Nominowany za długoletni akompaniator zespołu „Bystrzyca”, za podtrzymywanie tradycji folklorystycznych ziemi cieszyńskiej w ramach współpracy z zespołem „Bystrzyca” i imprez PZKO. Ceniony przez współpracowników za talent, skromność i niezmierną ofiarność.
Jan Kubeczka od najmłodszych lat uczył się gry na akordeonie. Już jako uczeń bystrzyckiej polskiej podstawówki akompaniował szkolnemu zespołowi folklorystycznymi „Łączka”, założonemu w 1964 roku. – Nigdy nie tańczyłem w tym zespole, od początku grałem. Dzięki paniom kierowniczkom – Annie Wałach i Marii Podzemnej – połknąłem haczyka folkloru – wspomina muzyk.
W latach 80. założył kapelę dziecięcą towarzyszącą „Łączce” (o wiele lat później otrzymała ona nazwę „Gróniczek”). Jan Kubeczka od początku ją prowadzi. W tamtym okresie nawiązał także współpracę z zespołem MK PZKO „Bystrzyca”. Na próbach akompaniuje zespołowi.
Dziś zespół ma swoją kapelę „Bez Miana” pod kierownictwem Adama Martynka. Większość jej członków rozpoczęła przygodę z folklorem właśnie w Dziecięcej Szkolnej Kapeli Ludowej „Gróniczek”.
Akordeonista do dziś jest związany z bystrzyckimi zespołami ludowymi, współpracuje także z chórami szkolnymi. Miał tylko jedną przerwę, w latach 90. Ale ani wówczas nie odsunął się od pracy społecznej i muzyki – był chórzystą i akordeonistą w jabłonkowskim chórze męskim „Gorol”.
Kubeczka jest z zawodu konstruktorem, pracownikiem spółki córki Huty Trzynieckiej. Cieszy się, że ma oparcie w przełożonych, dzięki czemu udało mu się tak ustawić tygodniowy rozkład pracy, aby mógł uczestniczyć w próbach wszystkich zespołów, z którymi współpracuje: „Bystrzycy”, „Łączki” i „Gróniczka”. A jakby tego było mało, śpiewa także w chórze kościelnym i prowadzi zajęcia muzyczne z dziećmi w ramach szkółki niedzielnej w zborze ewangelickim. – Dalsze godziny zlecą mi na pisaniu nut i przygotowaniu materiałów muzycznych – przyznaje nominowany.
Pracując z dziećmi, Kubeczka uczy je zamiłowania do cieszyńskiej muzyki ludowej. –Obserwuję, że niejedno dziecko dopiero w kapeli odkrywa, że gra na instrumencie może być fajną zabawą, że nauka gry przynosi konkretne efekty – chociażby wyjazdy z zespołem, zawieranie nowych znajomości – opowiada. W szkolnym „Gróniczku” wychowuje narybek dla „dorosłych” kapel ludowych, które, obok zespołów tanecznych i chórów, są najbardziej rozpoznawalnym elementem kultury muzycznej Zaolzia.