Szyndzioły pokrywają dach kolyby na Girowej | 26.06.2026
Odbudowa kolyby na Girowej w Bukowcu wchodzi w decydujący etap. W czwartek 25 czerwca entuzjaści z Beskidów pod okiem mistrza ciesielskiego Władysława Zogaty rozpoczęli krycie dachu szyndziołami. Jednocześnie zakończyła się publiczna zbiórka pieniężna, jaką na ten cel w kwietniu ogłosiło MK PZKO w Piosku. Zebrano 183 tys. koron, dzięki czemu ukończenie kolyby będzie możliwe. Oficjalną prezentację obiektu zaplanowano w pierwszej połowie sierpnia.
Ten tekst przeczytasz za 4 min.
Pierwsze szyndzioły na kolybie zostały zamontowane. Fot. ŁUKASZ KLIMANIEC
Stukot wbijanych gwoździ i odgłosy wkrętarek słychać było w czwartkowe popołudnie na zielonym szlaku tuż za Chatą na Girowej. Władysław Zogata, Radek Koždoň, Lukáš Fiedor, Jan Lysek, Jan Michalik i Lukáš Kaniok uwijali się przy drewnianym obiekcie, pracując nad jego zadaszeniem. Najpierw przytwierdzali tzw. łaty, do których następnie przybijali szyndzioły.
– Te szyndzioły są zrobione z ręcznie ciętego modrzewia. Wykonał je dla nas na specjalne zamówienie Dušan Kajnar w swoim warsztacie, którego spotkałem jako twórcę ludowego na zeszłorocznej edycji Gorolskiego Święta – mówi Jan Michalik z MK PZKO w Piosku. – Szyndzioły z modrzewia są niezwykle trwałe. Bez impregnacji mogą wytrzymać nawet 50 lat! – dodaje.
Budowa kolyby rozpoczęła się pod koniec 2024 roku od rozbiórki drewnianego domu w Bukowcu. Dzięki temu społecznicy odzyskali ponad 100-letnie drewno, z którego zbudowali u podnóża Girowej podstawy tradycyjnej kolyby. W 2025 roku regularnie spotykali się na budowie na placu pana Zogaty w Piosku, by wznieść jej konstrukcję, a teraz pracują nad zadaszeniem.
Władysław Zogata, który stoi na czele sałasznictwa na Girowej, przyznaje, że kiedy zaczynał się tym zajmować, teren sałaszniczy na Girowej liczył 84 właścicieli. Teraz jest ich już 142!
– Ale obszar wcale się nie zwiększył, tylko liczba właścicieli, bo zostało to podzielone na dzieci i wnuki – wyjaśnia. Z sentymentem wspomina czasy, kiedy na Girowej wypas owiec był na porządku dziennym. – Pasło się tu owieczki i stała kolyba. Dobrze ją pamiętam, bo jako chłopiec spałem w niej ze dwa razy. Baca był tu na stałe. Miał pomocników, którzy się zmieniali. Każdego tygodnia kto inny miał służbę. Pamiętam, że gdy ja szedłem, zabrałem ze sobą 2-kilowy chleb i szpyrkę soloną, nie wędzoną – opowiada pan Władysław.
Dlatego gdy pojawiła się inicjatywa budowy kolyby na Girowej, bez wahania zaangażował się w nią, użyczając także swojego drewna, a przede wszystkim swojej wiedzy. – Mam fach w ręku, jestem wyuczonym cieślą, więc nie mam z tym problemu. Poza tym muszę szkolić młodszych, bo przecież wiecznie żył nie będę – uśmiecha się Władysław Zogata.
Prace związane z zadaszeniem kolyby to ważny etap, ale nie ostatni. Kolejnym będzie uporządkowanie terenu, na którym znajdą się drewniane ławy i stoły. Powstanie też drewniany wychodek, o który apelował Martin Úbl, autor projektu Stezka Českem przebiegającego właśnie tym szlakiem. Jan Michalik zapowiada, że na piętrze kolyby znajdą się cztery lipowe łóżka-ławy, na których turyści będą mogli wypocząć lub przeczekać niepogodę. Inną atrakcją jest położony około 100 metrów od kolyby jodłowy żłób z jodłową rynienką, która doprowadza do niego źródlaną wodę. Można tu odpocząć, orzeźwić się i uzupełnić zapasy wody.
GALERIE Kolyba na Girowej
Tymczasem 20 czerwca sukcesem zakończyła się publiczna zbiórka pieniężna, jaką w kwietniu ogłosiło MK PZKO w Piosku na dokończenie budowy. Zebrano 183 tys. koron, które już wpłynęły na konto pioseckiego koła.
– Zebraliśmy o 24 tys. koron więcej niż zamierzaliśmy. Wykorzystamy tę nadwyżkę na uporządkowanie okolicy kolyby i budowę specjalnego drewnianego wychodka – przyznaje Jan Michalik. W zbiórkę pieniężną włączyli się ludzie z całej Republiki Czeskiej, a także z Polski. Akcję wsparły finansowo Miejscowe Koła PZKO w Bukowcu, Jabłonkowie, Gródku i Piosku. – To dla nas ogromna satysfakcja, bo to wspólny projekt nas wszystkich – od zachodniego krańca Czeskiej Republiki aż po Bukowiec – wskazuje Jan Michalik. Kolyba na Girowej ma służyć nie tylko turystom, ale i wycieczkom szkolnym. Dlatego znajdzie się przy niej dwujęzyczna tablica edukacyjna poświęcona historii pasterstwa i sałasznictwa na Girowej.