ: Karolína
Glos Live
/
Nahoru

Zaloguj się


E-mail:
Hasło:

Wielki talent miesza się z wpływem historii i ludzkimi słabościami | 14.07.2026

Spośród bohaterów, o których pisałem, Gałczyński jest postacią najbardziej tragiczną. Wielki talent łączył się u niego z wpływem historii i ludzkimi słabościami. Oprócz pięknej poezji wypisywał też głupoty – powiedział Mariusz Urbanek, autor książki „Gałczyński. Kanarek w klatce”.

Ten tekst przeczytasz za 11 min. 45 s
Premium
Img Mariusz Urbanek. Fot. Rafał Komorowski/Wikimedia Commons
Mariusz Urbanek. Fot. Rafał Komorowski/Wikimedia Commons

Pisałeś o wielu postaciach z kultury polskiej, które zmagały się z XX wiekiem. Mam wrażenie, że Gałczyński chyba najbardziej z nich wszystkich poległ w tej walce – genialny poeta okazuje się konformistą. Zgadzasz się z tym?
– Nie. Podjąłbym się obrony Gałczyńskiego. Wszyscy moi bohaterowie żyli w XX wieku, w czasie dwóch największych wojen w dziejach ludzkości, i borykali się z największymi totalitaryzmami, jakie trafiły się w historii świata, niemieckim nazizmem i stalinizmem. I wszyscy jakąś ścieżką w tamtej rzeczywistości musieli pójść, dokonać wyborów, próbować jakoś żyć. A nie każdy człowiek to materiał na bohatera. Ale nie wydaje mi się, żeby Gałczyński był ze wszystkich największym oportunistą. Był za to chyba jedną z najbardziej tragicznych postaci wśród moich bohaterów. Poetą, takim trochę z XIX-wiecznych wyobrażeń, który nic innego w życiu nie potrafił. Każdy z pozostałych moich bohaterów miał jeszcze jakiś zawód w ręku. Jak Brzechwa, który był prawnikiem, czy Tuwim zarabiający naprawdę duże pieniądze na pisaniu tekstów do kabaretów. Gałczyński był człowiekiem słabym, dodatkowo uzależnionym, a bardzo kochał Natalię, swoją żonę, i chciał dać uwielbianej kobiecie życie, na które jego zdaniem zasługiwała. A potrafił tylko pisać wiersze. Przez trzy miesiące był urzędnikiem w jakimś towarzystwie emigracyjnym, przez kolejne trzy w magistracie, przez dwa lata pracował w konsulacie w Niemczech, gdzie nic nie robił. Mógł żyć wyłącznie z pisania. I właśnie po to, żeby mieć pieniądze i móc opiekować się żoną, a potem też córką, przed wojną i po niej prócz przepięknej poezji wypisywał głupoty.

Wprost nie do wiary, że autor „Zaczarowanej dorożki” był też autorem listu „Do przyjaciół z »Prosto z mostu«”.
– Przez
Do końca pozostało 80% artykułu.

Jeżeli jesteś zainteresowany dostępem do strefy PREMIUM, załóż konto i wybierz jeden z pięciu dostępnych pakietów. Miesięczny dostęp tylko 49 CZK! Wypróbuj jeszcze dziś.
Chcete li pokračovat ve čtení článku, založte si účet a vyberte si jeden z pěti balíčků. Měsícní předplatné jen za 49 Kč! Vyzkoušejte ještě dnes.


Może Cię zainteresować.